Maria Mołczan z Hoczwi ma 97 lat. – Tańczyłam teraz z sołtysem na Dniu Seniora, nie siedziałam za stołem. Geny mam dobre. Dziadek i babka żyli długo, ponad dziewięćdziesiąt lat. A mamę zabili, musiałam zająć się rodzeństwem – opowiada. Maria sama myje okna, bieli ściany, pali w piecu i rąbie rozpałkę. – Sama sobie radzę. Chociaż krojenia chleba mam dość, więc od tej pory proszę w sklepie, żeby go kroili. Podobnie w Cisnej, gdzie panie Halina i Danuta codziennie spacerują po górach. – Chodzimy zimą sześć kilometrów, latem dziesięć. Podziwiamy góry i rozmawiamy z ludźmi po drodze – mówi Danuta, 73 lata. – Nie choruję, myślę, iż to geny i aktywny styl życia.
Aktywność fizyczna jest tu codziennością. Ludzie wstają wcześnie, pracują w ogrodach, opiekują się zwierzętami, noszą opał do pieca. Te codzienne czynności zastępują trening i wzmacniają organizm. – Praca w polu i w lesie to nasz sposób na zdrowie – mówi Dariusz Wethacz, wójt gminy Cisna. Drugim filarem długowieczności jest dieta. Mieszkańcy Bieszczad jedzą przede wszystkim produkty własnej hodowli i z własnej uprawy: warzywa, owoce, mięso, przetwory w słoikach, kiszonki, domowe wędliny. – Nie używamy wysoko przetworzonej żywności. Wszystko pakujemy w słoiki – podkreśla Halina. Maria smaży frytki na przetopionej słoninie i je chleb ze śmietaną. Helena Kucharz, 93 lata, mówi: – Nie jem tłustego, jeżeli kurczak ma skórkę, oddaję ją ptaszkom. Dynia z kaszą jaglaną to moja specjalność. Badania pokazują, iż dieta bogata w warzywa, owoce i produkty minimalnie przetworzone, umiarkowane spożycie mięsa i tłuszczów oraz regularna aktywność fizyczna znacząco wydłużają życie. Te same zasady obserwuje się w tzw. Blue Zones na świecie – regionach, gdzie ludzie żyją najdłużej i prawie nie chorują. Nie mniej ważne są relacje społeczne i poczucie wspólnoty. Kluby seniora, spotkania w kołach gospodyń, wspólne gotowanie i rozmowy pozwalają mieszkańcom zachować aktywność intelektualną i emocjonalną. – W samotności szybciej się umiera – mówi Apolonia Frącek, 92 lata. Równie istotne jest otoczenie i styl życia poza miastem. Czyste powietrze, brak przemysłu, kontakt z naturą i spokojniejsze tempo życia sprzyjają regeneracji organizmu i minimalizują stres. Choć geny odgrywają rolę, badania sugerują, iż odpowiadają za 20 – 30 proc. długości życia, a reszta zależy od codziennych wyborów. W Bieszczadach widać to najlepiej: długowieczność jest wynikiem nie luksusowych kuracji ani suplementów, ale aktywnych codziennych nawyków, zdrowej diety, kontaktu z naturą i silnych więzi społecznych.












