Wpatrzeni w pustkę Dima i Ania pobrali się, mając po 19 lat. Nie mogli bez siebie żyć ani oddych…

polregion.pl 15 godzin temu

PATRZĄC W PRÓŻNIĘ

Damian i Jagoda pobrali się tuż po maturze, mając po dziewiętnaście lat. Nie potrafili ani dnia przeżyć bez siebie. Łączyło ich szalone, młodzieńcze uczucie, które wydawało się być ponad wszystkim. Rodzice nie zwlekali długo z podjęciem decyzji trzeba to wszystko sformalizować, by nie wynikły żadne nieprzyzwoitości.

Uroczystość była huczna na cały powiat ozdobiony samochód z lalką na masce, setki bukietów, wystrzały fajerwerków i sala bankietowa pełna gości, którzy krzyczeli: Gorzko, gorzko!.

Rodzice Jagody nie dorzucili się ani złotówką do wesela przez własne problemyledwo starczało im na chleb i butelkę wódki. Wszystkie wydatki pokryła matka Damiana, Aleksandra Świderska. Choć nazwisko miała dumne, prosiła gości, żeby mówili do niej po prostu Ola.

Ola wiele razy próbowała odwieść syna od związku z dziewczyną z domu, gdzie alkohol lał się strumieniami. Ale miłość Damiana nie znała przeszkód. Przekonywał matkę, iż na Jagodzie rodzinne grzechy się nie odcisną. Ich wielkie uczucie miało przecież przezwyciężyć każdą klątwę.

Ola ostrzegała go:
Synku, z jabłoni gruszek nie będzie. Pilnuj miłości, bo się skróci jak wróblowy dziób…

Wtedy Damian i Jagoda wierzyli w wieczne szczęście. Wszystko wydawało się dzielić na przed i po ich wielkiej miłości. Wydawało się, iż cały świat czeka u ich stóp.

Los jednak miał własny scenariusz.

Ola z mężem dali młodym w prezencie mieszkanie w centrum Opola. Kochane dzieci, żyjcie i cieszcie się!

Początkowo było spokojnie i dobrze los się do nich uśmiechał. Jagoda urodziła dwie córeczki: Tosię i Zosię. Damian je uwielbiał i czuł się królem własnego domu.

Lecz po kilku latach, Jagoda zaczęła znikać wieczorami, wracała pijana, czasem choćby agresywna. Damian prosił o wyjaśnienia, ale tylko słyszał, iż to była głupia, młodzieńcza miłość i ona nigdy go nie kochała. Teraz znalazła prawdziwego mężczyznę i odchodzi do niego. Nieważne, iż tamten miał już żonę i trójkę dzieci.

Na Damiana spadł cień zdrady i bolesnej pustki. Serce zalała mgła rozpaczy, świadomość zdrady odebrała mu siły.

Jagoda zamieszkała z kochankiem w zapadłej wsi w Beskidach. Kiedy kochasz, choćby w szopie jest raj, bez miłości cię choćby w złotej klatce dusi… powtarzała. Córki zostawiła same.

Ola Świderska miała temperament, którego nikt nie zdołałby okiełznać. Od ręki zabrała wnuczki do siebie. Razem z mężem otoczyli Tosię i Zosię opieką i miłością.

Damian, nie mogąc udźwignąć samotności, pogrążył się w dziwnej religijnej wspólnocie. Jego przyjaciel twierdził, iż tam znajdzie pocieszenie. gwałtownie ożenili go z wdową, Kingą, matką dwóch synów. Damian jakoś stał się tłem w nowej rodzinie. Gdy wspominał o Tosi i Zosi, Kinga ucinała:

Damian, mają matkę! Ty zajmij się Olkiem, a Władziusia zabierz na korepetycje.

Damian wykonywał polecenia jak maszyna. Po Jagodzie została rana, której nie dało się zagoić.

Siedem lat później, w drzwiach u Oli niespodziewanie stanęła Jagoda. U boku trzymała kilkuletnią dziewczynkę.

Ola bez trudu rozpoznała starą synową, mimo iż życie jej nie oszczędzało.
Jagoda, ledwo cię poznałam. To twoja córka?

Tak, Marysia. Czy mogłybyśmy tu trochę pomieszkać? zapytała, stojąc niepewnie w progu.

Nie spodziewałam się takiego gościa Wygonili was? dopytywała Ola.

Sama odeszłam. Dłużej nie zniosę on pije i bije mnie bez opamiętania żaliła się Jagoda.

Sama sobie wybrałaś los. Dlaczego nie do swoich rodziców? ironizowała Ola.

Stęskniłam się za dziewczynkami, chciałabym je zobaczyć próbowała zmiękczyć Olę Jagoda.

No popatrz, przypomniało ci się, iż jesteś matką! parsknęła Ola.

W tym momencie przyszły Tosia i Zosia już nastolatki. Patrzyły na matkę z rezerwą. Nie były w stanie czuć już do niej czułości. Przez lata rosła w nich zadręka. Ola żaliła się, iż wychowuje sieroty, mającą rodziców.

Ola rzecz jasna przygarnęła synową z wnuczką. Nie miała serca wyrzucać ich na bruk.

Po miesiącu Jagoda niespodziewanie zniknęła. Jak się okazało, wróciła do wsi, gdzie był jej słodki oprawca. Marysię zostawiła Oli. Tym samym na barkach Oli i jej męża znalazły się trzy wnuczki. Dziewczynki darzyły dziadków wielką miłością i troską. W ich domu panowała czułość, uczciwość i wzajemna pomoc.

Czas płynął nieubłaganie.

Minęły lata. Najpierw odeszła z tego świata Ola, a niedługo po niej jej mąż.

Tosia wyszła za mąż, ale życie nie dało jej dzieci. Zosia została sama, z długim, siwym warkoczem. Marysia, mając siedemnaście lat, urodziła synka, nie wiadomo czyjego. Opuściła Opole i wyjechała do matki na wieś.

Młodość przeminęła bez pożegnania, starość przyszła, nie mówiąc dzień dobry.

Jagoda mieszkała sama jej partnera zabrali do miasta jego córki, bo ciężko zachorował i został inwalidą. Obwiniały Jagodę, oskarżając, iż zapuściła ich ojca. Ostatecznie doradziły jej tylko:

Nie wtykaj nosa w nie swoje sprawy!

Wieś szeptała o Jagodzie wstydliwa pijaczka, mawiali, bo wiejskie ściany są ze szkła, a plotka rozchodzi się szybciej niż wiatr.

Damian w końcu uciekł od Kingi i ledwie ocalał po przeżyciach z sektą. Został sam jak palec, we wciąż tym samym mieszkaniu matki. Ledwo wiązał koniec z końcem, nocował samotnie, otoczony trzema kotami, by nie popaść w obłęd. Oto cały jego świat.

A przecież kiedyś szczęście pukało do drzwi Damiana i Jagody…

Idź do oryginalnego materiału