Sergiusz kupił najpiękniejszy bukiet kwiatów i wyruszył na randkę. W dobrym nastroju czekał przy fon…

newsempire24.com 1 dzień temu

Seweryn kupił najpiękniejszy bukiet kwiatów i wybrał się na randkę. W euforycznym nastroju stał obok fontanny na Placu Wolności, ściskając w dłoni bukiet. Nigdzie nie było widać Jagny. Rozejrzał się i wystukał jej numer. Nikt nie odebrał. Może się spóźnia przemknęło mu przez głowę i nacisnął połączenie jeszcze raz. Tym razem Jagna odebrała.

Już jestem na miejscu, gdzie ty? wypalił bez tchu Seweryn.

To już koniec między nami powiedziała nagle Jagna.

Co? Dlaczego? zawisł w powietrzu Seweryn.

Wszystko przez ten bukiet! odezwała się dziewczyna, nieoczywistym tonem.

Co jest z nim nie tak? zapytał zmieszany chłopak, zupełnie nie rozumiejąc sensu.

Seweryn już długo błądził po pachnącym sklepiku z kwiatami. Ciemnoczerwone róże, żółte tulipany, białe lilie, rośliny w donicach i wazonach, kompozycje ułożone przez zręczną florystkę na każdą kieszeń i każde marzenie. Seweryn nie wiedział, którą wybrać.

Pamiętał, iż kiedyś rozmawiał z Jagną o kwiatach, ale treść rozmowy ulatywała jak sen po przebudzeniu.

Wspomniał mgliście, iż pewnych kwiatów Jagna nie lubi, inne podziwia i mogłaby na nie patrzeć bez końca.

Ale wtedy, przy pierwszym spotkaniu, ona opowiadała o wszystkim o kwiatach, podróżach, a Seweryn był rozproszony zachwytem nad jej długimi, prostymi włosami, pięknym karkiem i rozświetlonymi dołeczkami na policzkach. Może tak wygląda zakochanie?

Czy to ma aż tak duże znaczenie, co mówiła o kwiatach? Przecież wieczór był piękny, świat się kręcił, a przyszłość malowała się kolorowo.

Tymczasem nie był w stanie przypomnieć sobie, które kwiaty kocha Jagna.

Proszę, niech pan spojrzy na nasze gerbery! Takich nie znajdzie pan już nigdzie zachęcała ekspedientka. To specjalna odmiana, prosto z Mazur, o tej porze roku prawie niemożliwa.

Już musiał się decydować. Czas gonił, robiło się późno, obiad w pracy zaraz miał się skończyć.

I właśnie wtedy, jak zwykle w takich chwilach, zadzwoniła mama. Ostatnio Seweryn odbierał telefony od niej częściej niż od kogokolwiek innego.

Synku, jeszcze nie podjąłeś decyzji? Może na weekend wpadniesz do nas na wieś?

Nie, mamo, mam sprawy do załatwienia… mruknął.

Babcia na ciebie czeka, ciągle na drzwi patrzy, wypatruje ciebie.

Mamo, przepraszam, mam naprawdę dużo pracy

Pożegnał się szybko.

Mama prosiła, żeby przyjechał do rodzinnej wsi, gdzie mieszkała razem z babcią. Seweryna trochę to drażniło czuł się osaczony. Czy on powinien rzucać wszystko dla babci, która od dawna zdrowieje zgodnie z własnym rytmem? Są przecież rzeczy ważniejsze.

A te ważniejsze sprawy związane były z Jagną. Seweryn miał już w myślach plan jeżeli dziś wszystko pójdzie dobrze, jutro pojedzie z Jagną za miasto. Znał choćby idealne miejsce małą przystań nad jeziorem, gdzie można było wypić kawę na pomoście.

Mama zawsze chciała, by syn ułożył sobie życie, więc czuł, iż zbliża się przełom.

Tylko gdyby jeszcze pamiętał, jakie kwiaty uwielbia Jagna! Co za głowa!

Zresztą, po co to wszystko w ogóle pamiętać, kwiat to kwiat. Czy kobiety naprawdę przywiązują do tego wagę?

Sprzedawczyni już zmęczona obserwowała błąkające się ruchy Seweryna.

“Chyba Jagna coś wspominała o kolcach róż. Może jednak nie brać róż…”

Seweryn sięgnął po bukiet wielkich różowo-białych gerber. To przecież tylko miły gest. Po drodze powracał zegarek czas wracać do pracy.

Umówili się pod nową fontanną, tuż niedaleko katedry. Seweryn znów się spóźniał szef nagle zatrzymał go na niezaplanowane spotkanie. Była szansa na awans.

Uprzedził Jagnę, iż się spóźni i wyciszył telefon. W trakcie narady dzwoniła mama, ale Seweryn nie mógł odebrać.

W końcu, biegiem, dotarł na miejsce spotkania, trzymając w ręku gerbery.

