To Ty sama ją do nas przyprowadziłaś

twojacena.pl 10 godzin temu

Krzysztof, ty po prostu skarb! Facet, który zna się na samochodach i potrafi ugotować wyśmienite dania, to rzadkość. Agnieszko, masz niezłą rękę w miłości, powiem ci.

Jadwiga odchyliła się w fotelu, odsłaniając promienny uśmiech. Agnieszka zauważyła, iż wzrok przyjaciółki spoczął na jej mężu, i coś nieprzyjemne poruszyło się pod żebrami. Zaraz jednak się podziała: głupota, nowa w Warszawie, próbuje wpasować się w naszą paczkę.

Jadwiga weszła w nasze życie miesiąc temu. Nowa przyjaciółka wydawała się miła, trochę zagubiona w nieznanym mieście. Jak nie pomóc?

Nie łudz się, uśmiechnęła się Agnieszka, patrząc na mnie. Krzysztof nauczył się robić barszcz dopiero po siódmym roku małżeństwa.
A co za barszcz! podbiegła Jadwiga, dotykając mojego łokcia. Za takiego kucharza ochotnie bym wyszła za mąż.

Zmarszczyłem brwi, dumnie prostując się. Agnieszka zauważyła, iż moje uszy lekko się rozrosły znak, iż komplement trafił w punkt.

No, starałem się.

Pierwsza wizyta Jadwigi przedłużyła się do późnego wieczora. Zachwycała się remontem w mieszkaniu, zdjęciami dzieci, moją kolekcją płyt winylowych. Do każdej tematyki znajdowała powód, by znowu zwrócić się do mnie: Krzysztof, skąd to wziąłeś?, Krzysztof, jaki masz gust!, Krzysztof, opowiedz więcej.

Agnieszka dolała herbaty i przyglądała się uważnie. Jadwiga siedziała bardzo blisko mnie, śmiała się głośno z moich suchych żartów i dotykała mojej ręki przy rozmowie.

Mamo, kim jest ta ciocia?

Szymon, dwunastoletni syn, pojawił się w kuchni, gdy Agnieszka zmywała naczynia po wyjściu gościa.

To moja przyjaciółka. Nowa.
Trochę dziwna. Ciągle patrzyła na tatę.

Agnieszka zamarła z talerzem w ręku. Gdyby choćby dwunastoletni zauważył

Się mylisz odpowiedziała synowi.

Powtarzała to sobie przez kilka kolejnych tygodni. Się mylisz. Przesadzam. Jadwiga po prostu jest otwarta, towarzyska.

Przyjaciółka wracała raz po raz. Raz poprosiła o przepis, innym razem przyniosła bilety na wystawę, które niespodziewanie dostała, a czasem po prostu przeszła obok. Za każdym razem, gdy byłem w domu, Jadwiga rozkwitała w mojej obecności.

Jesteś wyjątkowy, Krzysztof, nie taki jak wszyscy mówiła, siedząc w kuchni. Agnieszko, skąd go znalazłaś? Takich mężczyzn nie znajdziesz przy ogniu.
Poznaliśmy się w metrze odpowiedziała Agnieszka spokojnie. Piętnaście lat temu, na schodkach ruchomych.
Romantycznie!

Jadwiga klasnęła w dłonie, a ja uśmiechnąłem się, a Agnieszka zmusiła się do uśmiechu.

Po jednej z wizyt zostałem w korytarzu, żegnając gościa. Agnieszka usłyszała nasz przytłumiony śmiech zza drzwi.

Dlaczego tak długo? zapytała, kiedy wróciłem.
Opowiadała jakiś dowcip. Śmieszny.
No tak.

Nie rozwijałam tematu, bałam się wyjść na zazdrosną histerię

Dwa tygodnie później telefon leżał na stoliku, ekran skierowany w górę, a ja brałem prysznic. Nie zamierzałam patrzeć, ale przechodząc obok, ekran rozświetlił się od przychodzącej wiadomości.

Tęsknię. Jesteś przystojny i interesujący rozmówcą. od Jadwigi.

Usiadłam na brzegu łóżka. Ręce same sięgnęły po telefon. Znałam kod nigdy nie ukrywaliśmy przed sobą nic.

Rozmowa trwała już kilka tygodni. Jadwiga narzekała na samotność, na trudności w nowym mieście, na to, jak szczęśliwa, iż spotkała tak rozumiejącego człowieka jak ja.

A ja odpowiadałem. Wspierałem, pisałem, iż jest wspaniała i iż znajdzie swoje szczęście. Wysyłałem mnóstwo emotikonów.

