W rodzinie chaosu, dom nie śpiewał spokojnie.
Nienawidzę go! Nie jest moim ojcem! Niech odleci stąd. Przeżyjemy bez niego wściekle ryczała Jadwiga, patrząc na swojego kataojca. Nie rozumiałam tej walki. Dlaczego nie mogło być po prostu dobrze? Nie pojąłem, jakie burze w niej huczały.
Miała ona młodszą siostrzyczkę ze strony matki, Zosię. Zosia była dzieckiem kochającej matki i karłowatego ojczyma. Wydawało mi się, iż Karol traktuje je jednakowo, ale to była jedynie zewnętrzna obserwacja. Jadwiga nigdy nie pośpiesznie wracała do domu po szkole. Obliczała, kiedy wyjdzie jej największy wróg wstrętny ojczym. Gdyby los jednak chciał inaczej i Karol pozostał w domu, Jadwiga uciekała z brzegów. Szeptała do mnie:
Ten dom! Wiktorio, usiądź w moim pokoju.
A sama zamykała się dramatycznie w łazience, czekając, aż ojciecwładca zamknie drzwi za sobą. Gdy tylko usłyszała trzask zamka, wyskakiwała z dobrowolnego więzienia, z westchnieniem ulgi:
W końcu odszedł! Wiktorio, masz szczęście, żyjesz z prawdziwym ojcem. Ja zaś tkwię w smutku. Jadwiga ciężko westchnęła. Chodźmy do kuchni na obiad.
Matka Jadwigi była mistrzynią domowego ogniska. W ich rodzinie jedzenie było prawem. Śniadanie, obiad, podwieczorek, kolacja wszystko na czas, w kaloriach i witaminach. Gdybym kiedykolwiek odwiedziła Jadwigę, zawsze znajdował się przy stole ciepły posiłek. Garnki i patelnie leżały przykryte ściereczkami, czekając na głodne dusze.
Pamiętam, iż Jadwiga nie lubiła Zosi, młodszej o dziesięć lat. Drażniła ją, szydziła, biła. Lata później stały się nierozłączne, jak dwie krople wody. Jadwiga wyjdzie za mąż, urodzi córkę, a cała rodzina, poza ojczymem, przeprowadzi się na stałe do Niemiec.
Po dwunastu latach Jadwiga urodzi kolejną dziewczynkę. Zosia pozostanie panną, ale pomoże w wychowywaniu córek. W obcym kraju ich więź zacieśni się jeszcze bardziej. Jadwiga będzie korespondować z ojcem aż do jego śmierci; miał drugą żonę, a ona jedyną córkę.
Wychowana w pełnym domu z prawdziwym ojcem i matką wszystkie moje przyjaciółki rosły w rodzinach bez ojca. W dzieciństwie nie znałam ich żalu. Okazało się, iż ich życie nie było słodkie.
U Ireny matka i ojczym byli zapalonymi pijakami. Irena się ich wstydziła, nie zapraszała nikogo, bała się, iż ojczym skryczy ją, a matka go popiera. Gdy Irena przeszła piętnastkę, potrafiła samodzielnie odpierać ataki, więc rodzice zostawili ją w spokoju.
Wiktorio, zapraszam cię na moje urodziny radośnie oznajmiła Irena.
Do domu? Boję się, Ireno. Czy ojczym mnie nie wypędzi?
Niech spróbuje! Jego władza nade mną skończyła. Mama dała mi adres prawdziwego ojca. Teraz on jest moją ochroną. Nie mieszka daleko. Przyjdź, Wiktorio. Mama już się kręci, szykuje. Irena była pewna siebie jak nigdy.
Nadszedł dzień szesnastego urodzin Ireny. Przyniosłam mały prezent, dzwoniłam do drzwi. Na progu stała przystrojona Irena:
Cześć, przyjaciółko! Wejdź! Usiądź przy stole.
Matka i ojczym Ireny stali przy stole, skinęli jednocześnie. Na pościelonym połamanym obrusem stole stała wielka miska ryżu, kromka chleba na talerzu i słodki napój w szklankach z kryształkami, przy których leżały chrupiące ciastka. To wszystko. Irenę wyraźnie cieszyły te świąteczne dania.
