Mam już dość sprzątania po Tobie wykrzyknęła Jadwiga, wzburzona, trzymając w ręku pusty talerz. Łatwiej cię wyrzucić, rozwieść się i wreszcie wprowadzić w domu porządek! A potem znów się ożenię!
Hej, spokojnie, nie tak od razu! uśmiechnął się Kacper, wpatrując się w monitor. Przecież siedzę i nic nie robię!
Właśnie o to chodzi! Nic nie robisz! I iż nie pomagasz, to w sumie przynajmniej nie przeszkadzasz! odparła Jadwiga.
Gdzie ja przeszkadzam? zdziwił się Kacper. Skurczyłem się jak mysz pod biurkiem i nie podnoszę głosu!
Miska! wskazała Jadwiga na szklankę obok klawiatury.
To ja piję herbatę! potwierdził Kacper.
A druga, co za monitorem? w głosie Jadwigi słychać było irytację. Od rana zbieram wszystkie Twoje kubki!
To ja nie wypiłem kawy! uśmiechnął się Kacper. Wypiję później, nie martw się! Zimną kawę traktuję jak gorącą choćby lepiej! A potem, jak prawdziwy dżentelmen, sam je przywiozę do kuchni!
Naprawdę? zdziwiła się Jadwiga.
Tak, tak! I umyję je! podkreślił Kacper.
Chciałabym ci uwierzyć, ale doświadczenie mówi, iż kłamiesz! powiedziała stanowczo Jadwiga. Natychmiast dokończ kawę i oddaj kubek!
To ja piję herbatę splątał się Kacper. Nie chciałbym mieszać
Jadwiga westchnęła ciężko, po czym postanowiła sprawdzić, ile kawy pozostało w kubku. jeżeli były tylko trzy krople, mogła je poświęcić.
Kacper, żartujesz? wykrzyknęła. Kubek nie jest po prostu pusty, a resztki kawy już wyschły! Co zamierzasz dopijać?
Serio? zdziwił się Kacper. Jaka sucha atmosfera w mieszkaniu! Wczoraj jeszcze była tam kawa! Musimy kupić nawilżacz!
Kacprze, co moglibyśmy kupić, żeby w końcu sprzątał po sobie? oparła się o oparcie fotela, na którym siedział. Co będziesz robił? krzyknęła prawie do ucha. Kacprze! A to co?
To kubek po wodzie! odparł. Nie pozwalasz mi wnieść butelki! Muszę się zadowalać półmiarami!
Bo napój gazowany jest dla wszystkich, nie tylko dla ciebie! odparła. I wiesz, jak postawisz butelkę obok, sam ją opróżnisz! A nadmiar gazu jest szkodliwy!
Dlatego kubek! dodał Kacper.
Jadwiga już wiedziała, iż zbieranie kubków przy komputerze powtórzy się jeszcze raz. Sprzątanie wcale się nie skończyło, więc miała co robić. Wychodząc z pokoju, zauważyła nienaturalną pozycję męża.
Nie tracąc czasu, wróciła, pociągnęła za rączkę fotela i wyprostowała go razem z siedzącym mężem.
Czuć już zapach rozwodu! wydała groźny ton.
To tylko ciastko odrzekł Kacper najniewinniejszym spojrzeniem.
Nie na talerzu, a na kolanie! A okruszki już na podłodze! A ja właśnie odkurzyłam! podnosiła głos z każdą kolejną frazą.
Posprzątam! zapewnił Kacper.
Próbował zdjąć ciastko z nogi, ale zdradliwie spadło na podłogę i rozpadło się na mnóstwo kawałków.
Kacper zmrużył oczy i czekał, iż zaraz pojawi się miotła, szmatka, mop, a choćby odkurzacz, ale egzekucja nie nadeszła. Otworzył jedno oko.
Jadwiga siedziała na kanapie, obejmując głowę rękoma:
Jestem już wykończona, mówiła z bólem w głosie. W mieszkaniu żyją cztery osoby, w tym dwoje dzieci!
