W przydrożnym rowie w śniegu porzucono nowo narodzone szczenięta. Miały przed sobą tylko kilka godzin życia

twojacena.pl 6 dni temu

W zagłębieniu śniegu tuż przy drodze porzucono nowo narodzone szczeniaki. Zostało im zaledwie kilka godzin życia.

Maluchy desperacko próbowały przetrwać, mocno tuląc się do siebie. Dziś rano w internecie błyskawicznie rozeszła się wiadomość: obok szosy, na gołym śniegu, ktoś pozostawił bezbronne psiaki.

Maleństwa zbiły się w kupkę, starając się zachować resztki ciepła i przetrwać mróz. Choć kalendarz wskazuje na nadchodzącą wiosnę, zima nie odpuszcza. W Warszawie termometry pokazują 7°C, a poza miastem, przy trasie, temperatura spada do 10°C, a choćby niżej. Jak długo byłyby w stanie przeżyć w tej śnieżnej jamce?

Dół w śniegu miał około dwudziestu centymetrów głębokości. Pod ciałkami szczeniąt lód się lekko stopił tak długo próbowały chronić się własnym ciepłem. Los jednak postanowił inaczej. Właściciel pobliskiego warsztatu samochodowego, pan Piotr, znalazł szczeniaki i wziął je do środka. Chociaż zupełnie nie wiedział, co dalej robić, najważniejsze, iż nie pozostał obojętny. Wielkie podziękowania dla pana Piotra za jego serce.

Szczeniaki są naprawdę maleńkie.

Pięć żyjących istotek. Trzech chłopców i dwie dziewczynki a może czterech chłopców i jedna dziewczynka, tego nie udało się jeszcze stwierdzić. Piotr zadzwonił do kilku fundacji, ale żadna nie mogła przyjąć maluszków. Nie można oddać ich do schroniska mają zaledwie dwa, trzy tygodnie. Szczepienia nie wchodzą w grę dopiero po dwóch miesiącach można je wykonać.

Przekazanie takich maleństw do schroniska byłoby niemal wyrokiem. Z pewnością by zachorowały i nie przeżyły. Niestety, mamy już gorzkie doświadczenia z podobnych sytuacji. Domy tymczasowe z opieką medyczną także nie mogły ich przyjąć niedawno przebywały tam inne szczeniaki po ciężkiej chorobie.

Tę noc maluchy spędziły w warsztacie Piotra. Jak opowiedział, na nagraniach z monitoringu widać wyraźnie: pewna kobieta (choć trudno ją tak nazwać) w środku nocy wyniosła je na śnieg i po prostu zostawiła na mrozie. Bezbronne, zdane na pastwę losu.

Jak musiały się czuć te maleństwa, brutalnie oderwane od matki i porzucone na zamarznięcie? Pozostaje tylko powiedzieć: ten czyn osądzi już Bóg.

Zrobimy wszystko, co w naszej mocy, aby te szczeniaki znalazły prawdziwe domy i kochających opiekunów. Zasługują nie tylko na ciepło fizyczne, ale przede wszystkim na ludzką miłość i troskę.

Ta historia przypomina nam, iż każdy gest dobroci ma znaczenie i potrafi odmienić czyjeś życie. Nigdy nie bądźmy obojętni na los słabszych to nasz obowiązek jako ludzi.

Idź do oryginalnego materiału