Dziś w nocy znów o tym myślałem. O tym, jak ten pies trafił do nas, i o tym, co się stało tamtej Wigilii. Pies, którego nazwaliśmy Szarik, pojawił się przypadkiem. Olbrzymi, kudłaty, szary jak grudniowy świt. Mieszkał u nas na podwórku od ośmiu lat. Buda stała przy płocie, obok drewutni. Zimą wpuszczaliśmy go do sieni, […]