Teściowa Iraida Serkiewicz była kobietą monumentalną. To nie był chód, ale marsz. To nie spojrzeni…

newskey24.com 1 tydzień temu

Teściowa

Leokadia Władysławowna była kobietą monumentalną. Nie chodziła, ona kroczyła. Nie patrzyła, ale przenikała wzrokiem. Jej słowa nie były zwykłymi wypowiedziami, a sentencjami. Gdyby ją ustawić na cokole, powstałby pomnik, nie kobieta.

Zarządzała hurtownią spożywczą w Łodzi, miała za sobą dwa pobyty w więzieniu za awantury i jeden za nieumyślne spowodowanie śmierci, a także trójkę córek urodzonych pomiędzy jej wakacjami na wolnych zakładach. I trzech zięciów rzecz jasna.

Każdemu zięciowi, zaraz po ślubie, wyrecytowała ich prawa i obowiązki oraz obwieściła listę kar za nieprzestrzeganie ich. Nie angażowała się w drobne kłótnie szanowała swoje nerwy. Córki miały zakaz zawracania jej głowy pierdołami uczcie się same rozwiązywać swoje sprawy. Miały się zgłaszać tylko gdy zaginie ktoś lub coś ważnego albo gdy trzeba ukryć czyjeś ciało.

Zięciowie doceniali politykę nieingerowania, nie wchodzili jej w drogę, bo pakować się w konflikt z teściową znaczyło kłopoty artykuł zabójstwo w afekcie wypisany miała na czole.

Najmłodszy zięć Leokadii, Jakub, nie utrzymywał z teściową bliskiego kontaktu, nie bał się jej, a ponieważ mieszkał z rodziną w Zgierzu, uważał się za niezależnego i wolnego. Tak było do dnia, gdy postanowił wziąć udział w sobotnich zabawach swojego szefa i zgodził się pójść z nim oraz trzema kolegami do sauny.

Żonie Jakub powiedział, iż musi zostać dłużej w pracy coś tam ma do dokończenia. Bardziej doświadczeni koledzy byli ostrożniejsi jeden zabrał z domu wędki i namiot, rzekomo na ryby z kolegami, a dla żony zamówił wiadro żywych karpi. Dwaj inni zabrali laptopy do nocnej bitwy w World of Tanks. Szef nie ukrywał wypadu do sauny przed żoną.

Około północy picie i siedzenie w parze znudziło się wszystkim i razem zrzucili się na prostytutki. Starczyło tylko na dwie, a były tak mało atrakcyjne, iż szef chciał je zamienić na jedną ładniejszą, ale reszta ekipy zdecydowała się na więcej wódki.

Wreszcie najmłodsza córka Leokadii, Weronika, spanikowana, postanowiła zadzwonić do matki.

Mów gwałtownie i konkretnie, mam do rozładowania tira w hurtowni rzuciła Leokadia przez telefon.

Mamo, Kuba nie wrócił z pracy, nie odbiera telefonu, biurowego też, nie mogę dodzwonić się do kolegów ani szefa. Chyba coś się stało!

O Boże, co za dureń, nie martw się córko, załatwię to!

Leokadia wydała instrukcje magazynierom, odpaliła Skodę i ruszyła w stronę Zgierza, dzwoniąc gdzie trzeba.

Po pół godzinie wiedziała, w jakiej saunie i z kim przebywa jej zięć, po godzinie była pod miastem, a jeszcze kwadrans później, w towarzystwie wystraszonego pracownika sauny, weszła do zanudzonej męskiej grupy. Wnosiła wyraźne ożywienie, a zięć zyskał mocne alibi w postaci licznych siniaków i wybitego zęba.

Szef próbował przejąć kontrolę:

Co pani tu wyprawia?! Kim pani jest?! Dzwonię na policję!

Nie znał Leokadii! Rzuciła się zięciowi, jedną ręką złapała nóż ze stołu, drugą chwyciła szefa za gardło:

Spróbujesz, kretynie? Odetnę ci język! Jestem teściową tego barana!

Cisza, dziewuchy! rzuciła do przerażonych prostytutek i, obracając nóż, ruszyła do zięcia.

No co, idioto, chyba coś ci uwiera w gaciach?

Mamo! błagał Kuba, pełzając w kąt, Nie zrobi pani tego!

Co mi niby przeszkodzi?

Nie zdradziłem pani córki! Popytaj jakiego chcesz!

Leokadia spojrzała na prostytutki.

Nikt nie zdradzał wychrypiał szef, masując szyję.

Sama widzę, dziewczyny kiepskie, po co takie zamawiacie?

Nalała wódki do szklanki i podała zięciowi:

Pij. Znieczulenie.

Jakub, trzęsąc się, wypił.

Co tu za burdel? Wyjaśniajcie!

Chcieliśmy się zabawić, ale nie wyszło. Nuda. Prostytutki nieprzyjemne powiedział szef.

Siadając do stołu, Leokadia odkroiła duży plaster kiełbasy:

Fantazji wam brakuje, chłopcy mruknęła przeżuwając. Co to za wędki? Ze sklepu erotycznego?

To moje alibi odezwał się wędkarz.

To też? kopnęła wiadro ryb.

Tak.

Przemyślane. Co wy byście bez mnie zrobili? Ale macie szczęście!

Przewróciła wiadro ryb do basenu, ryby natychmiast rozbiegły się.

Trzymaj podała wędkę wędkarzowi, drugą czołgiście będziecie łowić ryby. Hej, dziewuchy, do wody, zarabiać!

Prostytutki wskoczyły do basenu.

Zasady są proste: faceci łowią ryby na wędkę, dziewczyny rękami. Kto złapie, ten wychodzi cały.

Ty wskazała na drugiego czołgistę zapisujesz wyniki. A my z szefem robimy zakłady. Stawiam na tę w żółtym kostiumie ona pierwsza złapie rybę.

Nie ma mowy! wtrącił szef. Stawiam na Marka, on u nas zapalony wędkarz.

Słuchaj, żółta! krzyknęła Leokadia Na wyjściu dostaniesz bonus dzienny, jeżeli złapiesz rybę jako pierwsza.

A co ze mną? obruszyła się druga prostytutka.

Ty dostaniesz, jeżeli złapiesz więcej niż żółta.

Po pół godzinie pracownik sauny ostrożnie zajrzał do środka. Hałas, śmiech, krzyki… Dziewczyny łapały ryby gołymi rękami, Marek łowił na bułkę, czołgista gonił prostytutkę, Jakub z drugim czołgistą, z wielkim ręcznikiem jak siecią, też próbowali coś złapać. Szef na skraju basenu żywo kierował akcją.

Leokadia wysłała córce SMS: Na męża napadli nieznani, wracając do domu, pobili, żyje, w miarę ogarnięty, składa zeznania na policji. Jak skończy, przywiozę go do domu. Całuję, mama. Tak, spokój córki był dla niej ważniejszy niż wybity ząb zięcia i nieprzespana noc w saunie. Mimo wszystko, przelała Jakubowi na konto 800 złotych na odbudowę zęba nie zawinił, ale żeby następnym razem nie miał ochoty na podobne wybryki.

Dziś wiem jedno niezależność ma swoje granice, a teściowa z Łodzi jest zawsze czujna.

Idź do oryginalnego materiału