Słuchaj, muszę Ci opowiedzieć, co się u nas ostatnio wydarzyło. Dagmara właśnie wróciła ze zjazdu rodziców w szkole. Znów dostała ubaw od nauczycielki, bo Wojtek nie odrabia prac domowych i ciągle się obraża. Co się z nim dzieje? Ostatnio jest taki roztrącony, nic nie mówi. Muszę jakoś go rozgryźć, a ojciec powinien z nim pogadać, przecież to on jest tatą.
Nagle zauważyła samochód Marka stojący przy poboczu. Czyżby przyjechał ją odebrać? Co za pomysł! Dagmara przyspieszyła krok i zatrzymała się. Marek wysiadł z kwiatami w ręku, ale zamiast niej spotkał jakąś nieznajomą dziewczynę. Ta przytuliła go, wzięła bukiet i razem wsiadli do auta i odjechali.
Kto to była? Wysoka, z długimi czarnymi włosami i krótką spódnicą zupełna przeciwność Dagmary, która ma krótkie jasne włosy i niską posturę. Marek mówił, iż zostanie po pracy, bo nowy projekt wymaga konsultacji z kolegami i opracowania strategii.
Z tą dziewczyną pracuje? Czyli tak, po trzydziestu trzech latach małżeństwa Dagmarę nigdy nie dręczyła myśl, iż coś mu się nie podoba. Myślała, iż wszystko jest w porządku…
Zakochali się w sobie od razu po studiach. Mieszkanie podarowali rodzice Marka, byli zamożni i bardzo go wspierali, a Dagmarę przyjmowali jak własną córkę. Ojciec Marka ze względu na zdrowie odszedł z funkcji dyrektora, a Marek przejął stanowisko. Na początku było ciężko, potem przyzwyczaił się, podwładni go szanowali, zarabiał przyzwoicie. Kupili mały domek na obrzeżach Warszawy, gdzie weekendy spędzali z przyjaciółmi i rodzicami. Czasem wyjeżdżali za granicę. Marek proponował Dagmarze rzucić pracę i zajmować się synem, ale ona nie chciała być tylko gospodynią i nianią była kardiologiem i kochała pomagać pacjentom.
Co teraz zrobić? Skoro ma romans, to chyba ją nie kocha i niedługo odejdzie do tej nowej znajomej… Łzy spływały po jej policzkach, bolało i było przykro. Co mu brakowało? Zawsze byli przyjaciółmi, wszystko dzielili, małżeńskie życie układało się świetnie. Jak to możliwe, iż nagle ma inną? Marek nigdy nie patrzył po drugiej stronie, choć był przystojny.
Wróciwszy do domu, Dagmara zaczęła ganić syna.
Mamo, daj spokój, mam dość twoich wykładów! krzyknął Wojtek.
Co masz na myśli? Dopiero zaczęłam! Pani Ania Kapuścik jest zła, bo rok szkolny dopiero wystartował, a Ty już się zachowujesz tak
Ja robię, co chcę! Tak jak tata! Teraz rozumiem, po co mu inna ciotka, bo sam ją wyciągnąłeś z mózgu, widzisz?
Jaka ciotka? O co chodzi? zadziwiła się Dagmara, głos jej osłabł.
Widziałem go w kawiarni z piękną dziewczyną, przechodziłem obok, a on choćby nie zauważył. Co na to powiesz?
Dagmara usiadła na kanapie, zasłoniła twarz dłońmi i popłakała.
Mamo, przestań płakać
Wojtek od zawsze bał się, kiedy matka płacze.
No cóż, synku, różne się zdarza, nie martw się. Kocham też tatę, ale jak on tak postępuje, niech odchodzi. Nie jestem mała, mam już dwanaście lat…
Ja mam bałagan w życiu, naprawdę się rozpacza, nie mogę już…
Dlatego nie odrabiasz lekcji?
Tak… Smutno mi i przykro. Mój ojciec tak się zachowuje…
Wojtek podał Dagmarze chusteczkę. Otrzepała łzy i przytuliła go.
Porozmawiam z ojcem. Niech powie wszystko wprost.
Dwa godziny później Marek wrócił do domu, wyglądał na zmęczonego i zamyślonego.
Dag, dziś nie zjem kolacji, jadłem z kolegami, idę pod prysznic i spać. Jestem wykończony.
Marek, widziałam cię dałeś jej kwiaty, a potem odjechałeś. Przechodziłam obok szkoły
Marek zamarł ze zdziwienia.
Widziałaś? No tak. Nie wiedziałem, co powiedzieć. Mam romans z nową sekretarią, Angelą. Sam nie rozumiem, jak to się stało.
No i co zamierzasz zrobić? Odejdziesz od rodziny?
