Akt stworzenia
Już w pierwszych słowach Biblii odnajdujemy fundament tej wizji: „Stworzył więc Bóg człowieka na swój obraz (…) stworzył mężczyznę i niewiastę” (Rdz 1,27). Seksualność nie pojawia się jako przypadkowy dodatek do ludzkiej egzystencji. Jest integralną częścią aktu stworzenia. Co więcej, otrzymuje błogosławieństwo: „Bądźcie płodni i rozmnażajcie się” (Rdz 1,28). To potwierdzenie, iż relacja między mężczyzną a kobietą – także w wymiarze cielesnym – ma sens, znaczenie i wartość. Biblia nie jest zimnym podręcznikiem moralności ani reliktem przeszłości. Jest zapisem ludzkiego zmagania z własną cielesnością, pragnieniem, potrzebą bliskości i odkrywania tego, co święte w relacji z drugim człowiekiem. Najbardziej przejmujące słowa nie mówią jednak o prokreacji, ale o jedności: „Dlatego to mężczyzna opuszcza ojca swego i matkę swoją i łączy się ze swoją żoną tak ściśle, iż stają się jednym ciałem” (Rdz 2,24). Zdanie to przez wieki interpretowano jako fundament małżeństwa, ale jego znaczenie jest znacznie głębsze. „Jedno ciało” nie oznacza jedynie aktu fizycznego. To zjednoczenie na poziomie życia, emocji, tożsamości, wartości i intencji. W tej perspektywie seks przestaje być celem samym w sobie. Nie jest drogą do zaspokojenia popędu. Jest sposobem, w jaki człowiek mówi drugiemu: „jestem dla ciebie, należę do ciebie, dzielę z tobą siebie”.










