Brałam do ręki ubrania i czułam, iż należą do osoby, której nie pamiętałam. Nie smakowało mi jedzenie, które do tej pory uwielbiałam. W kinie – mojej kryjówce – na filmach nieanglojęzycznych nie nadążałam już z czytaniem napisów. „Mało brakowało, a byłaby pani warzywem. Miała pani szczęście” – powiedział neurochirurg. Jakie szczęście?