Ale najwięcej śmieci zostawiasz ty, dorosły, samodzielny, niegłupi mężczyzna! Powinieneś dawać przykład! A ja ciągle muszę podążać za tobą, sprzątać po tobie! Nieskończone kubki, talerze, spodeczki! Papierki po cukierkach, które jakimś cudem trafiają pod poduszki!
Wieczne okruszki na stole! Czy to już nie widać, iż u nas nie ma karaluchów?
Kupię kredę! Misia przeprosił Kacper, ale Jadwiga go nie usłyszała.
choćby kiedy wyrzucasz śmieci, nie trafiasz do kosza! Czy naprawdę tak trudno spojrzeć, czy wpadło, czy nie? jeżeli nie, to wyrzuć! Plecy nie pękną, jak się pochyli i podniesiesz!
Jadwiga opuściła ręce i spojrzała mężowi w oczy:
A ta czekoladka, którą pod poduszką zostawiłeś? Nie wybaczę ci tego kompletu pościeli! To była moja ulubiona!
Kacper zarumienił się. Było mu naprawdę wstyd, a jeszcze bardziej gorzko, iż jego żona tak się rozpacza.
Jadku! wymamrotał. Jadeczko!
Złość i gorycz zamieniły się w determinację:
Za tydzień jadę na urlop! Na trzy tygodnie! Z dziećmi jedziemy do mojej mamy! jeżeli po naszym powrocie mieszkanie będzie przypominało świnie stajnię, po prostu się z tobą rozwiodę! Nie mogę już tego znieść! Z powodu ciebie kończę sprzątanie i od razu zaczynam od nowa!
Kacper patrzył na żonę przerażony.
Na razie przynajmniej posprzątaj po sobie kubki! I zamiataj resztki ciastka! Proszę!
Kacper zrobił wszystko, co Jadwiga kazała. Nie wierzył, iż naprawdę wyjedzie z dziećmi na trzy tygodnie; myślał, iż tylko straszy. A ona odjechała! Pokazała bilety powrotne, kupione z wyprzedzeniem. Trzy tygodnie Kacper miał spędzić w dumnym samotnictwie. Perspektywa go przerażała.
Jedyną rzeczą, jaką Jadwiga zrobiła przed wyjazdem, było doprowadzenie domu do porządku i ostrzeżenie:
jeżeli nie będzie lepiej, możesz sam złożyć pozew o rozwód! Dość! Moja cierpliwość wyczerpana!
***
Mężczyźni mają własne pojęcie czystości. Są tacy, którzy dbają o sterylność i nie tylko tego wymagają, ale i potrafią stworzyć. Jednak w większości mężczyzn porządek nie jest priorytetem. Czyszczenie to pojęcie rozciągliwe.
Na przykład drobny papier, który nie denerwuje oczu, może leżeć aż do planowanego sprzątania, albo po prostu zostanie wciśnięty pod mebel. Kurz na telewizorze wytrze się, kiedy słońce wypali warstwę pyłu, a wtedy można na nim napisać kocham cię. Piasek na podłodze nie przeszkadza, jeżeli nie poślizgniesz się w kapciach.
A co z talerzami, kubkami, łyżkami i patelniami czekającymi w zlewie? Nie ma o nich mowy.
Po co narzucać sobie heroiczne wyzwania dla jednego talerza? Lepiej zebrać wszystko i potem zrobić z tego nie zwykłe mycie, a prawdziwy podryw Heraklesa!
Jeśli chodzi o rzeczy leżące nie na miejscu, można dyskutować do końca życia! Może przedmiot zmienił adres zameldowania? A spodnie na krześle to ich miejsce! W szafie będą się nudzić i cierpieć!
Kacper był typowym przedstawicielem tej masy. Miał własne podejście do czystości, które żona uznała za świniarnię!
Mimo to Kacper potrafił zarówno gotować, naprawiać, jak i sprzątać, czasem z własnej inicjatywy, jakby to był przyjemny hobby. Niestety nie zawsze udawało mu się połączyć chęci z możliwościami.
