Svetlana wyłącza komputer i już zbiera się do wyjścia z biura.
Pani Świetlano, przyszła do pani jakaś kobieta. Twierdzi, iż w sprawie prywatnej.
Niech wejdzie, niech poczeka u mnie.
Do gabinetu wchodzi niska, kędzierzawa dziewczyna w krótkiej spódniczce.
Dzień dobry, nazywam się Roksana. Mam dla pani propozycję.
Witam, Roksano. Propozycję? Nie znamy się przecież
Z panią nie, ale pani męża, Kostka, znam bardzo dobrze. Proszę.
Dziewczyna podchodzi do stołu i rzuca kartkę. Świetlana bierze ją i czyta:
Roksana Cieślik, ciąża 56 tydzień.
Co to ma znaczyć? Nie rozumiem Dlaczego mi to przynosisz?
Co tu nie rozumieć. Jestem w ciąży z pani mężem.
Świetlana patrzy na nią z osłupieniem. Co za wieści
Czego ode mnie oczekujesz? Gratulacji?
Nie, potrzebuję pieniędzy. jeżeli pani kocha męża, oczywiście.
Za co niby mam płacić?
Robię aborcję i znikam z życia pani męża. On jeszcze nie wie, przyszłam najpierw do pani. jeżeli pani się nie zgodzi, powiem mu, bo wiem, iż pani nie może mieć dzieci. Wszystko o was wiem. No więc, co zdecyduje pani?
Myśli Świetlany się plączą. Próbując opanować emocje, pyta:
A ile oczekujesz za milczenie?
Tylko osiemset tysięcy złotych. Drobiazgi dla pani. A mąż zostaje z panią, dłużej się cieszycie sobą na starość
Dzięki za szczodrość, Roksano! Zostaw numer, skontaktuję się.
Proszę długo nie zwlekać, czas płynie. Aborcję trzeba zrobić szybko
Roksana zapisuje numer na kartce i wychodzi z biura.
Pani Świetlano, już pani wychodzi? Serwisantka czeka
Świetlana składa karteczkę i chowa do torebki.
Tak, już lecę. Do jutra, Aneto!
Świetlana wychodzi z pracy i wsiada do swojej skody. Co to było? Kim jest ta Roksana? Naprawdę Kostek zrobił jej dziecko?
W domu długo ogląda karteczkę. Musi przemyśleć, zaraz zjawi się Kostek
Kochanie, jestem! Co tak pięknie pachnie?
Chodź, zaraz się dowiesz
Kostek zacierając ręce wchodzi do kuchni. Świetlana siedzi w fotelu, założywszy nogę na nogę, patrzy mu prosto w oczy.
Czemu tak patrzysz, aż ciarki przeszły
Kostek, kto to jest Roksana Cieślik?
Pracuje w firmie, z którą współpracuję. A czemu pytasz?
Jest w ciąży z tobą. Spójrz.
Kostek z niedowierzaniem patrzy na kartkę, przebiega wzrokiem po tekście.
To niemożliwe Nic mnie z nią nie łączyło. Jak to się stało?
Powinnaś wiedzieć. Roksana żąda ode mnie osiemset tysięcy za aborcję, inaczej odejdziesz do niej. Tak twierdzi.
Nic nie rozumiem Dlaczego tak mówi? Przysięgam, choćby nie rozmawiałem z nią prywatnie Bzdury.
Też tak myślę. Nie jestem święta, ale czuję ludzi ona kłamie, liczy na łatwy zarobek.
Jestem gotowy na każde badania. Nie mam się czego bać. Ta dziewczyna wymyśliła wszystko! Tylko ciebie potrzebuję, Świetlanko.
Dobrze, zrozumiałam cię. Chodźmy zjeść kolację.
Na drugi dzień Świetlana dzwoni do Roksany i zaprasza ją do biura. Roksana przychodzi pół godziny później.
Roksano, Kostek nie może być ojcem twojego dziecka. Wierzę mu. Łatwy zarobek nie wyszedł. Możesz zrobić aborcję.
Dziwna jest pani Naprawdę tak mu pani ufa? Może spojrzy pani w lustro? Ma pani czterdzieści lat, choć wygląda pani dobrze, młodsze i ładniejsze zawsze się znajdą.
Chcesz coś jeszcze powiedzieć?
Tak. Proponuję kupno dziecka. Może pani zrobić badania, ojcem jest Kostek. Jestem tego pewna.
Ale twierdzisz, iż nic cię z nim nie łączyło. Jak to możliwe?