Jagna nie pojawiła się. Seweryn przeszedł po Placu, rozejrzał się, wykręcił jej numer. Bez odpowiedzi.

Usiadł na ławce. Może też się spóźnia.

Pomyślał, iż jeszcze nie oddzwonił do mamy, ale bał się dzwonić pierwszy, by nie przegapić telefonu od Jagny. Cisza. W końcu to on zadzwonił.

Tym razem dziewczyna odebrała.

Jagno, gdzie jesteś? Ja już czekam.

Wiem. Jestem w kawiarni naprzeciwko, z drugiego piętra widzę cię od dawna.

Naprawdę? Seweryn próbował wypatrzyć ją za szybą, ale nie znalazł. Może zejdziesz? Albo…

Spóźniłeś się… zatrzymała go spokojnie Jagna.

Przepraszam… Ale dzwoniłem, zatrzymał mnie szef.

I kwiaty!

Co z kwiatami? nie zrozumiał Seweryn.

choćby nie zapamiętałeś, jakie lubię…

Jagno, ich po prostu nie było!

Róż? Nie pamiętasz, iż uwielbiam róże? Są wszędzie! Tak często ci mówiłam, jak bardzo kocham róże… A ty…

Naprawię się… Już idę, znajdę cię.

Wszedł do kawiarni. Jagna siedziała przy oknie na końcu sali, plecami do wejścia.

Seweryn podszedł cicho i, nie śmiąc już wręczać bukietu, położył go na stole. Jagna choćby nie spojrzała.

Starał się rozmową zaczarować nastrój, obrócić niesmak w żart, chwycić za serce. Wydawało się, iż się udało Jagna już lekko się uśmiechała.

Wypili razem kawę, wychodzili. Jagna nie spojrzała choćby na kwiaty.

Zapomnieliście bukietu! podbiegła do nich młoda kelnerka, z ogniem w oczach.

Bierz, to dla ciebie! rzucił Seweryn z uśmiechem.

Dziękuję! dziewczyna rozpromieniła się; było widać, iż sprawiło jej to ogromną radość.

A Jagna tylko westchnęła ciężko.

Jagno, kupię ci zaraz ogromny bukiet róż!

Wystarczy mi już dziś kwiatów powiedziała przez zaciśnięte zęby.

Schodzili po schodach. Seweryn podążał za urażoną dziewczyną. Znowu odezwał się telefon mama.

Przepraszam, pewnie znowu nie w porę?

Jagna nie słyszała.

Nie, mamo, w samą porę. Przyjadę. Jutro przyjadę.

Rozeszli się tego wieczora bez żalu. Seweryn wiedział już drugiego spotkania nie będzie.

Nazajutrz pędził już przez znajome pola.

A tam, aż po horyzont morze barw, spiętrzone łany, jakby śniło się o kwiatach, które nigdy nie kończą kwitnąć. Wśród powiewu wiatru dźwięczyły jak dzwonki na tle nieba.

Seweryn wszedł w ten ocean kolorów jakby sam był kwiaciarzem, wybierał do bukietu to, co zachwycało jego serce.

Wiedział: tam, dokąd jedzie, na pewno się nie pomyli. Bo mama i babcia zawsze się cieszą, gdy wnuk sam wybierze kwiaty z serca.

Gdy przekroczył próg domu, bukiet podzielił na dwa.

Mama świeciła euforią na jego widok, całowała w oba policzki. Babci pomogli wstać, drżącymi rękami chwyciła kwiaty, palcami pogładziła łodygi, dotykając prawie niewidomym wzrokiem.

Jak dawno nikt jej nie dawał kwiatów!

Zanurzyła lekko twarz w bukiecie, wciągnęła powietrze. Wrócił do niej zapach młodości, jakby obudził się śnieg zimą ukrywający wspomnienia. Przebudziła się dusza i zatęskniła.

Powrót nie tylko wspomnienia, ale samego smaku i oczekiwania nowego, czystego początku. Jak dobrze! Życie trwa, życie toczy się dalej w Sewerynie.

Usiadł przy babci i oparł głowę na jej kolanach. Gładziła go po włosach, uważając, żeby nie zgnieść ostrożnie trzymanego bukietu…

Seweryn uśmiechał się i śnił, iż spotka jeszcze kiedyś tę jedną dziewczynę, podobną do mamy i babci. I będą się kochać tak, jak kochali siebie mama i tata, babcia i dziadek. Ważne, żeby to poznać, zanim się przebudzimy.

Babcia nie chciała oddać kwiatów córce.

Poczekaj… nalej wody, ale ze studni… do szerokiego wazonu… postaw tu blisko… będę patrzeć…

Wnuk podarował kwiaty.

Kwiaty, których na polach są miliony, ale te… są najcenniejsze. Bo od wnuka.

Idź do oryginalnego materiału