przyklejam się, aby dzięki temu powstała
kojąca opuchlizna, bąbelek wypełniony
krystalicznym płynem. z czasem znajdzie się
igiełka, która, gdy będzie się chciało jej użyć,
okaże się niepotrzebna, bo wszystko zostanie
już wcześniej wchłonięte.
staram się być miły i przyjacielski, ale spróbuj
pomyśleć o mnie jak o zabawie w wieszanie się,
pustej kapsułce, jaka nie pomieści w sobie
zbawiennych specyfików, ani toksyn, istnieje
wyłącznie po to, by nie dać się przełknąć,
pozwala jedynie obracać się w ustach, niczym
drażetka. o mnie będącym jak ładnie wymawialne,
dosyć mądre słowo reintrodukcja.
albo niczym głupi neologizm manicurewa mać.
nie zrywaj.
wybierz sama, wtulając się: co mam łagodzić,
zwalczać, na co uodpornić.










