Nie wymaga lokaty, dodatkowej pracy ani skomplikowanej aplikacji. Coraz więcej osób wyznacza jeden dzień w tygodniu, w którym nie wydaje choćby złotówki. Bez zakupów, kawy na mieście, zamawiania jedzenia i internetowych okazji. Po czterech tygodniach w portfelu może zostać zauważalnie więcej pieniędzy.
Fot. Warszawa w PigułceMetoda nazywana „no-spend day”, czyli dniem bez wydatków, zdobywa popularność wśród osób szukających prostych sposobów na ograniczenie codziennych kosztów. Zasada jest łatwa: wybieramy jeden dzień tygodnia i od rana do wieczora nie wykonujemy żadnej płatności.
Nie chodzi jednak o to, aby zaplanowane zakupy przesunąć z wtorku na środę. Celem jest wykorzystanie jedzenia, kosmetyków, biletów i innych rzeczy, które już mamy, oraz zrezygnowanie z wydatków, bez których naprawdę można się obejść.
Tego dnia nie wydajesz ani złotówki
W wybranym dniu nie kupujemy:
- jedzenia i napojów,
- kawy na wynos,
- przekąsek z automatu,
- produktów w sklepie internetowym,
- usług w aplikacjach,
- jedzenia z dostawą,
- drobnych rzeczy kupowanych pod wpływem chwili.
Można natomiast korzystać z produktów kupionych wcześniej, biletu okresowego, opłaconego abonamentu czy paliwa znajdującego się już w baku. Reguły powinny być możliwe do utrzymania, a nie utrudniać dojazd do pracy lub załatwienie pilnej sprawy.
Rachunki opłacane automatycznie nie przekreślają wyzwania. Najważniejsze jest powstrzymanie nowych, świadomie podejmowanych wydatków.
Najwięcej pieniędzy ucieka przez drobne zakupy
Pojedyncza kawa za 15 zł, przekąska za 8 zł i szybkie zamówienie obiadu za 45 zł mogą wydawać się niewielkimi wydatkami. Razem dają jednak 68 zł wydane w ciągu jednego dnia.
Jeżeli raz w tygodniu zrezygnujemy z podobnych zakupów, po czterech tygodniach zostanie około 272 zł. W skali roku będzie to ponad 3,5 tys. zł.
Ostateczny wynik zależy oczywiście od dotychczasowych przyzwyczajeń. Osoba, która regularnie kupuje jedzenie na mieście i spontanicznie zamawia produkty przez internet, może oszczędzić znacznie więcej niż ktoś, kto już bardzo uważnie kontroluje wydatki.
Jak przygotować się do dnia bez zakupów?
Najlepiej wybrać zwykły dzień roboczy, w którym najczęściej pojawiają się drobne i nieplanowane wydatki. Dla jednej osoby będzie to poniedziałek, dla innej środa lub piątek.
Dzień wcześniej warto:
- przygotować posiłek do pracy,
- napełnić butelkę wodą,
- zaplanować obiad z produktów znajdujących się w domu,
- sprawdzić ważność biletu,
- schować karty zakupowe zapisane w aplikacjach,
- wyłączyć powiadomienia o promocjach.
W portfelu nie musi zabraknąć pieniędzy. Chodzi o świadomą decyzję, iż tego dnia ich nie wydajemy.
Nie przenoś zakupów na następny dzień
Najczęstszym błędem jest kupienie we wtorek wszystkiego, z czego zrezygnowaliśmy w poniedziałek. Wtedy domowy budżet adekwatnie się nie zmienia, a wyzwanie staje się tylko jednodniowym odroczeniem płatności.
Jeśli podczas dnia bez wydatków pojawi się chęć zakupu, warto zapisać produkt na liście. Następnego dnia można ocenić, czy przez cały czas jest potrzebny. Często okazuje się, iż potrzeba znika równie szybko, jak się pojawiła.
W ten sposób metoda ogranicza nie tylko wydatki w jednym dniu, ale także późniejsze zakupy impulsywne.
Pieniądze trzeba od razu odłożyć
Najlepszy efekt daje przeniesienie zaoszczędzonej kwoty na osobne konto albo do wirtualnej skarbonki. o ile zwykle w środę wydajemy 20 zł na kawę i przekąski, właśnie taką sumę możemy wieczorem odłożyć.
Dzięki temu oszczędność staje się widoczna. Pieniądze nie rozpływają się w pozostałych wydatkach, a po miesiącu można dokładnie sprawdzić wynik wyzwania.
Jeden dzień może zmienić więcej niż portfel
Dzień bez zakupów pokazuje również, ile rzeczy już mamy. Zamiast zamawiać jedzenie, wykorzystujemy produkty z lodówki. Zamiast kupować kolejną rzecz w promocji, wracamy do przedmiotów leżących w szafie.
To nie musi być skrajne ograniczanie sobie życia. Jeden dzień w tygodniu wystarczy, aby zauważyć automatyczne nawyki i odzyskać kontrolę nad drobnymi płatnościami.
Najważniejsza zasada brzmi: nie wydajesz pieniędzy i nie nadrabiasz tych wydatków kolejnego dnia. Dopiero wtedy wyzwanie rzeczywiście zaczyna przynosić oszczędności.









