Zgrzyt emocji

twojacena.pl 3 godzin temu

Spora
Paweł jeszcze raz przeczytał wiadomość e-mail i kliknął w Wyślij. No to teraz można wypić herbatę. Opadł plecami na fotel, tak siedział chwilę, potem zamknął pocztę, wstał i wyszedł z gabinetu.

W pokojówce przy stole siedziała tylko Zuzanna i cicho oddychała przez nos. Paweł nie lubił mieszanków w cudzym dole. Pewnie szefowi coś narobiła. Włączył czajnik, wziął z półki swój filiżankę, wsypał parę łyżeczek rozpuszczonej kawy i zaczął czekać, aż napełni się woda.

Zuzanna westchnęła głośno i odwróciła się do okna.

Co się stało? Szef coś Ci przeszedł? Błagał o poprawkę? zapytał Paweł.

Tobie co? odparowała.

Nic, chcę tylko pomóc.

Nie musisz.

A czemu się plujesz?

Paweł nagle przypomniał, jak niedawno widział Zuzannę siadającą do eleganckiego samochodu, jej triumfujący uśmiech, z którym zerknęła na tych, co wtedy stały na schodach domu biurowca. Jasne, facet vanu zniknął, nie pożegnawszy się, a ona teraz łamie się nad niespełnionymi marzeniami.

Woda zagotowała się, Paweł wlał ją do filiżanki i usiadł przy stole naprzeciw Zuzanny. Przesunął jej paczkę chusteczek.

Zbudź się. Niech całe biuro się nie dowie o Twoich kłopotach, a po skurniku nie haczą.

Skąd wiesz?.. Zuzanna podniosła na niego twarz, opuchniętą od łez.

To jasne. Mówił, iż dogramy, obiecywał, iż świat mu się otwiera, a potem znika, nie odpowiada na telefon. A Ty dostałaś dwa paseczki. Jak ten świat, prawda? uśmiechnął się Paweł.

Chcesz zostawić dziecko? A pomyśl. Urodzisz, za nocą pracujesz tłumaczeniem, żeby nie umrzeć z głodu. Potem oddajesz dziecko do przedszkola i wracasz do pracy. Będziesz brać nieobecności, żadnych ważnych spotkań, tłumaczeń nie zaufają. Popędzisz i do szkoły, będąc zachodzić do pracy.
Potem znów za kogoś się wydajesz, nadzieję, iż to będzie lepsze. Urodzi, zaczniesz się przechadzać, jak zwyczajna matka, nadciąże, a on zasłynie i zabije, jak ten. Zdecyduje, iż gdzieś są młode dziewczyny, które nie przenoszą zniszczonej sprzątynki, a alimenty to nie wielki koszt za wolność. A Ty możesz tak przez całe życie, żeby kasztanówkę wyżywić dwoje dzieci…

Zamknij się! Nie wiesz niczego przerwała ją Zuzanna.

A czego ma się wiedzieć? Ja z takiej rodziny wychodziłem. Po prostu narysowałem Ci Twoje przyszłość. Pomyśl.

Ty… zła bestia! powiedziała dziewczyna i wyszła z pokoju, zostawiając na stole kilka złapeciowych chusteczek.

Paweł odstawił kawę. Jeszcze jedna głupota, wpadła w siatki miłości. A może zleciał? Może wszystko jej się dobrze ułoży? Chłopaczek z vanu wrócił, poślubił… Czy raczej szukał, żeby jeszcze znalazł coś lepszego.

Paweł, Piotr Siwicki Cię pytał do pokoju zaglądała sekretarka Irena.

Już idę odparł Paweł, wypił kawę, umył filiżankę, odłożył ją na mydlanicy i poszedł do przełożonego.

No to już rzucasz nas? I dobrze. Tam lepiej Ci będzie. Pisz zwolnienie. Porządkuję, żeby księgowość Cię gwałtownie wyliczyła. Nie musisz ukruszać. Powodzenia…

Z tym, iż Paweł był karierowiczem, do niego zazdrościł. Najlepsze oferty dostawał, tłumaczenia chwalono. Potrafił wycisnąć szefa, który miał się łamać jak szkery, albo jebnął go ładnie. Wyglądał nieprzystępnie, zimno i zbyt urodzajnie. O nim krążyły plotki, od najbardziej niesamowitych do całkiem przyziemnych. Że przepadł z jakimś człowiekiem, rozczarował się miłością, przeniósł się na karierę, a facetów nie podпускаł jak kota aligatory. Że to wszystko było fałszem, wiedział tylko on sam.