Dobrze. Powiem prawdę. Półtora miesiąca temu był firmowy wyjazd, tam poznałam Kostka. Wcześniej wspólny znajomy opowiedział, iż jest żonaty z bogatą kobietą, bezdzietną. Idealny kandydat, żeby na nim zarobić. Próbowałam go poderwać, ale mnie zignorował. To mnie dobiło, wszyscy mężczyźni za mną szaleją.
Jestem młoda, atrakcyjna. Wtedy postanowiłam działać inaczej. Moja siostra farmaceutka dała mi specjalny proszek chwilowa utrata pamięci, człowiek poza sobą. Dolałam Kostkowi do drinka. Zaprowadziłam do siebie, był uległy, nie kumał co się dzieje.
Na szczęście miałam wtedy owulację i zaszłam w ciążę. Kostek nic nie pamięta. Tak, to możliwe. Mam choćby filmik.
Kładzie telefon na stole i pokazuje wideo: całkiem nagi Kostek bezradnie leży na łóżku, obojętny na nagrywanie.
Dla mnie aborcja to żaden problem, zdrowa jestem. A pieniądze lubię, szczególnie łatwe. Nie sądzę, żeby zgłosiła mnie pani na policję, ma pani wysoką pozycję, po co plotki.
Sądziłam, iż pani kupi dziecko, ale nie. Mogę je urodzić i oddać, jeżeli dostanę osiemset tysięcy złotych. Obiecuję chodzić do lekarza i dbać o siebie.
Świetlana jest w szoku. Jak to możliwe?
Roksana, brak mi słów. Miejsce dla ciebie to więzienie, jesteś oszustką!
Co poradzić! Każdy sposób, by zarobić, jest dobry! Mam długi, a bogatego sponsora mi zabrakło zmarł nagle.
Niech pani się dobrze zastanowi. Oddzwonię za trzy dni.
Roksana wychodzi. Świetlana pije wodę, głowa jej pęka. Co za sytuacja…
Wieczorem wszystko opowiada mężowi. Ten też nie dowierza.
Wykorzystała mnie Pozwę ją
Kostek, różne rzeczy się zdarzają. Spróbujmy spojrzeć inaczej. Wyczytałam w internecie, iż już w siódmym tygodniu można zrobić test DNA dziecka z krwi matki.
Najpierw sprawdźmy, czyje to dziecko. Po drugie zawsze marzyliśmy o swoim dziecku, ale los nam na to nie pozwalał
Adopcja nigdy nas nie przekonywała. A tu, jeżeli DNA potwierdzi ojcostwo, to twoje dziecko Choć poczęte nieuczciwie, może Bóg daje nam szansę na rodzinę
Skończ z pochwałami dla tej dziewczyny To idiotyzm! Niech robi aborcję i nas zostawi! Jeszcze mam płacić za coś takiego!
Kostek w złości wychodzi z salonu.
Świetlana myślami wraca do przeszłości
Z Kostkiem studiowali razem. Miłość od pierwszego wejrzenia to byli oni. Nie widzieli świata poza sobą.
Pobrali się, wynajęli mieszkanie. Po studiach Świetlana gwałtownie rozpoczęła karierę rodzony wujek pomógł jej założyć firmę, pożyczył kapitał na start.
Jak interes ruszył, z nawiązką oddała dług. Kostek otworzył sklep, ona prowadziła firmę. Mogli się cieszyć życiem. Bardzo chcieli dzieci, nie wychodziło.
Pewnego wieczoru, wracając piechotą z restauracji, napadła ich banda pijanych chłopaków. Jeden z nożem rzucił się na Kostka, Świetlana zasłoniła go własnym ciałem i dostała cios w brzuch.
Kilka dni lekarze walczyli o jej życie. Udało się ją uratować, ale nie mogła już mieć dzieci wycięto macicę i jajniki. Bardzo to przeżywała. Nigdy nie zostanie matką
Kostek wspierał ją jak mógł. Czuł się winny. Wolałby sam oberwać.
Świetlana raz po raz zachodzi do kościoła, pali świeczki, modli się za bliskich. Często daje też jałmużnę.
Ostatnio dała starszej pani przy kościele.
Dziękuję, dziecko. Widzę, iż coś cię martwi, nie smuć się powiedziała staruszka.
Tak, babciu, wszystko mam, tylko dzieci nigdy nie będę miała To boli.
Wiem, sama nie mam dzieci Ale ty będziesz mieć dziecko. Pojawi się zupełnie niespodziewaną drogą
Świetlana westchnęła i poszła dalej. Co babcia wie?
