Zdrada, dziecko i nieoczekiwana wizyta teściowej.

polregion.pl 7 godzin temu

Hej, słuchaj, co się wydarzyło. Grzegorz zostawił Elżbietę z malutką córeczką i odszedł. I kiedy jeszcze przyszła, żeby dokopać teściowa, no to Elżbieta…
Elżbieta nie mogła usiedzieć w miejscu. Na rękach zasnęła mała Tereska, a ona wciąż nie potrafiła oderwać się od okna.
Już całą godzinę wpatrywała się w podwórko.
Parę godzin temu jej ukochany mąż Grzegorz wrócił z pracy. Elżbieta była w kuchni, a on nie wpadał. Kiedy wyszła do pokoju, zobaczyła, iż pakuje rzeczy.
– Gdzie idziesz? – spytała zdezorientowana.
– Wychodzę. Odchodzę od ciebie do kobiety, którą kocham.
– Grzegorz, żartujesz? Coś w pracy? Wyjeżdżasz w delegację?
– Nic nie rozumiesz? Znudziłaś mi się. W głowie masz tylko Tereskę, mnie nie widzisz, o siebie nie dbasz.
– Nie krzycz, Tereskę obudzisz.
– Widzisz! Znowu tylko o niej myślisz. Facet ci odchodzi, a ty…
– Prawdziwy facet nie zostawiłby żony z małym dzieckiem – cicho powiedziała Elżbieta i poszła do córeczki.
Znała charakter męża. Gdyby kontynuowała rozmowę, wybuchłaby awantura. Miała łzy w oczach, których nie zamierzała mu pokazać. Wzięła Tereskę z łóżeczka i wyszła do kuchni. Tam Grzegorz nie zajrzy, nie ma tam jego rzeczy.
Widziała przez okno, jak wsiadł do samochodu i odjechał. choćby się nie obejrzał, a Elżbieta wciąż nie mogła odsunąć się od szyby. Może miała nadzieję, iż auto zaraz pojawi się ponownie, a Grzegorz powie, iż to tylko głupi żart. Ale nic z tego.
Całą noc nie mogła zasnąć. Zadzwonić do kogoś, opowiedzieć o kłopocie – nie miała do kogo. Mama dawno jej nie potrzebowała. Cieszyła się, gdy córka wyszła za mąż, i praktycznie zapomniała. U Łucji zawsze istniało chyba tylko jedno dziecko, jej młodszy brat. Miała koleżanki, ale takie same młode mamy jak ona. Teraz pewnie śpią. I jak miałyby pomóc?
Zasnęła dopiero nad ranem. Spróbowała zadzwonić do Grzegorza, ale zrzucił połączenie i wysłał SMS-a, żeby już go nie niepokoiła.
Wtedy rozkrzyczała się Tereska i Elżbieta podeszła do niej. Nie może dołować. Poszedł i niech idzie. Ma córeczkę, o którą musi dbać. Trzeba myśleć, jak żyć dalej.
Sprawdziwszy, ile pieniędzy jest w portfelu i na koncie, Elżbieta przeraziła się. choćby gdyby poprosić gospodynię o pięć dni zwłoki z czynszem do wypłaty zasiłku, i tak by nie starczyło. A do tego trzeba coś jeść. Mogłaby dorobić zdalnie, ale Grzegorz zabrał swojego laptopa.
Miała jeszcze opłacone dwa tygodnie najmu, żeby coś wymyślić. I musiała działać szybko.
Ale kiedy obdzwoniła znajomych, zrozumiała, iż nic z tego. Żadna praca nie weźmie jej z małym dzieckiem. choćby do mycia podłóg trzeba Tereskę zostawić z kimś na godzinę lub dwie. A nie miała z kim. I zmiana mieszkania też nie pomoże. Wynajmowali już i tak niedrogie mieszkanie. Jedyna opcja to wrócić do rodziców. Ale ona z życiem rodzinnym się spóźniła, za to brat ożeni żona się dość wcześnie. Mieszkał u mamy z rodziną i dwójką rosnących bliźniąt. Razem w dwupokojowym mieszkaniu było pięć osób, a jeżeli dojdzie ona z Tereską, to jak się tam pomieścić?
Elżbieta powiadomiła gospodynię, iż wyprowadzi się po opłaconym terminie. Była jak na szpilkach. Tak, mogłaby wynająć pokój w akademiku i choćby sprawdzała oferty. Ale sąsiedztwo było takie, iż choćby wrogowi nie życzyłaby. Pisała do Grzegorza z prośbą o pieniądze dla córki, ale nie odpowiadał. choćby nie czytał wiadomości. Pewnie dodał do czarnej listy.
Do opuszczenia mieszkania zostało pięć dni, Elżbieta zaczęła pakować rzeczy. Było ich mimo wszystko niemało, ale musiała czymś zająć głowę. Wtedy zadzwonili do drzwi.
Otworzyła i stanęła zdziwiona. Na progu stała Mirosława Katarzyna – jej teściowa.
*”Czyżbym miała jeszcze gorsze problemy?”* pomyślała Elżbieta, wpuszczając świeckową do środka.
Relacje z Mirosławą Katarzyną były zawsze napięte. Taka sztuczna uprzejmość, a w środku wzajemna niechęć. Już pierwszego dnia znajomości przyszła teściowa dała do zrozumienia, iż Elżbieta jej nie odpowiada. Jak wiele matek uznała wybór syna za zły. M
Walentyna westchnęła cicho, patrząc na gwar wnuków, wiedząc iż Antoni gdzieś tam żyje swoim życiem, ale wciąż głęboko w sercu chowała iskierkę nadziei, iż kiedyś i on odnajdzie drogę powrotną do rodziny.

Idź do oryginalnego materiału