Odłożyłam telefon. Z łazienki dochodził plusk wody i fałszywe gwizdanie byłem w doskonałym nastroju.

Krzysztof.

Wyszedłem z prysznica, owinięty ręcznikiem, zobaczyłem twarz żony i zamarłem.

Co się stało?
Widziałam twoją korespondencję z Jadwigą.

Krótka, ale wystarczająca pauza.

A, to… nic niegroźnego, Agnieszko.
Nic niegroźnego?
Ona po prostu towarzyska. Samotna dziewczyna w nieznanym mieście. Przecież sama ją do nas przyprowadziłaś.

Patrzyłam na niego, szukając choćby odrobiny winy w jego oczach. Wyglądał szczerze zaskoczony.

Zazdrościsz? Serio? Mamy dwanaście lat razem, dwoje dzieci, a ty zazdrościsz przyjaciółce przez kilka emotikonów?
Ona flirtuje z tobą.
Ona tak rozmawia ze wszystkimi. Wyolbrzymiasz.

Chciałam się bronić. Chciałam powiedzieć, iż normalne przyjaciółki nie piszą mężom po wieczorach, nie nazywają ich przystojniakami, nie tęsknią. Ale Krzysztof już miał na sobie koszulkę i wyszedł z sypialni.

Jadwiga nie odpuszczała. Wręcz przeciwnie pojawiała się częściej. Znajdowała pretekst, by pomóc: odrobić lekcje dzieci, kiedy Agnieszka była w pracy, przygotować kolację, gdy Agnieszka się spóźniała. Maja, ośmioletnia córka, z zachwytem opowiadała o nowej ciociu Jadwicie, która piecze pyszne naleśniki i pozwala oglądać kreskówki do późna.

Po prostu chciałam pomóc mówiła Jadwiga niewinnym wzrokiem. Ciężko ci sama.
Mam męża.
Oczywiście, Krzysztof to wspaniały tata. macie szczęście, iż się spotkaliście.

W tych słowach brzmiało coś fałszywego, nieodpowiedniego. Nie potrafiłam dokładnie określić, co tylko pozostał nieprzyjemny posmak.

Krzysztof stał się niewolnikiem telefonu. Niósł go do toalety, kładł pod poduszką nocą, wyciągał przy każdym powiadomieniu. Przy kolacji rzadziej uczestniczył w rozmowie oczy wpatrzone w ekran, usta czasem wykrzywione w uśmiechu.

Tato, słyszysz mnie?

Szymon powtórzył pytanie trzy razy, zanim Krzysztof odrywał się od telefonu.

Co? A, tak, synu. Co tam?
Mówiłem o zawodach w pływaniu. Przyjdziesz?
Oczywiście. Kiedy?
W sobotę. Mówiłem już trzy razy.

Krzysztof wytknął mu głowę i znów zanurzył się w telefon.

Agnieszka cicho zmywała talerze. Szymon patrzył na ojca z rozczarowaniem. Maja rozgryzała kotleta, nie rozumiejąc, dlaczego przy stole tak cicho.

Flirt Jadwigi stawał się coraz śmielszy. Już nie ukrywała się pod pretekstem komplementów. Dotykała Krzysztofa przy każdej okazji poprawiała kołnierzyk, usuwała wyimaginowaną kurz z ramienia, chwytała jego rękę, gdy się śmiała. Patrzyła mu w oczy zbyt długo, obcierała wargi, patrząc na niego.

Obserwowałam to przedstawienie z kąta własnej kuchni. Jadwiga zachowywała się, jakby mnie nie było. Albo jakby jestem tylko chwilową, irytującą przeszkodą, którą można zignorować.

Krzysztof, pokażesz mi program na komputerze? Ten do obróbki zdjęć. Obiecałeś.
Teraz?
Czemu zwlekasz?

Poszliśmy do mojego gabinetu, zamykając za sobą drzwi

Tego dnia postanowiłam zrobić mu niespodziankę. Przygotowałam jego ulubiony obiad faszerowane papryki, które nigdy nie odmawiał, oraz sałatkę z krewetkami. Spakowałam wszystko do pojemnika i pojechałam do jego biura.

W biurze było cicho. Przerwa obiadowa, większość pracowników rozeszła się po kawiarni. Sekretarka przy recepcji skinęła na mnie znały mnie.

Krzysztof Andrzejewicz jest w swoim gabinecie. Tylko…

Nie dosłyszałam dalszych słów. Przeszłam korytarzem do jego pokoju. Drzwi były lekko uchylone.

Popchnęłam je i stanęłam w progu.

