Kuchnia tonęła w popołudniowym świetle. Drewniane szafki pamiętały lepsze czasy. Marta siadła na krześle, zmęczona jak zwykle. Czwórka dzieci krążyła wokół niej jak planety. Na podłodze leżały zabawki, pudełka, skarpetki. Nikt nie miał siły tego sprzątać. — Mamo, Rudy znowu zjadł moje kanapki — krzyknął Kacper. Rudy, wielki rudy pies, choćby nie podniósł głowy od […]