**12grudnia, sobota**
Dziś po pracy Waleria Kowalska szykowała się, by pojechać do centrum handlowego za dwa tygodnie miał nadejść Nowy Rok, a zaprosiła ją stara przyjaciółka, Olga Majewska. Waleria wiedziała, iż u Olgi zgromadzi się liczna gromada: córka gospodarzy z mężem i dziećmi, siostra oraz siostrzenicastudentka. Znała ich wszystkie, więc zamierzała wcześniej kupić prezenty.
Waleria potrafiła wybierać upominki, a dawać je uwielbiała. Już wyobrażała sobie przyjemność wędrowania po alejkach przystrojonych lampkami, przyglądania się starannym pakunkom sprzedawców w błyszczący papier.
Nastrój przykreł się natychmiast, gdy wyszła na parking. Przy samochodzie czekała Róża, siostra byłego męża.
Walerio, cześć! przywitała się Róża. Co tak długo? Zmarzłam na kość.
Dzień dobry, Rózio. Nie spodziewałam się cię tutaj.
Dlaczego? Przecież jesteśmy rodziną odparła Róża. Przynajmniej przez dwadzieścia lat tak byliśmy.
Na szczęście już tego nie liczymy odrzekłam i sięgnęłam po klamkę.
Róża jednak mnie zatrzymała.
Posłuchaj, Walerio, mam prośbę. Nie tylko ja, ale cała rodzina.
Jakiej rodziny, Rózio? Od roku nie mam z wami kontaktu rzekłam, nie zamierzając słuchać żadnych próśb.
Po prostu posłuchaj. Nie wiem, jak podzieliliście majątek z Michałem, ale twoja mama wciąż uważa, iż dom, w którym mieszkasz, należy do naszej rodziny.
Kupiliście go razem z Michałem, a on dziesięć lat go urządzając. Spotykaliśmy się w tym domu na Nowy Rok i na majówki. A teraz?
Mama planowała w maju na swoje urodziny zebrać całą rodzinę w tej chacie, rozłożyć stoły na werandzie, tak jak zawsze. Ty nas nie wpuszczasz i odjeżdżasz w nieznane.
Po co mi to wszystko? zapytałam. Pojechałam do przyjaciółki, chciałam i pojechałam. Przepraszam, po prostu nie zapytałam.
Zapomnij o naszych spotkaniach w moim domu. Kiedy rozwodzę się z Michałem, ustaliliśmy: mieszkanie, auto i garaż dla niego, a dom dla mnie. Formalnie już wszystko załatwiliśmy. Teraz możecie się spotykać w mieszkaniu Michała. To wszystko.
Walerio, mama prosiła, byśmy 31 grudnia zorganizowali gości w domu, jak dawniej. Przyjdzie tłum, nie wiemy gdzie ich zakwaterować dodała Róża.
Grażyna Wasilijewska i ona prosi? Dziwne! Przez dwadzieścia lat tylko mnie wymagała i stawiała pretensje. A nagle prosi? Przekaż jej, iż się nie zgadzam i załatwmy rodzinie nocleg w hotelu.
Waleria wsiadła do auta, ale nie miałam już ochoty iść po prezenty. Jutro kupię pomyślałam i ruszyłam w stronę domu.
Z Michałem byliśmy małżeństwem prawie dwadzieścia lat. Dom, o którym mówiła Róża, kupiliśmy dziesięć lat temu. Rok temu Michał ogłosił, iż w czterdziestopięciu latach życia nie koniec, a dalej będę budował z moją młodą sekretarką. Nie próbowałam go powstrzymać, ale nie pozwoliłam sobie na kompromisy. Został mu dwupokojowy mieszkanie, samochód Fiat 126p i garaż, a ja zatrzymałam dom i rodzinne oszczędności.
Z uwagi na to, iż po moim utrzymaniu została tylko córkastudentka, Michał nie chciał już korzystać ze wspólnego konta. Kilka dni temu Jagoda zadzwoniła i powiedziała, iż zostanie na Nowy Rok w akademiku.
Mamo, nie będziesz miała mi nie po drodze? zapytała. Na święta przyjadę do domu.
Po tym Waleria przyjęła zaproszenie Olgi. W tej gromadzie nie będzie samotna. Znała Różę, więc wiedziała, iż to nie koniec nie pozwoli jej to tak po prostu. I nie myliła się.
Tego samego wieczoru zadzwoniła była teściowa:
Walerio, nie bierz na siebie za dużo! Bezczelnie zajęłaś dom Michała, a teraz myślisz, iż nie znajdziemy cię?
No i tak: w ten Nowy Rok spotkamy się całą rodziną w naszym domu! W tym, w którym mój syn łaskawie pozwolił ci zamieszkać. Rozumiesz?
Dobrze, nie będziemy cię w czasie świąt wywierać. Przygotuj trzy sypialnie moje siostry i siostrzenica będą nocować. Ja sama przespę w kuchni.
Grażyno Wasilijewska, a co z tym, iż jestem jedyną właścicielką tego domu? Mam choćby dokumenty. Nie próbujcie wchodzić, policja was wyprosi.
Zobaczymy, kto kogo wyprosi! Przygotuj pokoje, jedzenie przyniesiemy, więc nie musisz nic gotować. I nie sprzeciwiaj się, bo ten Nowy Rok zapamiętasz na całe życie!