Dagmaro nie chcę odejść ale ciągnie mnie do niej jakby jakiś czar. Myślę tylko o niej. Mimo wszystko kocham ciebie, to tak dziwne. Nie myśl, iż coś jest nie tak z tobą. Po prostu się zmieniłem, jakby wpadł w wir nowych emocji, czuję się jak piętnastoletni.
To ja pierwszy podjąłem inicjatywę, nie potrzebowałem nikogo oprócz ciebie. Poprosiłem ją, żebym wpadł do domu i pomógł z dokumentami. Poznałem jej mamę, nakarmili mnie obiad. Zaprosili mnie na herbatę i ciasto ze śmietaną. Nie rozumiałem, jak się tak zakochałem. Zaczęliśmy się spotykać. Na naszej wsi przepraszam
Co? Jak mogłeś na naszej chacie, w naszym łóżku Marek nie mam słów!
Przepraszam. Lepiej się rozstaniemy. Nie dam się już tak po prostu. Syn nie zostawię, pieniądze dam. Mieszkanie wam zostawię, a samochód i domek wezmę.
Już wszystko przemyślałeś, więc każdy dostanie co ma. Angelę jeszcze młodą, pewnie się po prostu pobawi i zostawi cię. Lepiej myśl głową, a nie sercem. Nie psuj rodziny tak
Następnego dnia Marek spakował rzeczy i odjechał, kiedy Dagmara i Wojtek nie byli w domu. Zostawił list synowi, próbując wytłumaczyć swoje postępowanie.
Dagmara patrzyła na puste wieszaki w szafie Marka, serce waliło jej jak szalone. Mąż ją zostawił, a ona go kochała od zawsze. Nigdy nie stawiała pieniędzy na pierwszym miejscu. jeżeli są super, jeżeli nie nic nie straconego. Najważniejsi są najbliżsi, zdrowi i żywi.
Nie zamierza być pierwsza, która złoży pozew rozwodowy. Niech on się sam zajmie, my przetrwamy.
Zadzwoniła teściowa.
Dagmaro, słyszałam od Olgi, co się stało. Co to za kryzys średniego wieku? Co mu dała ta dziewczyna? Mamy dobra małżeństwo, syn… Jesteśmy zdruzgotane, pijemy środki uspokajające, ale nic nie pomaga.
Olgo, jestem w szoku. Marek to dorosły chłopak, pewnie wie, co robi. Wojtek przyjął jego decyzję, ale jest bardzo zły. Nie chce mieć z nim kontaktu.
Ojej, cóż za nieszczęście Trzymaj się, kochana. Kochamy cię i nigdy nie zostawimy.
Dziękuję! I my Was kochamy
Po dwóch tygodniach Marek znowu przyjechał. Wojtek nie było w domu.
Cześć, Dagmaro. Muszę coś zabrać. Czy mogę?
Oczywiście, wchodź.
Dagmara była zaskoczona jego wyglądem podkrążone oczy, wychudły, wyczerpany.
Wojtek nie odbiera telefonów, pewnie się obraził. Może z czasem przejdzie
Może. Ty wyglądasz chory, młoda cię wyczerpuje? drwiła Dagmara.
Czuję się fatalnie, ciągle jest słabość, apatia, nie chce się żyć
To dziwne. Mężczyźni zwykle rozkwitają przy młodych kochankach, nie przy starych żonach
Rozumiem twój sarkazm, ale naprawdę czuję się okropnie fizycznie i psychicznie. Nie mogę być przy Angelcie, bo nie kocham jej, choć coś mnie trzyma przy niej.
Weź rzeczy i jedź. Co z rozwodem?
Nie chcę rozwodu. Nic nie chcę
Marek usiadł na krześle, przygniótł głowę rękami. Tak, jeszcze więcej łez i scen rozpaczy.
Dobrze, wybacz, odejdę nie gniewaj się
Wziął torbę i odszedł. Dagmara zobaczyła, iż naprawdę ma kłopoty.
W pracy opowiadała wszystko swojej koleżance pielęgniarce Tamarze. Po latach stały się przyjaciółkami.
Dagmara, coś mi mówi, iż to nie przypadek. Mam znajomą zielarkę, chodźmy do niej. Ona wszystko widzi.
Nie wierzę w takie bzdury, mam wyższe wykształcenie, nie w czary… ale przyjdźmy dla ciekawości. Weźmy zdjęcie Marka, na wszelki wypadek.
Dobrze, zobaczymy, co się stanie.
Wieczorem wzięły zdjęcie Marka i pojechały do babci Leny, sąsiadki Tamary. Nie wyglądała na czarownicę, tylko zwykłą kobietę w szlafroku z chustką na głowie.
Lena przyjęła Tamarę, a Dagmara siedziała w fotelu, czytając w telefonie.
Dagmara, podaj zdjęcie.
Dagmara podała fotografię i usiadła przy stole.
Lena zapaliła świecę i zaczęła przesuwać dłonią nad zdjęciem, zamykając oczy. Dagmara trzymała się, żeby nie wybuchnąć śmiechem. Nie odszedł sam, kocha ją, rzekła Lena.
