Siostrzenica przybyła do mnie w gości, a potem zaczęła się obrażać, bo nie podaję jej jedzenia.
Mieszkam z siostrą w różnych miastach ona w Krakowie, ja w Warszawie. Jej córka, Jagoda, marzy o studiach na Uniwersytecie Warszawskim. Ma zamieszkać w akademiku, ale przyjechała na dwa tygodnie, by załatwić jakieś egzaminacyjne formalności albo po prostu podpisać dokumenty osobiście. Nie wnikam w te biurokratyczne szczegóły, wiem tylko, iż przyjazd przed rozpoczęciem studiów jest normalny. Siostra umówiła się, iż Jagoda zamieszka u mnie tymczasowo.
Kto ma nakrywać stół? O tym nie rozmawialiśmy. Gdy jej matka milczy na ten temat, rozstrzygają to między sobą. Patrzę, a ona siedzi w salonie i dmucha wiarę w powietrze. Pytam, co się stało. Odpowiada, iż myślała, iż podam jej ciepły obiad. Natychmiast odrzucam ją słowami: Nie tylko jedzenia ci nie dam, ale i według własnego grafiku będę żyć. Muszę już iść! Zadzwoń do mamy, niech przeleje ci trochę złotówek na konto, kupisz sobie jakąś paczkę serków, bułki i wypijesz herbatę. Herbatę też kup, bo u mnie jej nie ma! No cóż, już masz osiemnaście lat!.
Jej mama dawno nie rozmawiała ze mną o życiu i nie wie, iż kiedy dzieci opuściły gniazdo, mój mąż zniknął w nieznane, a ja wpadłam w wir pracy. Mam szalony grafik, więc rzadko bywam w domu, siły do domowych obowiązków mi całkowicie opuściły. Chciałabym po prostu się wyspać i dobrze wypocząć.
Nie zamierzam poświęcać nic dla gościa. Spotkanie z Jagodą jest przyjemne tak urosła, stała się kobieca, ale ja już nie jestem tą swobodną, szybkomyślną ciocią Ludwiką, co kiedyś potrafiła ugotować słonia, nie szczędząc czasu i sił. Niech sama kupi produkty, pokroi, ugotuje, usmaży lub podgotuje. A jeszcze lepiej niech kupi gotowe jedzenie, żeby nie zniszczyła pieca ani mieszkania.
Tak się rozjuszyła, uspokoiła i codziennie milcząco się wścieka. Liczyła chyba na pełny boarder z mamą. No cóż, może kiedyś się to ustatkuje. Trudno nagle przestać być dobrą i wygodną, bo przez lata utrzymywałam pokojowe relacje w bliskim kręgu. przez cały czas jestem pokojowa: dałam darmowy kąt do spania, choć z brakującym elementem. Poszłam do psychologa po radę, jak delikatnie i łagodnie wyjaśnić bliskim, iż nie jestem już tak funkcjonalna, jak kiedyś. Muszą na mnie mniej liczyć!














