W RODZINIE PAŃSTWA, CHODZI O DOM, A NIE O SŁOŃCE
Nienawidzę go! Nie jest moim ojcem! Niech zniknie z tego domu. Przeżyjemy bez niego! Jadwiga wykrzykiwała, piętnując swojego ojczyma z rozpaczą w głosie.
Nie rozumiałam tego konfliktu. Dlaczego nie żyć w zgodzie? Nie miałam pojęcia, jakie burze szaleją pod dachem tej kamienicy.
Jadwiga miała młodszą siostrę ze strony matki Adą. Ada była wspólną córką matki i ojczyma. Wydawało mi się, iż ojczym traktuje ją i Jadwigę jednakowo, ale to jedynie obserwacja z zewnątrz. W rzeczywistości Jadwiga nigdy nie spieszyła się do domu po szkole. Kalkulowała, kiedy wyjdzie jej najgorszy wróg okrutny ojczym do pracy. Los jednak lubił płatać figle i ojczym zostawał w domu. Jadwiga zrywała się z kajdan.
Szepnęła mi:
Ten wrogi mężczyzna! Wiktorio, zostań w moim pokoju.
Potem demonstracyjnie zamykała drzwi łazienki i czekała, aż ojciec odejdzie. Gdy tylko zamknął za sobą drzwi, Jadwiga wybijała się z prywatnego więzienia, wydechając z ulgą:
Wreszcie odszedł! Wiktorio, szczęśliwa jesteś z ojcem, a ja tu tonę w smutku. westchnęła ciężko. Chodźmy do kuchni, zjemy obiad.
Matka Jadwigi była mistrzynią domowego ogniska. W tym domu jedzenie było świętością. Śniadanie, obiad, podwieczorek, kolacja wszystko na czas, w odpowiednich proporcjach, z myślą o zdrowiu. Gdy tylko odwiedzałam Jadwigę, na stole czekał ciepły posiłek. Garnki i patelnie były przykryte ściereczkami, gotowe na gości.
Pamiętam, iż Jadwiga nie lubiła Ady, różnicy dziesięciu lat. Drwiła z niej, biła, kłóciła się a latami później stały się nierozłączne. Jadwiga wyjdzie za mąż, urodzi córkę, a potem cała rodzina, poza ojczymem, wyemigruje na stałe do Kanady.
Po dwunastu latach Jadwiga urodzi kolejną dziewczynkę. Ada zostanie niezamężną, ale będzie wspierać siostrę w wychowywaniu córek. W odległej krainie ich rodzina zacieśni więzi jeszcze mocniej. Jadwiga będzie pisała listy do swojego prawdziwego ojca aż do jego śmierci. Miał on jeszcze jedną żonę; Jadwiga jest jedyną jego córką.
Wychowana w pełnej rodzinie (z prawdziwym ojcem i matką), wszystkie moje przyjaciółki dorastały jednak w domach bez ojca. W dzieciństwie nie zdawały sobie sprawy z ich żałobnych wspomnień o ojczymach, ale los nie był dla nich łaskawy.
Irena miała matkę i ojczyma, którzy byli nieustannymi pijakami. Irena ich wstydziła się, nie zapraszała nikogo do domu, wiedząc, iż ojczym wyciągnie ją za uszy, a matka dorzeźnia z kijem. Gdy skończyła piętnaście lat, Irena odzyskała odwagę i potrafiła odeprzeć każdego, więc jej rodzice odpuścili jej wolność.
Wiktorio, zapraszam Cię na moje urodziny oznajmiła z euforią Irena.
Do twojego domu? Boję się, Ireno. Czy ojczym nas nie wypędzi?
Niech spróbuje! Jego władza nade mną dobiegła końca. Mama dała mi adres prawdziwego ojca. Teraz on jest moją ochroną. Mieszka niedaleko. Przychodź, Wiktorio. Mama już się przygotowuje pewna była jak nigdy wcześniej.
Nadszedł dzień szesnastej urodzin Ireny. Przyniosłam mały upominek i zadzwoniłam do drzwi przyjaciółki. Na progu stała elegancko ubrana Irena:
Cześć, przyjaciółko! Wejdź, usiądź przy stole.
Matka i ojczym Ireny stali przy stole, skinęli w milczeniu. Na podniszczonym obruse z plastiku stał duży garnek z ryżem, kromka chleba na talerzu i szklanki z lemoniadą, przy których leżały chrupiące rogaliki. To wszystko, co na stole, ale Irena dumnie prezentowała świąteczne dania.
