Wydajemy więcej, ale kupujemy mniej. Efekt drogiej energii i paliw

lewiatan.org 56 minut temu
Zdjęcie: mariusz 25


Komentarz Mariusza Zielonki, głównego ekonomisty Lewiatana

Kwiecień przyniósł dość mocne ochłodzenie konsumpcji. Z jednej strony nie pomogły święta Wielkiejnocy. Z drugiej strony mieliśmy mniej dni roboczych i okazji do zakupów. Oczekiwania wzrostu na poziomie ponad 5,5% nie przetrwały starcia z rzeczywistością. Realny wzrost o 1,3% r/r sugeruje, iż weszliśmy w tryb ostrożnego wydawania zarobionych pieniędzy. Gdy rozbijemy ogólną sprzedaż na poszczególne kategorie to widać, iż cały wynik został praktycznie wyciągnięty przez jeden element: paliwa.

Sprzedaż paliw wzrosła bardzo mocno zarówno nominalnie, jak i realnie, co jest bezpośrednim efektem wzrostu cen ropy po eskalacji konfliktu na Bliskim Wschodzie. Problem polega na tym, iż wyższe wydatki na paliwo nie oznaczają silniejszej konsumpcji. Wręcz przeciwnie. Gospodarstwa domowe muszą przeznaczać większą część budżetu na koszty transportu i energii, przez co mniej zostaje na pozostałe zakupy.

Sprzedaż żywności wyraźnie spadła, choć tutaj częściowo zadziałał efekt kalendarzowy związany z wcześniejszą Wielkanocą. Znacznie gorzej wygląda jednak sytuacja w kategoriach bardziej wrażliwych na nastroje konsumentów. Odzież i obuwie notują mocne spadki, sprzedaż samochodów pozostaje słaba, a meble czy sprzęt RTV i AGD praktycznie stoją w miejscu.

To bardzo wyraźny sygnał, iż gospodarstwa domowe przez cały czas ograniczają większe i bardziej uznaniowe wydatki. Konsument nie wygląda dziś na przestraszonego, ale zachowuje się ostrożnie. Widać to zresztą także w badaniach nastrojów, gdzie rekordowo rośnie skłonność do oszczędzania, a chęć do dużych zakupów pozostaje wyjątkowo niska.

Na tym tle jedyną kategorią z wyraźnym wzrostem pozostają farmaceutyki i kosmetyki. To jednak bardziej efekt stabilnego popytu na wydatki związane ze zdrowiem niż oznaka szerokiego ożywienia konsumpcyjnego.

W praktyce, dane pokazują gospodarkę, w której nominalna wartość sprzedaży rośnie głównie przez wyższe ceny energii i paliw, podczas gdy realne zakupy pozostają słabe. Konsument przez cały czas ma relatywnie dobrą sytuację finansową, ale nie chce wracać do modelu intensywnej konsumpcji.

To dobra wiadomość dla inflacji bazowej, bo ogranicza ryzyko silnego wzrostu popytu. Jednocześnie jednak oznacza, iż konsumpcja prywatna może nie być tak silna jakbyśmy sobie tego wszyscy życzyli.

Więcej komentarzy ekonomicznych w serwisie społecznościowym X, na profilu naszego eksperta Mariusza Zielonki, https://x.com/MariuszZielon11

Konfederacja Lewiatan

Idź do oryginalnego materiału