Dawno postawił: najpierw kariera, potem wszystko reszta. Że sam na siebie liczył, a nie na silne męskie ramię. Żadnych doświadczeń tragicznych w miłości nie miał. Pomógł mu to rozwód rodziczów z lat temu…

***

Rodzice często się kłócili, prawie codziennie. Mama zawsze miała powód do awantury. Nie z czego by się nie nacieszyła, kończyło się tym, iż ojciec za malo zarabiał, oszukał jej marzenia, byl nieudaczo, i zniszczył jej życie…

Kiedyś ojciec próbował prowadzić biznes, ale partner go bił, wielką sytuacją zaczęło się rozwijać. Ojciec nie wykapował, poszedł prowadzić matematykę do uczelnia. Gość go lubił. ale matce to nie odpowiadało, zawsze miał nie wystarczająco dużo pieniędzy. Uprawiała, porównywała z mężami koleżanek, domagała się, żeby zmienił pracę, żeby zaczął pobierać. Ale ojciec nie chciał już mieć zgrodu z biznesu.

W koszt ojca mama zaczęła inwestować w spółkę, teraz często późno wracała z pracy. W ten dzień mama przez cały czas była poza domem. Paweł już spał. Obudził się z hałasem. Mama coś zrzucała, wyrywała się w przyjściu.

Cicho! Wszystko Cię obudzisz. Znasz, która godzina? Nie mów, iż jesteś z pracy… usłyszał głos ojca.
Mama coś odparła, ale nie mogłam rozpoznać.

Sądzisz, iż pijana jesteś? Przez niego się nie myśl, myśli o córce. Już dorasta, wszystko widzi.

Idź. Zabiegła zmęczona odpowiedziała mama.

No właśnie…

Paweł wstał i z cicha走出来走廊, żeby lepiej usłyszeć.

Jakie do Ciebie zarzuty? Ty możesz nie znaleźć pracy, gdzie dużo się kasuje, musiałbym ja do dwóch się to gołosić. Na Twoją pensję z głodu można umrzeć. O córce bardzo sie martwisz, jak ja patrzę? A ona rośnie, wszystko jej potrzebne. Nowe buty, sukienkę. Ja od dawna niczego sobie…

Znam, gdzie się pracę wykupisz. Ty… ojciec zajął mamę.

A co? jeżeli zapłażą, to się i w łóżku można pozbyć. Sam zarabiaj, a ja budę ü鲪 дома. Nie możesz? To cicho. Ty nieudalek, żaden człowiek. A przypominamy, co mi obiecywał? Że będę mieć wszystko. Że dla mnie wszystko zrobi. O silne męskie ramię mówił. Gdzie ono? Czy to? Nie, na nie sie nie opierać. Słaby. Durniak. Duma, iż wiary…

Późno już. Idźmy, jutro pogwniądcy błagał ojciec.

Niech, żeby wiedziała, kim jesteś. Nic Ci w sytuacji. Kogo masz? Dokąd uciekasz?.. Jadź, facet z płotu babie łatwiej, mamin pławie śmiech rozszedł się przez mieszkanie. I nagle przestał. Paweł usłyszał łapkę. Mama zaczęła krzyczeć, wyrzynała ojcu i wyrzucała go z domu.

Jadź, szkoda, iż się to go nie wstań. Komu się jeszcze z tym pogrywać…

Chłony nogi zamarzły na zimnym laminacie. Paweł i tak wystarczająco usłyszał, czego nie powinien. Słuchając jeszcze chwilę, przeszedł siebocznie do swojej pokoju, położył na łóżku i przykrył kocem.

Rodzice często się kłócili, ale nie tak… Wtedy Paweł zrozumiał, iż mama kogoś ma. Rankiem, gdy wstał, ojca już nie było. Mama wydawała się bolesna, nie wyglądała na Pawła.

Gdzie tata? spytał Paweł, kiedy ojciec nie przywitał się nocą.

W wyjeździe…

Później mama znów przychodziła późno. Paweł stał u okna i czekał. Widał, jak przed wejściem zatrzymywał się van, z niego wyszła mama, ale nie natychmiast. Pojechał, a Paweł schował się pod kołdrem, by wypatrzyć, iż śpi.

Następnego dnia zapytał:

Wy z tatą się oddzielacie? Ktoś inny? Zauważyłem…

Już dorosłaś. Mam nadzieję, iż kiedyś zrozumiesz mnie.

Ale Paweł nie rozumiał, nie chciał zrozumieć. Tata dobry, nie piczylem, jak się z kolegami zaczepiał, to się się rozwinął, to mu zapuszczali lata. A jeżeli pił trochę w sylwestra, to się dobrze i zabaw. Czy ten inny lepszy? A Paweł powiedział, iż nie chce zrozumieć matki, iż chce z tatą zostać. I faktycznie poszedł do niego do uczelnia.

Mama ma rację. Jestem nieudanym. Nie byłem w stanie zapewnić jej życia, o którym marzyła. Może to ten, co jej rzeczywiście potrzebny. Taki się zdarza. Ja bym Cię wziął do swoim, ale u ciotki Lidi są mieszkanie, dwójka dzieci, sypią na kuchni. Nie mam gdzie Cię ułożyć. Cierp.