Krzysztof siedział przy biurku. Jadwiga stała między jego rozstawionymi kolanami, obejmując jego szyję rękoma. Całowali się głęboko, jakby nie było to pierwszy raz.

Pojemnik z jedzeniem wyślizgnął mi się z dłoni i roztrzaskał się o podłogę. Obaj odskoczyli. Jadwiga wyglądała bardziej rozdrażniona niż zawstydzona. Krzysztof zbielał.

Agnieszko to nie to, co myślisz.
Nie to?

Usłyszałam własny suchy, pęknięty śmiech.

Agnieszko
Wyjaśnij. Powiedz, jak ona nagle wpadła ci na pierś.

Jadwiga przymierzyła bluzkę i wzięła torebkę z krzesła.

Chyba pójdę.
Stój.

Zablokowałam jej wyjście. Spojrzała na mnie prowokująco żadnych przeprosin, żadnej winy.

Wiedziałaś, iż jest żonaty. Jedyne, co jadłaś przy moim stole, bawiłaś się z moimi dziećmi.
Dorośli sami odpowiadają za swoje czyny.

Jadwiga wzruszyła ramionami i odeszła, stukając szpilkami. W drzwiach odwróciła się:

Zadzwoń, kiedy będziesz wolny, Krzysztof.

Odwróciłam się do męża. Dwanaście lat budowałam tę rodzinę. Noce bez snu z noworodkami na rękach. Jego awanse, które świętowaliśmy razem. Remont, który trwał trzy lata. Wakacje nad morzem, kiedy Maja po raz pierwszy sama popłynęła. Święta, urodziny, choroby dzieci wszystko to było teraz niczym.

Agnieszko, jestem winny. Wiem. Ale możemy to naprawić.
Naprawić?
Ja ona zawróciła mi w głowie. Ale kocham cię, kocham dzieci
Kiedy wrócisz do domu, twoje rzeczy będą spakowane. Możesz je zabrać i iść do swojej Jadwigi.

Odwróciłam się i wyszłam. Nie płakałam nie miałam sił na łzy. Wewnątrz zamieniło się w lód.

W domu działałam metodycznie. Walizka z piwnicy. Koszule z szafy. Skarpetki, bielizna, krawaty wszystko w jedną stertę. Maszynka, szczoteczka, dezodorant. Dwanaście lat zmieściło się w jednej walizce i trzech torbach.

Kiedy dzieci wróciły ze szkoły, rzeczy ojca leżały już przy drzwiach.

Mamo, gdzie jest tata? zapytała Maja, zaglądając do sypialni.
Tata będzie mieszkał osobno.

Szymon milczał. Spojrzał na mamę, na pustą szafę taty i odszedł.

Wieczorem zadzwoniłam do mamy.

Mamo

Chciałam opowiedzieć spokojnie, krok po kroku. Ale głos przerwał się już przy pierwszym słowie, a łzy wylały się gorące, gniewne, bezsilne.

Kochanie, jadę. Czekaj.

Ewelina Maria przyjechała po godzinie. Przytuliła mnie, zaparzyła herbatę, usiadła przy kuchni.

Opowiadaj.

Opowiedziałam o Jadwidze, o korespondencji, o dzisiejszym. Mama słuchała w milczeniu, nie przerywając.

Zrobiłaś dobrze powiedziała, gdy milczałam.
Dobrze?
Oczywiście. Zdrada nie wybacza się. Można wybaczyć błąd, słabość, głupotę, ale nie to.

Oparłam się o jej ramię.

Rozwód ciągnął się pół roku. Papierologia, sądy, podział majątku. Krzysztof próbował wrócić przychodził, dzwonił, pisał.

Nie otwierałam drzwi.

Dzieci zostały ze mną. Szymon odwiedzał ojca niechętnie, co dwa tygodnie, bo trzeba. Maja tęskniła, ale gwałtownie odwracała się ku tańcom i rysowaniu.

Dwa lata minęły szybciej, niż się wydawało. Wróciłam do pracy, zapisałam się na kursy, straciłam sześć kilogramów, bo przestałam jeść stres. Życie powoli wracało na adekwatne tory.

Dmitri pojawił się przypadkowo. Na spotkaniu rodziców w szkole Szymona okazało się, iż jego siostrzeńce uczy się w tej samej klasie. Pogadaliśmy w korytarzu, czekając na nauczycDziś, trzymając w dłoniach dłonie Dmitri, z uśmiechem patrzę w przyszłość, wiedząc, iż w końcu odnalazłam spokój i prawdziwą miłość.

Idź do oryginalnego materiału