Serhij kupił najpiękniejszy bukiet kwiatów i pełen nadziei ruszył na randkę. Przy fontannie w centrum miasta, z bukietem w ręku, wypatrywał Lesi – ale nigdzie jej nie było. Zdenerwowany sięgnął po telefon, ale nikt nie odbierał. „Może się spóźnia” – pomyślał i spróbował jeszcze raz. Tym razem odebrała, ale jej słowa były jak kubeł zimnej wody: „Między nami koniec! To przez twój bukiet!” Serhij stał bezradnie, próbując zrozumieć, co nie tak z tymi kwiatami… Serhij długo krążył po kwiaciarni przy Nowym Rynku – bordowe róże, żółte tulipany, białe lilie, kwiaty w doniczkach na każdą okazję… Ale żaden wybór nie wydawał się adekwatny. Słabo pamiętał rozmowę z Lesią o ulubionych kwiatach – wspomniała coś o kolcach na różach, może róż nie brać? W końcu zadecydował o bukiecie różowo-białych gerber – miał być tylko drobnym znakiem sympatii. Tego dnia wszystko szło nie po myśli Serhija: mama znowu dzwoniła z rodzinnej wsi, błagała o odwiedziny – „Babcia cały czas czeka na ciebie w oknie!” – aż narastało w nim rozdrażnienie. Ale przecież randka z Lesią była tak ważna! Gdyby wypadła dobrze, mógłby ją zabrać na weekend do ulubionego ośrodka pod Krakowem… Spotkanie miało się odbyć przy miejskiej fontannie. Serhij się spóźniał przez niespodziewaną naradę w pracy, ale zadzwonił – uprzedził Lesię, iż będzie później. W końcu przybiegł, z bukietem gerber w dłoni – ale Lesi nie było wśród spacerujących po rynku par. Więc dzwonił… aż odebrała: „Czekam naprzeciwko, w kawiarni”. Serhij wypatrywał jej w oknie, ale Lesia była chłodna i zirytowana. „Spóźniłeś się. I choćby nie pamiętasz, jakie kwiaty lubię! Przecież mówiłam ci o moich ukochanych różach!”. Upokorzony Serhij próbował się tłumaczyć: „Naprawdę chciałem… Kupię ci zaraz największy bukiet róż!”. Lesia odparła oschle: „Już nie trzeba, wystarczy mi dzisiaj kwiatów”. Kiedy wychodzili z kawiarni i kelnerka oddawała zapomniany bukiet, wręczył go jej z uśmiechem, robiąc przy okazji komuś dzień lepszym. A do Lesi już nie wrócił. Tego wieczoru, zrezygnowany, zadzwonił do mamy: „Przyjadę jutro” – obiecał, wiedząc, iż tam, na wsi pod Krakowem, gdzie mama i babcia czekają z herbatą i ciepłem domowego pieca, znajdzie wsparcie i miłość. Przez pola pełne malw i maków zebrał dla nich własnoręcznie najpiękniejszy bukiet. Podarował go babci, która z euforią wtuliła twarz w zapach polnych kwiatów z dzieciństwa. „Kwiaty, których tu milion, ale te… Te są wyjątkowe – bo to wnuk je podarował”.

naszkraj.online 1 miesiąc temu
Dziś kupiłem najładniejszy bukiet kwiatów, jaki tylko można było znaleźć w kwiaciarni i ruszyłem na spotkanie z Julią. W świetnym nastroju czekałem przy fontannie, trzymając w dłoniach kolorowy bukiet. Nie było jej nigdzie widać. Rozejrzałem się i wybrałem jej numer. Nikt nie odbierał. Może się spóźnia, pomyślałem, ponownie dzwoniąc. Tym razem Julia odebrała. Już jestem […]
Idź do oryginalnego materiału