Jak więc rodzina przeżywała zwykłe dni? Przypomniałam sobie własne urodziny, kiedy mama stała przy kuchni cały dzień, gotowała, smażyła, piekła. Sałatki, mięso, ryby, ciasta, tort, sok, kompot Każda chata ma swoje dzwonki.
Zjadłam ryż z chlebkiem, popijałam szklanką lemoniady, odłożyłam ciastko na bok, bo kruszyło się i bałam się poplamić obrusem. Matka i ojczym Ireny stały nieruchomo przy stole, obserwując nas. W rogu pokoju stało łóżko, na którym leżała babcia Zofia:
Zuzanno, nie pij! Bo zapomnisz o mnie i nie nakarmisz.
Irena się zawstydziła:
Babciu, nie martw się, mama nie pije. Mamy tylko lemoniadę, nie ma spirytusu.
Stara kobieta odwróciła się w stronę ściany, zachrzęstała.
Dziękuję za pyszny posiłek! wstałam od stołu.
My z Ireną poszłyśmy gwałtownie odejść. Młodość pełna jest własnych przyjemności, nie ma sensu siedzieć z staruszkami. Irena straciła w ciągu roku matkę, ojczyma i babcię. Została sama w dwudziestopięciu latach. Nie wyszła za mąż, nie została matką. Mieli ją zalotnicy, ale nic nie wyszło. Jeden z nich był moim byłym mężem
Irena sama złapie mojego porzuconego męża, przygarnie go na chwilę, ale i z nim nie uda się. Jej charakter nie sprzyja.
Miałam jeszcze przyjaciółkę Tatianę. Miałam z nią czternaście lat. Tatiana mieszkała ze starszą siostrą Anną, której osiemnaście wiosen. Anna wydawała się dorosła i niezdobyta, surowa, poważna, roztropna. Co tydzień ich mama przychodziła z zakupami, gotowała, mieszkała z pierwszym mężem. Anna urodziła się w pierwszym małżeństwie, Tatiana w drugim. Ich matka, po kilku latach z drugim mężem, urodziła Tatianę, po czym wróciła do pierwszego. Zazdrościłam Tatianie wolności. Matka, jakby zmywała swoją winę przed pierwszym mężem, a Anna miała stado kochanków. Tatiana została zostawiona samej sobie.
Tatiana wyjdzie za mąż, urodzi córkę, a jej mąż trafi na długo do więzienia. Tatiana upije się. Jej martwą ciało znajdzie Anna. Tatianie będzie czterdzieści dwa lata.
Nika będzie nowa w naszej dziesiątej klasie. Od razu się zaprzyjaźniłam z Niką piękną, smukłą, z nutą śpiewu. Chłopcy jęczały na nią, ale miała ukochanego Kacpra. Przychodził po lekcjach swoim samochodem, zabierał swoją boginię i znikali w nieznane.
Ojciec Niki umarł, gdy nie miała dziesięciu lat. Nika nie radziła sobie w szkole, ale pięknie śpiewała. Z Kacprem tworzyły zespół, występowały na szkolnych dyskotekach. Gdy Kacpra powołano do wojska, Nika odprowadziła go na dworzec, wypłakała się, ale nie czekała. Urodziła nieznanego syna, mieszkała u matki. Kacper wrócił ze służby, wybaczył bogini i zaprosił ją, ale Nika odmówiła:
Będziesz mnie całą życie potępiał. Lepiej być sama.
Gdy syn Niki dorosnie, wyjdzie za rolnika, przeprowadzi się na wieś.
Wszystkie te przyjaciółki żyły równocześnie, ale nie lubiły się nawzajem, nie znosiły się.
Dziś od czasu do czasu piszę do tak odległej, a jednocześnie bliskiej, Jadwigi. Przyjaciółka z dzieciństwa pisze, iż za wszelką cenę zachowa swoją rodzinę:
Nie chcę, by moje córki przeżyły to, co ja znosiłam, sąsiadując z ojczymem. Lepiej kłócić się z prawdziwym ojcem niż z obcym wujkiem. W krwi rodzinnej wszystko się miesza. Ojczym moja raną na całe życie.
Czasem Jadwiga i ja wspominamy szkolne wybryki i śmiejemy się.
Ślady Ireny i Niki zniknęły w mgłę snu


















