
Groźna sytuacja na pływalni w Korzennej koło Nowego Sącza. Ścieki niemal zalały obiekt po awarii przepompowni kanalizacyjnej znajdującej się w bezpośrednim sąsiedztwie basenu. Jak się okazało, przyczyną problemu nie była usterka techniczna, ale ludzka bezmyślność.
Wirnik stanął, ścieki zaczęły się cofać
Do zdarzenia doszło, gdy pracę przepompowni nagle zablokował nietypowy „ładunek”. Wewnątrz urządzenia znaleziono spodnie, które owinęły się wokół wirnika i całkowicie unieruchomiły pompę. W efekcie ścieki zaczęły gwałtownie gromadzić się w systemie.
Sytuacja była poważna. Gdyby nie szybka interwencja służb technicznych, mogło dojść do zalania pływalni i poważnych strat.
To nie był przypadek?
Jak podkreślają przedstawiciele gminy, trudno uznać zdarzenie za efekt zwykłego użytkowania kanalizacji.
– Raczej przez normalne korzystanie z toalety, wanny czy innych urządzeń sanitarnych nie da się wprowadzić do sieci spodni. Być może ktoś zrobił to celowo albo potraktował to jako głupi żart – mówi Sławomir Rajski z Urzędu Gminy w Korzennej.
Sprawa wywołała poruszenie, bo skutki mogły być znacznie poważniejsze.
Kanalizacja to nie śmietnik
Jak się okazuje, to nie pierwszy taki przypadek. Pracownicy obsługujący sieć kanalizacyjną regularnie wyciągają z rur ubrania, resztki jedzenia i inne odpady, które nie mają prawa się tam znaleźć. Każda taka sytuacja to ryzyko awarii, kosztownych napraw i zagrożenia dla infrastruktury.
Służby przypominają, iż za usuwanie skutków takich „żartów” ostatecznie płacą wszyscy mieszkańcy – w rachunkach i podatkach. Tym razem udało się uniknąć zalania basenu, ale następnym razem szczęście może już nie dopisać.