Nie śmiej się, widzę więcej niż ty. Zrobili mu zaklęcie miłosne, przez jedzenie. Dlatego stracił rozum.
Co? Nie wierzę w to. To po prostu hormony, po prostu… Czy to się tak zdarza w innych rodzinach?
Tak, zaklęcie jest matka dziewczyny go zrobiła. Potrzebują pieniędzy, a nie on. Bez magii nie miałoby sensu.
Co zrobić? Wszyscy uciekli z rodziny.
To wiesz, co go spotka, jeżeli nie wyjdzie z tego zaklęcia. Depresja, bezsilność, może sam sobie zrobić krzywdę. Karma go dogoni i matkę z dziewczyną.
Lena podniosła zdjęcie i powiedziała, iż może pomóc, ale trzeba zdjąć zaklęcie, inaczej nic nie zadziała. Nie pobiera za to pieniędzy, po prostu pomaga.
Dagmara się przestraszyła. Czy to naprawdę prawda? Lena nie wyglądała na złowieszczą czarownicę, a nie brała za to opłat, więc wyglądało podejrzanie.
Co trzeba zrobić, żeby zdjęcie zostało odczarowane?
Zabierz go do domu, z dala od nich. Dam ci modlitwę, idź do kościoła i odmawiaj przed ikoną Matki Bożej. Resztę zrobię w domu, zostaw zdjęcie. Po tygodniu powinno działać.
Dagmara westchnęła ciężko i zgodziła się. Może to jedyny sposób, żeby spróbować.
Marek nie odbierał telefonów. zwykle oddzwaniał od razu, więc Dagmara musiała pojechać na ich domek. Nie miała samochodu, bała się prowadzić, więc zamówiła taksówkę. Gdy dotarła, zobaczyła dom, w którym kiedyś było tak szczęśliwie grill, tańce, radość…
Zapukała w okno, a drzwi otworzyła Angelika.
Dagmara? Cześć, nie spodziewałam się Ciebie
Dzień dobry, Angeliko. Muszę porozmawiać z mężem.
Marek odpoczywa.
Nic nie szkodzi, mam pilną sprawę.
Wejdź, proszę.
Dagmara weszła do sypialni. Marek leżał przy ścianie, nogi przyciągnięte do siebie.
Marek, co się stało? Czy zachorowałeś?
Marek odwrócił się powoli. Jego twarz była bladą, zarośniętą zarostem.
Dagmara? Co się dzieje?
Nasz syn ma kłopoty, potrzebujemy twojej pomocy natychmiast. Nie odbierałeś telefonów, musiałam przyjechać.
Co z Wojtkiem? wstał i zaczął się ubierać.
Czy dasz radę prowadzić samochód? Wyglądasz na słabego
Czuję się kiepsko, wszystko boli Oczywiście, dam radę. Zaraz wyjdę.
Dagmara wyszła, a Angelika stała przy drzwiach, drapiąc włosy.
Co się stało? Dokąd jedzie Marek?
Wraca do rodziny. Zgubiłeś się w tym wszystkim
Co? Angelika zaczęła się marszczyć. Nie rozumiesz, iż Marek odszedł do mnie? Jestem młoda i piękna! Nie robiliśmy żadnego zaklęcia!
No i właśnie Ty się mylisz. Nie potrzebuję cię już. Zabierz swojego męża, nie ma po co go tu trzymać. To tylko stara chatka, a nie piękne mieszkanie. On jest skąpy i nic nie ma!
Wyszedł Marek.
To koniec! Wynocha stąd natychmiast!
Angelika chichotała, a potem rzuciła się w śmiech.
Znowu znajdę kogoś lepszego i bogatszego! Myślałaś, iż potrzebuję ciebie? Tak, potrzebowałam cię tylko dla kariery i pięknego życia. Zaklęcie nie pomogło, tylko pogorszyło!
Marek poczekał, aż Angelika spakuje rzeczy i odjechała. Zabrali się w samochód i odjechali.
Dagmara nie wiem, co powiedzieć. Widziałam wszystko
Marek, oni zrobili ci zaklęcie. Nie wierzę w to, ale wydaje się prawdziwe. Chcę ci wybaczyć. Widzę, iż naprawdę nie miałeś nic wspólnego
Marek płakał jak małe dziecko, a Dagmara głaskała go po głowie. Co dalej z ich życiem?
Dwa tygodnie później Dagmara chodziła do kościoła, modliła się przed ikoną. Lena też robiła wszystko, co mogła. Marek codziennie się poprawiał.
Co ci mówiłam? Nie wierzyłaś, a teraz ciesOstatecznie, trzymając się razem, Dagmara i Marek odnaleźli spokój i nową siłę, by odbudować swoją rodzinę.