To wtedy Paweł postawił, iż nigdy nikogo nie ufasz, żadnego wyjącego ramią. On wszystko wyrobi sam. Miłość jest fikcyjna, jeżeli tak łatwo przebacza. choćby ta ważniejsza. Zawsze. Jego córka nie będzie świadkiem rozkurwią, zarzutów i składań. Nigdy.

Starał się więcej nie zwracać uwagi na późne powrotu matki. Po maturze Paweł zaczął nauczanie podyplomowe w uniwersytecie, w tym samym czasie w pracy na katedrze języków obcych. Tu było mnóstwo materiałów, książek, całe wolne godziny poświęcał czytaniom, rozglądaniu filmów bez tłumaczeń. Dopiero zasypiał, wracając do domu. Stosował jeszcze jako student.

Rodzice się rozstąpili, a mama poszła gdzieś z kimś. Ojciec też z kimś, mówił, iż wynajmuje góc w jego mieszkanie. Leciwo, spokojny. Paweł zapraszał go do siebie, ale ojciec odmawiał, mówił, iż nie chce go dzielić.

Jeśli z tatą Paweł utrzymywał kontakt, dzwonił, czasem odwiedzał, to z matką niemal nie rozmawiali. Obie się obrazy. Paweł nie mógł wybaczyć matce trucia, a ona była zakłócona, iż córka wsparła stronę tatuśa. Tak i tak. Paweł pracował jako tłumacz, tłumaczeniami i nauczanie.

A miłość… Miał on parobok. Ale Paweł wiedział, iż ich interesuje nie tylko on, ale i jego mieszkanie. Umożliwiło, nie potomicz, się trudzic, łatwiej mieć Oksanę z mieszkania. A on tak nie chciał.

Jeden z tych przypadków w mieście organizował wystawę z udziałem zagranicznych firm, Paweł został zaproszony do pracy. Uwiódł. Wtedy go zaproszono do Warszawy. Zapytał o czas, aby coś rozważyć. Dziś podjął decyzję ostateczną.

***

Po pracy postanowił odwiedzić ojca.

Tata, wyjeżdżam do Warszawy. Mieszkanie wolne, możesz wrócić. Obiecaj, iż jeżeli coś Ci się zdarzy, powiesz. Obiecaj?

Nic mi się nie stanie, synu. Nie jedzie. Boże, może mama się postanowi sprzedać mieszkanie? Już się przyzwyczaiłem. Napisz.

Będę, obiecuję, tatuś.

Za ślub to już chcemy?

Jeszcze nie. Kiedy się zamierzam, będzie na ślubie Cię zaprosić, obiecał Paweł.

I dobrze, nie spiesz. Znasz już śniadanie? Maria taki zupa zrobiła!

Maria zrobiła? zapytał Paweł i pogodził się z ojcem. No to lepiej nie cackaj. Jest z Ciebie za to, iż jesteś.

Do mamy zajrzę. Jeszcze na nią jesteś?

Tato, muszę iść. Muszę zebrać się. Wrócę, żeby się pożegnać. Paweł ucałował ojca w policzek i objął.
Od dawna byłami w jej wzroście.

Paweł wahał sie do ostatniej chwili, ale jednak poszedł się pożegnać z matką. Ich relacje były lodowate i napięte.

Zastał matkę, kiedy ruszała do domu. Chodziła wolno, z dwoma ogromnymi torbami, patrząc sobie pod nogi. Paweł chciał do niej pójść, ale wtedy z podwórza wyszedł facet. Coś zapytał.

Nie dam! Znowu się pijecie… Co z tym trzeba zrobić? Lepiej pracę szukał, darmoed…

Paweł odwrócił się i poszedł. Zadzwonił do niej później. Znowu przypomniał ten dziób rodziców. Cóż, mama szukała sobie silnego ramią, a napotkasz coś gorsze. On, chyba, też obiecywał jej leży. Obiecał też. ale złość na matkę wciąż nie przeszła, choć i tak można ją było współczęć, jak i ojca.

Gdyby nie ten rozkład w rodzicach, Paweł, prawdopodobnie, давно by wpaść w któreś uczucy, jak Zuzanna, poślubił, urodził. Jego życie przybrałoby inny kierunek. Brak Warszwy, brak karieru… Nic. Wszystko z bylow, i mieszkanie w Warszych. A silne męskie ramię… On i bez niego sobie poradzi.

Rodzice często tak uwięzni w swoich problemach, iż nie zauważają dzieci, sądzą, iż nie słyszą, nie rozumieją. A dzieci wysłuchują każdego wyjściowego słowa, zapamiętują wszystko. I budują swoją życie według scenariusza rodziców albo wybierają odwrotnie, zmuszając siebie do pozbawienia prostego ludzkiego szczęścia.

Idź do oryginalnego materiału