Śmiejcie się… póki możecie Nie tym jasnym, serdecznym śmiechem, który wybucha nagle i grzeje pokój. Nie. To był śmiech oziębły, ostrzejszy, śmiech salonowy, śmiech nawyku ludzi przekonanych, iż podłość robi się akceptowalna, gdy podaje się ją w kryształowych kieliszkach, pod żyrandolem zdobionym złotem, z kieliszkiem szampana w ręku. W wielkiej sali balowej wszystko lśniło. Obrusy […]