Stany Zjednoczone zajmują dopiero czwarte miejsce na liście krajów, do których Francja kieruje swój eksport – w 2023 roku znajdowały się za Niemcami, Włochami i Belgią. Branże szczególnie zaangażowane w eksport do USA to: przemysł lotniczy, produkty luksusowe i alkohole.
W pierwszym rzędzie eksport francuski do USA to takie branże, jak: przemysł lotniczy (wartość tego eksportu wyniosła 9 mld euro w 2024 roku), produkty luksusowe (w tym perfumy, wyroby skórzane), wina i napoje alkoholowe.
Dla producentów win i mocniejszych alkoholi Stany Zjednoczone są najważniejszym rynkiem. Ogółem 25 proc. eksportu trafiało w 2024 roku właśnie do USA, ale w przypadku koniaków jest to już 33 procent.
Innym poszkodowanym sektorem będzie branża mleczarska; Francja wysyła do Stanów Zjednoczonych głównie sery. Wartość tego eksportu wynosi w tej chwili około 350 mln euro rocznie.
Przedstawiciele sektorów gospodarki rozmawiają w czwartek po południu z prezydentem Emmanuelem Macronem w Pałacu Elizejskim. Prócz przedstawicieli przemysłu lotniczego (w tym Airbusa) oczekiwano także szefów branży chemicznej, kosmetycznej, motoryzacyjnej, winiarskiej, rolniczej, metalurgicznej i elektronicznej.
Szef francuskiej organizacji pracodawców Medef, Patrick Martin powiedział wcześniej w czwartek, iż wprowadzone przez USA cła są „nadzwyczaj poważne dla gospodarki europejskiej i prawdopodobnie również dla amerykańskiej”. Dodał, iż „priorytetem są stanowcze negocjacje” i iż potrzebne będą środki wsparcia dla poszkodowanych sektorów.
O skutki nałożonych przez USA ceł obawiają się małe i średnie przedsiębiorstwa. Szef konfederacji małych i średnich firm (CPME) Amir Reza-Tofighi powiedział w czwartek, iż dla takich podmiotów cła są „szokiem” i iż sektor będzie potrzebował wsparcia państwa. W branży kosmetycznej jest „wiele małych firm, które nie będą mieć środków”, by zmienić lokalizację bądź przenieść produkcję do USA – powiedział szef CPME i ostrzegł, iż takie firmy mogą zniknąć. (PAP)