Poranek u Jadwigi Zawadzkiej zaczynał się zawsze tak samo. Czajnik na gazie, dwie łyżeczki herbaty do starego, pękatego imbryka, którego strzegła od czasów, gdy dzieci były jeszcze małe i wszystko wydawało się możliwe. Gdy woda się grzała, włączała radio w kuchni i słuchała wiadomości kątem ucha. Głosy spikerów stały się jej bliższe niż niejedna twarz. […]