Dawno, dawno temu, pamiętam, jak Wiktor jechał ciężarówką przez wieś, której nazwy choćby już nie pamiętam. Był już wieczór, ciemno, a wokół nie było żywej duszy. Nagle, przy drodze, w światłach reflektorów, dostrzegł młodą dziewczynę. Stała samotnie na przystanku, a w powietrzu czuć było chłód. Zatrzymał się obok niej. Podwiezie mnie pan? zapytała cicho dziewczyna. […]