Pogodziła się z losem i rzuciła w wir pracy. Z Kostkiem lata mijały, miłość tylko się umacniała. I właśnie teraz
Namawia Kostka na badanie DNA. On, Roksana i dziewięć tygodni ciąży. Wyniki jednoznaczne Kostek to ojciec.
No to co? Widzicie, mówiłam prawdę! Teraz zapłacicie za dziecko? Roksana uśmiecha się złośliwie.
Posłuchaj. Znalezienie kobiety chętnej urodzić dla Kostka nie byłoby problemem, zapłacilibyśmy dużo mniej. I nie zamierzaliśmy tak robić. Ale skoro już jest dziecko, weźmiemy je. Ale dostaniesz czterysta tysięcy złotych. Dostajesz pieniądze my dziecko. Spisujemy wszystko notarialnie.
Mówiłam o ośmiuset tysiącach, po co się targować?!
Teraz my stawiamy warunki. Nie chcesz nie dostaniesz ani złotówki. Dziękuj, iż nie idziesz do więzienia! Jesteśmy łaskawi
***
Kostek, dogadałam się z nią. Będziemy mieć dziecko.
Świetlano, po co to wszystko Jeszcze jej płacić
Może to los. Trzeba chwycić dar, jaki nam daje.
Całą ciążę Roksana chodziła na badania, dbała o siebie. Urodził się zdrowy chłopczyk.
Roksana zrzec się dziecka, Kostek, jako ojciec, zabrał synka do domu. Wszystkie formalności stały się formalnością. Roksana, zgarnąwszy pieniądze, zniknęła. Wszystkim mówili, iż dziecko urodziła surogatka.
Dziękuję, iż urodziłaś dziecko mojego męża rzuciła Świetlana na odchodne.
Chłopiec, nazwany Aloszkiem, zamieszkał z Kostkiem i Świetlaną.
Kostek, zobacz, jak bardzo jest do ciebie podobny
Tak myślisz? Ja tam nic nie rozumiem z tych małych dzieci Ale rzeczywiście, przystojniak jak tata
Pamiętasz tę staruszkę pod kościołem, opowiadałam ci o niej? Przepowiedziała dokładnie to Dziecko przyszło do nas w dziwny sposób
Kostek i Świetlana patrzą na synka. Co ich czeka dalej, nie wiedzą. Ale w tej chwili są po prostu szczęśliwi
Czasem los spełnia marzenia w bardzo dziwny sposób
***
Kilka miesięcy później, w wiadomościach, Świetlana dowiaduje się o śmierci Roksany w mieszkaniu. Okoliczności są wyjaśniane przez policję. Doigrała się dziewczynaNa ekranie migają zdjęcia znajoma twarz dziewczyny, komentarze o luksusowych długach i podejrzanych powiązaniach. Świetlana ucisza telewizor. Długo patrzy przez okno na śpiące miasto. Czuje dziwną ulgę, choć nie potrafi tego wytłumaczyć.
W pokoju obok cicho kwili Aloszek. Kostek delikatnie śpiewa mu kołysankę, trzymając malca w ramionach. Świetlana nachyla się nad synkiem, otula ich razem kocem. Wspomnienie ostatnich miesięcy przechodzi między nimi jak ciepły prąd lęk, niepewność, rozpacz i na końcu: mały cud, który śpi w ich domu.
Wiesz, Świetlanko nigdy nie myślałem, iż tak się wszystko ułoży.
Nie wyobrażałam sobie A jednak jesteśmy rodziną. Chyba już nic tego nie zmieni.
W tej chwili telefon mimowolnie ląduje na stoliku. Świetlana przeciera oczy, chłonąc widok: spokojny syn, mąż obok, ciepło na sercu. Za oknem znowu pada drobny śnieg jakby świat chciał rozpocząć wszystko od nowa.
Nie modli się już o cud. Po prostu przytula Aloszka i pozwala sobie wierzyć, iż wszystko, co się wydarzyło choćby to najtrudniejsze było drogą do tej właśnie chwili, cichego, pełnego miłości domu, gdzie cud naprawdę stał się możliwy.
A jeżeli kiedyś chłopiec zapyta o swoją historię, spojrzy mu w oczy i powie tylko:
Przyszedłeś do nas wtedy, gdy najbardziej Cię potrzebowaliśmy.
A on z pewnością się uśmiechnie bo przecież rodzinę tworzy przede wszystkim miłość.












