Tost z serem za 26 zł? Pokazał zaskakujące zdjęcie z Poznania. "Myślałam, iż to na lotnisku"

kobieta.gazeta.pl 3 godzin temu
Ceny w niektórych lokalach gastronomicznych bywają zaskakująco wysokie. Doskonały przykład udało się uchwycić jednemu z najpopularniejszych blogerów kulinarnych w Polsce. Jego wpis wzbudził spore zainteresowanie, a w komentarzach rozgorzała ożywiona dyskusja.
Bloger kulinarny Maciej Je opublikował niedawno na swoich profilach zdjęcie, które wywołało zażartą dyskusję na temat cen w lokalach gastronomicznych. Twórca odwiedził pewną poznańską kawiarnię. Jedna z przekąsek w szczególności przykuła jego uwagę.

REKLAMA





Co myślicie o tej cenie za taki rarytas?
- zapytał swoich odbiorców.


Zobacz wideo "Gwiazd na miarę Grażyny Torbickiej już nie będzie". Marcin Prokop w "Z bliska":



Tost z serem za 26 złotych. "Gonią ceny holenderskie"
Na zdjęciu widzimy klasyczne tosty z serem. Koszt jednej przekąski to aż 26 złotych. Dla blogera było to tym bardziej zaskakujące, iż w tym samym miejscu cena kawy mlecznej to zaledwie 11 złotych, podczas gdy w tej chwili średnia poznańska za takie napoje w kawiarniach wynosi ok. 15-18 złotych.
Nie spina mi się jedno z drugim
- podsumował. Informacja o cenie tosta zaskoczyła wiele osób. Niektórzy uczestnicy dyskusji przyznali, iż początkowo byli przekonani, iż zdjęcie zostało wykonane na lotnisku lub w którymś z zachodnich miast.
Myślałam, iż to na lotnisku.
Gonią ceny holenderskie... Ostatnio widziałem tam taki sam tost za 7 euro…
Cena londyńska.
Inni komentujący pokusili się o diagnozy związane z sytuacją na rynku.



Wiele restauracji, barów, budek itp. przestrzeliło z cenami. Widać to po liczbie zamykających się knajp.
Myślę iż ta cena mówi więcej o kosztach utrzymania personelu i lokalu niż każdy kwit z ZUS
- czytamy w sekcji komentarzy pod postem na Facebooku.
Próbowaliśmy skontaktować się z lokalem, w którym zostało wykonane zdjęcie, aby zapytać, z czego wynika tak wysoka cena przekąski. Do momentu publikacji tego artykułu nie otrzymaliśmy jednak odpowiedzi.



Z czego wynikają wysokie ceny w lokalach gastronomicznych?
Coraz wyższe ceny w lokalach gastronomicznych budzą spore zainteresowanie. Na ten temat w ubiegłym roku w rozmowie z Business Insider wypowiedział się właściciel jednej z wrocławskich restauracji. Z jego perspektywy najszybciej po stronie kosztowej wzrosły wynagrodzenia pracowników. - Przez trzy lata płace urosły o połowę. Jednocześnie osoby zarabiające nieco lepiej nie mogły liczyć na takie podwyżki. A to przecież oni w dużej mierze są klientami restauracji. Koszty więc wzrosły, a obroty już nie. A przynajmniej nie w takim samym stopniu - powiedział restaurator Marek Barański.
Nie możemy zapominać też o kosztach najmu lokali, które stanowią znaczącą część kosztów stałych. Czynsze w dużych miastach często wynoszą od 5 do 10 tysięcy złotych miesięcznie, a w najbardziej prestiżowych lokalizacjach choćby 20-30 tysięcy złotych.



Na jeszcze inny aspekt w podkaście Horyzonty zwrócił uwagę Jakub Tepper, poznański przedsiębiorca i restaurator. Jak zauważył, jednym z najważniejszych wskaźników w biznesie restauracyjnym jest tzw. food cost, czyli koszt potrawy oraz jej przygotowania. Z jego perspektywy modelowo składniki powinny stanowić około 30 procent ceny.
- Ale możesz mieć dania, które mają wyższy food cost i balansować je tymi z niższym wskaźnikiem - zauważył rozmówca Patrycjusza Wyżgi. Teppper wspomniał także o tym, iż w branży niestety nie brakuje osób chytrych. Dlatego też wysokie ceny potraw to nie zawsze wina wysokich kosztów prowadzenia takiej działalności - Liczą, iż mogą narzucić wyższą marżę - zauważył.


Drogie napoje? Restaurator: To jest najuczciwsza cena
W podkaście pojawił się również temat cen napojów. Zdarza się, iż są zaskakująco wysokie. Jak wspominaliśmy w jednym z naszych artykułów, w niektórych warszawskich lokalach gastronomicznych woda może kosztować choćby 30 złotych. Warto zaznaczyć, iż jest to najczęściej wybierany napój wśród klientów tego typu miejsc.
- Woda nie musi kosztować. Pyszna woda leci z kranu, można ją przefiltrować i serwować za darmo. To jest najuczciwsza cena - powiedział Tepper. I jak dodał, w krajach zachodnich serwowanie wody za darmo jest już powszechną praktyką, dlatego też jego zdaniem polscy restauratorzy powinni się tym zainspirować.



Na inny aspekt tego zagadnienia w rozmowie z Haps.pl zwrócili uwagę Dariusz Baryga, szef kuchni z wieloletnim doświadczeniem oraz Ola Juszkiewicz, zwyciężczyni MasterChefa, która wspólnie z Dariuszem prowadzi pracownię kulinarną.
- Rzeczywiście, w wielu polskich restauracjach ceny wody - zwłaszcza butelkowanej - potrafią być zaskakująco wysokie. Choć koszt zakupu litra takiej wody dla restauratora wynosi często około 3 zł, jej cena dla klienta bywa zawyżona choćby o 300-500 proc. To łatwy sposób na podreperowanie budżetu przy minimalnym ryzyku i prostocie serwowania. Woda i inne napoje to produkty, na których restauracje często "odrabiają" zyski, rekompensując koszty bardziej złożonych dań. Dlatego właśnie najtańsze w produkcji napoje bywają najdroższe na rachunku. Woda za 30 zł to zwykle nie kwestia kosztów, ale świadoma strategia cenowa - łatwe źródło zysku. Dopóki klienci będą płacić, dopóty taka praktyka będzie funkcjonować - zauważyli.
Co sądzisz o cenach w lokalach gastronomicznych w Polsce? Zachęcamy do udziału w sondzie i komentowania artykułu.
Idź do oryginalnego materiału