Gdy chciał umyć kuchenkę, Jadwiga już coś gotowała. Nie chciał wtrącić się i odciągnąć uwagę. Inny front prac wcale nie przyciągał.
Poza tym, takie impulsy były rzadkie, a Jadwiga wymagała aktywności nawet, gdy brakowało mu ochoty.
Mimo to Kacper był wspaniałym mężem, dobrze zarabiał, wkładał złotówki do domowego budżetu, kochał żonę i dzieci, a jedyną wpadką były gry komputerowe. Jadwiga potrafiła go od tego odciągnąć, gdy trzeba.
Gdy Jadwiga przypadkowo kupowała coś zbędnego, Kacper patrzył filozoficznie: Jesteś kobietą, to w twojej naturze!. Gdy wracała z pracy bez humoru, Kacper słuchał, współczuł i choćby razem z żoną krytykował współpracowników (choć nie widział ich twarzy).
Rodzina była dobra, ale jedynym haczykiem była postawa Kacpra do porządku. Gdyby sam sprzątał, nie musiałaby. Jadwiga już tyle znosiła, a dwie córki tylko grały z tatą, zostawiając wszystkie problemy mamie.
W końcu Jadwiga zdecydowała, iż albo wyedukuje męża, żeby utrzymywał porządek, albo oszczędzi własne nerwy i przestanie powtarzać mu, iż ma sprzątać po sobie!
***
Tydzień przed powrotem Jadwiga zadzwoniła do męża:
Jak tam?
Dobrze odparł Kacper.
Masz tydzień! To ja cię ostrzegam, gdyby co!
Wszystko w porządku!
Potem dzwoniła trzy dni przed powrotem, potem dwa, a w końcu dzień przed. Chciała dać mu czas, żeby jeszcze posprzątał po sobie.
Mówiąc szczerze, Jadwiga bardzo tęskniła za mężem. Nie rozstawali się dłużej niż tydzień od ślubu, a tu aż trzy tygodnie!
Dlatego ostrzegała, żeby nie było powodu do rozwodu. Była gotowa wybaczyć, choćby gdyby mieszkanie przypominało świniarnię. Nie chodziło o karę, a o przypomnienie.
W końcu nadszedł moment, gdy Jadwiga po zostawieniu dzieci na placu zabaw, rozmawiając o wrażeniach z wizyty u babci, weszła do mieszkania
Konstantyno, naprawdę mnie zaskakujesz! wykrzyknęła z radością.
A ty mnie nie, Jadwigo! odparł Kacper surowo. To wszystko jak w żartobliwym dowcipie!
W jakim? zapytała zdziwiona.
Ja sam żyłem trzy tygodnie! Używałem jednej małej garnka i jednej patelni, które myłem przed gotowaniem. Jedną talerz, jedną widelczyk i jedną łyżkę, też przed jedzeniem! Dwie szklanki jedną do herbaty, drugą do kawy! Myłem je w miarę zabrudzenia. Wodę, napoje gazowane i soki piłem z butelek, które wyrzucałem w drodze do pracy! To ty mi to wpojonaś przez lata!
Co chcesz przez to powiedzieć? zapytała ostrożnie.
Że bałagan w mieszkaniu nie tworzę ja! oświadczył pewnie Kacper. Dla informacji, słodkości w domu kochacie! Ty i dzieci!
Ta czekoladka, którą mnie wciąż obwiniasz, to ty ją schowałeś, kiedy po raz kolejny byłaś na diecie! A ja milczałem dyplomatycznie!
Ale zostawiasz po sobie szarpnęła się Jadwiga.
Gdybyś nie wtrącała się w moje sprzątanie i nie wchodziła tam, gdzie nie prosisz, problem by się nie pojawił!
Następnego dnia w mieszkaniu był chaos, jak zwykle. Jadwiga przystąpiła do sprzątania, wiedząc, iż Kacper nie jest głównym chuliganem domu.
Dzieci chyba pomyślała. Ale to dzieci! Muszę ich wciągnąć w porządek, bo jak oni rozrzucają, to mama sprząta!












