Randka w sklepowych alejkach zamiast eleganckiej restauracji, kina czy kawiarni? Wbrew pozorom ten scenariusz może ziścić się nie tylko w reklamach sieci handlowych. W dobie trendu „choremances” proza życia splata się ze sferą uczuć, które do niedawna wymagały bardziej poetyckiego sznytu. Czy zastępowanie tradycyjnego randkowego entourage’u zwyczajnością to przejaw śmierci romansu, jaki znamy z miłosnych powieści i hollywoodzkich produkcji, czy może wręcz przeciwnie – próba romantyzowania szarej codzienności?