Kuzynka przyjechała do mnie w gości, a po chwili zaczęła się obrażać, iż nie podaję jej jedzenia.
Mieszkam w Warszawie, a moja siostra w Krakowie. Jej córka, Zuzanna, marzy o studiach na Uniwersytecie Jagiellońskim, który właśnie mieści się w moim mieście. Ma zamieszkać w akademiku, ale przyjechała na dwa tygodnie, żeby załatwić egzaminy i osobiście podpisać dokumenty. Nie znam szczegółów, wiem tylko, iż przed wstąpieniem na studia przyjazd jest normalny. Siostra umówiła się, iż Zuzanna zamieszka u mnie.
Kwestia jedzenia nie była wcześniej omawiana. Gdy matka dziewczyny milczy o tym temacie, zwykle sama rozwiązuje sprawę. Patrzę, a Zuzanna siedzi w salonie, marszcząc brwi. Pytam, co się stało. Odpowiada, iż liczyła na ciepły obiad. Od razu wystraszyłam się, rzucając słowa: Nie tylko nie podam ci jedzenia, ale będę żyła według własnego harmonogramu. Muszę już iść! Zadzwoń do mamy, niech przeleje ci pieniądze na kartę, kup sobie serki, bułki i wypij herbatę. Herbaty też nie ma kup ją! dodałam, krzycząc: Masz już osiemnaście lat, nie zachowuj się jak mała!
Moja matka od dawna nie rozmawiała ze mną o życiu. Nie wie, iż po tym, jak dzieci odleciały z gniazda, mąż zniknął w nieznane, a ja wpadłam w wir pracy. Mój grafik jest szalony, rzadko bywam w domu, a sił na domowe obowiązki już nie mam. Jeden długi sen i najwięcej, co mogę, to chwilowa drzemka.
Nie zamierzam rezygnować z niczego dla gościa. Spotkanie z Zuzanną jest miłe stała się bardziej kobieca, ale już nie jestem tą wolną, zaradną ciocią, co kiedyś potrafiła przygotować choćby słonia, nie licząc czasu i wysiłku. Niech sama kupi produkty, pokroi, ugotuje, usmaży lub podgrzeje. A jeszcze lepiej niech zamówi gotowe dania, żeby nie zniszczyła mojego piekarnika ani mieszkania.
Zuzanna rozgniewała się, uspokoiła, ale codziennie milczy w gniewie. Liczyła chyba na pełny wyżywienie przy mamie. Nie wiem, czy wszystko się ułoży. Trudno nagle przestać być dobrą i wygodną, bo przez lata pielęgnowałam spokojne relacje w najbliższym kręgu. przez cały czas jestem pokojowa: dałam darmowe łóżko, choć brakowało tego elementu. Poszłam do psychologa po radę, jak łagodnie i czuło wyjaśnić bliskim, iż już nie jestem tak funkcjonalna, jak kiedyś. Trzeba na mnie mniej liczyć!
