Zastanawiałam się, czym rodzinny stół karmił się na co dzień. Przypomniałam sobie własne urodziny: moja mama stała przy kuchni cały dzień, gotując, smażąc, piekąc. Sałatki, mięso, ryby, ciasta, tort, sok, kompot Każdy kociołek ma swoje tajemnice.
Zjadłam ryż z kromką chleba, popiłam go szklanką lemoniady, odłożyłam rogalik na bok, bo łatwo się kruszył i bałam się pobrudzić obrus. Matka i ojczym Ireny stały nieruchomo przy stole, obserwując nas. W rogu pokoju stało łóżko, na którym leżała babcia Ireny:
Zuzanno, nie pij! Bo zapomnisz o mnie i nie nakarmisz.
Irena się zażenowała:
Babciu, nie martw się, mama nie pije. Mamy tylko lemoniadę, nie ma alkoholu.
Staruszka odwróciła się ku ścianie i zaszumiała.
Dziękuję za pyszny posiłek! wstałam od stołu.
Z Ireną pospieszyłyśmy wyjść. Młodość pełna jest planów nie ma sensu siedzieć przy starcach. Irena straci w ciągu roku matkę, ojczyma i babcię. Zostanie sama w dwudziestym piątym roku życia, nie wyjdzie za mąż, nie doczeka się dzieci. Mimo zalotników, los nie sprzyjał jej sercu. Wśród jej adoratorów pojawił się mój były mąż
I tak Irena przygarniełaby mojego porzuconego męża, ale i ona nie odniosłaby szczęścia. Jej charakter nie sprzyjałby trwałym związków.
Kolejną przyjaciółką była Tania. Mieliśmy po czternaście lat. Tania mieszkała z starszą siostrą Anną, która skończyła osiemnaście lat. Anna jawiła się jako dorosła, surowa i roztropna.
Matka sióstr co tydzień przychodziła z zakupami, gotowała, a sama mieszkała z pierwszym mężem. Anna była dzieckiem pierwszego małżeństwa, Tania drugiego. Po kilku latach z drugim mężem, matka powróciła do pierwszego, zostawiając Tanę na własną rękę. Zazdrościłam Taniecej wolności jej matka nadrabiała winy przed pierwszym mężem, a Anna otaczała się licznymi kawalerami.
Tania wyjdzie za mąż, urodzi córeczkę, a jej mąż trafi na długie wyroki więzienne. Tania wypije, a jej zmarłe ciało znajdzie Anna, gdy Tania skończy czterdzieści dwa lata.
Nika dołączyła do naszej dziesiątej klasy. Od razu się zaprzyjaźniłam z nią piękna, smukła, o słodkim głosie. Chłopcy patrzyli na nią z zachwytem, ale miała swojego chłopaka Kacpra. Codziennie po lekcjach przyjeżdżał własnym autem, zabierał swoją boginię i pędził w nieznane.
Ojciec Niki zmarł, gdy dziewczynka nie miała dziesięciu lat. Nika słabo radziła sobie w szkole, ale pięknie śpiewała. Z Kacprem założyły zespół, występowały na szkolnych dyskotekach. Gdy Kacpra powołano do wojska, Nika pożegnała go na dworcu, wytrąciła łzę, ale nie czekała. Zaszła w ciążę, urodziła syna i mieszkała z mamą.
Po powrocie Kacpra z służby, wyznał, iż wybacza jej przewinienia, ale Nika odpowiedziała:
Będziesz mnie cały czas obwiniał. Nie chcę tego. Lepiej będę sama.
Gdy jej syn dorośnie, wyjdzie za mąż za rolnika i przeniesie się na wieś.
Wszystkie te przyjaciółki żyły jednocześnie, ale nie potrafiły ze sobą dogadywać. Wzajemnie nie znosiły się.
Dziś rzadko koresponduję z Jadwigą, moją przyjaciółką z dzieciństwa, która przysięga, iż za wszelką cenę ochroni swoją rodzinę:
Nie chcę, by moje córki przeszły to, co ja znosiłam, sąsiadując z ojczymem. jeżeli muszą się kłócić, niech będzie to z prawdziwym ojcem, nie z obcym wujkiem. W krwi rodziny wszystko się rozkrusza. Ojczym jest moją raną na całe życie.
Czasem Jadwiga i ja wspominamy szkolne wybryki i śmiejemy się. Ślady Ireny i Niki zniknęły w mgle przeszłości.


















