prowincjonalnie, pod pierzyną.*
Berenika miała łupież, z warkocza spadały gwiazdy
obok nas, jadących polną drogą,
jakieś dziesięć kilometrów od miedzy z Ukrainą,
w miejscu, gdzie kiedyś był cmentarz cholerny
i ukryto pomordowanych.
Na tej granicy życia i śmierci byłem z dziewczyną,
pachnącą jak odurzający miód,
po sprawiedliwie oczyszczonych przez pszczoły.
Nie było świetlików przysposabianych metaforycznie
z iskier podpalanych siedlisk,
które byłyby niczym światło z Faros dla nietomnych.
______________________________
*Zaczerpnięte z Literatury na świecie
Statystyki: autor: Strood — 15 lip 2026, 13:23



.jpg)







