Święto w rodzinie wejście bez granic A weź Zosia delikatnie podniosła odłamek bolesławieckiej wazy i zamiast wyrzucić, położyła go na parapecie. Ciociu Lidko, przepraszam szepnęła w próżnię. Mieszkanie pachniało szamponem, szampanem i nie wiedzieć czemu mandarynkami, chociaż wczoraj chyba nikt ich nie obierał. Na dywanie za kanapą leżał plastikowy wieniec z brokatem. W szufladzie pod […]