Moim zdaniem, w tym roku matka Michała naprawdę się obudziła pomyślałem. Grażyna nie była gołębiem pokoju, ale jej wystąpienie zaskoczyło byłą synową. Czyżby liczyła na to, iż się przestraszę i spełnię jej rozkazy?
Jeszcze kiedyś byłam w ich rodzinie uznawana za najlepszą synową dwie pozostałe pogodziły się i uznały prawo teściowej do przewodzenia. Teraz, po rozwodzie z Michałem, słowa byłej teściowej wywołały we mnie jedynie zdziwienie: na co liczą?
W mieszkaniu Grażyny Wasilijewskiej szykował się plan.
Rózo, ty i Aleksy macie za zadanie kupić wszystkie potrzebne produkty z wyprzedzeniem. Przygotujemy kolację 31 grudnia i rano 1 stycznia.
Zajmiemy się żelowcem i ciepłymi daniami. Światłana i Ola sałatami. Wszystko rozłożymy w pojemnikach, a naczynia, by nakryć stół, weźmiemy od Walerii wiem, iż ma dwa komplety zastawy. Michał przy przeprowadzce nie wziął naczyń.
Mamo, a jeżeli ona się oprze i nie wpusci nas? zapytała Róża.
Niech próbuje! Będziemy dwunastu cała rodzina. Jaka wstyd jej będzie! Wyobrażasz to?
Otworzy drzwi, a na werandzie stoją wujek Kostka, ciotka Łucja, Lonia z Natalią i inni. Myślisz, iż zamknie przed nimi? To rodzina!
31 grudnia, godz.21:00, przy domu numer 14 przy ulicy Wschodniej zatrzymały się cztery samochody.
Dziwne, powiedział Aleksy, mąż Róży. Światła nie ma. Może Walerii nie ma w domu?
A dokąd ona mogła zniknąć? Jest w domu. I Jagoda pewnie przyjechała. To one się chowają, ukrywają się przed nami uśmiechnęła się Grażyna. Dzwonić.
Nikt nie odpowiedział na dzwonek, drzwi nie otworzyły się.
Poczekajcie, mam klucze odparła Grażyna. Wiedziała, iż Waleria coś takiego zrobi, więc wzięła je ze sobą.
Otworzyli furtkę i całą gromadą weszli na podwórze.
Poczekajcie, już otwieram dom. Włączcie światło i przynieście wszystko do kuchni, zaraz nakryjemy stół. A Waleria niech się chowa, nie zaprosimy jej do stołu.
Po dwudziestu minutach w korytarzu rozległ się hałas.
Oto gospodyni, oznajmił Aleksy.
Ale to nie była gospodyni. Waleria w tym czasie pomagała Oldze przy nakrywaniu stołu goście mieli przybyć za chwilę. Nagle zadzwonił telefon.
Czy to Waleria Kowalska? W waszym domu uruchomiła się alarmowa syrena, patrol przybył na miejsce.
W domu jest dwunastu ludzi, twierdzą, iż są moi krewni i są tu za moim pozwoleniem.
Nie udzieliłam nikomu zgody na przyjście. Najprawdopodobniej to krewni mojego byłego męża, nie zaprosiłam ich. Włamali się samowolnie.
Złożysz zawiadomienie?
Oczywiście. Tylko teraz nie ma mnie w mieście, wrócę dopiero pojutrze.
Nieproszeni goście musieli udać się na posterunek, spędzili tam kilka godzin. W tym czasie, gdy przybyli do mieszkania Grażyny, sałatki już polewały się, a ciepłe dania ostygły.
Kiedy Waleria wróciła, zadzwonił do niej były mąż i żądał, żebym złożyła zawiadomienie.
Myślałeś, iż zmieniłam zamek? zapytał.
Nie zmieniłam po co psuć drzwi? odpowiedziałam. Używam tego, co mam.
Dlaczego, odjeżdżając, zamknęłaś na stary?
Domyślałam się, iż twoja matka nie uspokoi się i przyjedzie z gośćmi opisałam. Nie chciałam, by nieproszeni goście zniszczyli drzwi.
Czyli celowo zostawiłaś stary klucz, a dom objęłaś alarmem? podkreślił Michał. Sprawiłaś, iż zostali zatrzymani!
Michała, twoja rodzina miała wybór mogła spotkać Nowy Rok w domu, ale wybrała inną drogę i trafiła na policję. Nie jestem winna.
A dlaczego nie ostrzegłaś Róży o alarmie?
Przecież na bramie i drzwiach są tabliczki: Ochrona policji. Każdy potrafi czytać.
Przekaż proszę pozdrowienia mamie, Róży, Aleksymowi i innym, i powiedz, iż więcej nie czekam na ich wizyty.
Złożę dziś zawiadomienie, ale więcej tak nie będzie. Będą ponosić konsekwencje zgodnie z prawem
**Refleksja:** Niekiedy walka o własne prawa wymaga twardości i konsekwencji. Nie warto pozwolić, by inni wykorzystali naszą dobroć jako pretekst do bezprawia. Dziś zrozumiałem, iż najważniejsze jest chronić to, co jest nasze, i nie bać się stawiać granic inaczej stracimy nie tylko dom, ale i szacunek do samego siebie.












