Pojawiają się nowe, niepokojące informacje w sprawie zachorowań mieszkańców gminy Mieleszyn, które wystąpiły po tegorocznych dożynkach. Jak ustaliliśmy, w Szpitalu Pomnik Chrztu Polski w Gnieźnie przebywa w tej chwili 2,5-letni chłopiec oraz 17-letnia dziewczyna. Oboje mieli spożywać tę samą potrawę – strogonowa. W przypadku dziecka badania miały wykazać obecność Salmonelli – najpierw w organizmie, a teraz także we krwi. przez cały czas czekamy jednak na oficjalne stanowisko Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Gnieźnie.
Sprawa może mieć wspólny mianownik
W środę informowaliśmy o przypadkach poważnych zachorowań wśród mieszkańców gminy Mieleszyn. Sprawa została zgłoszona do Sanepidu przez Przychodnię w Mieleszynie, a służby rozpoczęły działania mające ustalić źródło problemu. Wójt gminy Artur Hańczak informował wówczas, iż część mieszkańców wymagała hospitalizacji. Samorządowiec przyznał również, iż sam walczy z dolegliwościami.
Początkowo jednym z możliwych tropów były dożynki, które odbyły się w miniony weekend. Nie było jednak wiadomo, czy zachorowania rzeczywiście miały związek z żywnością serwowaną podczas wydarzenia. Teraz pojawiły się informacje, które mogą być istotne dla prowadzonego postępowania.
W szpitalu przebywa 2,5-letni chłopiec i 17-latka
Jak udało nam się ustalić, w Szpitalu Pomnik Chrztu Polski w Gnieźnie przebywa w tej chwili 2,5-letni chłopiec oraz 17-letnia dziewczyna. Według naszych ustaleń oboje spożywali podczas dożynek tę samą potrawę – strogonowa.
To właśnie ten element może mieć znaczenie dla ustalenia wspólnego źródła zachorowania. Na obecnym etapie nie można jednak przesądzać, iż to strogonow był przyczyną zatrucia. Ostateczne ustalenia należą do służb sanitarnych i będą wymagały odpowiednich badań.
Chłopiec najpierw trafił do lekarza, później do szpitala
Z informacji, które uzyskaliśmy, wynika, iż pierwsze objawy zatrucia u dziecka pojawiły się po dożynkach. W poniedziałek chłopiec został zabrany do lekarza podstawowej opieki zdrowotnej. Jego stan wymagał jednak dalszej diagnostyki i leczenia, dlatego we wtorek trafił do gnieźnieńskiego szpitala. Tam bardzo gwałtownie wdrożono leczenie.
Dziecko miało bardzo wysoką gorączkę, sięgającą około 40 stopni Celsjusza, oraz silne bóle brzucha. Według uzyskanych przez nas informacji napady bólu trwały choćby około godziny. Senność i wyczerpanie dziecka miały wynikać przede wszystkim z bardzo wysokiej gorączki, bólu oraz ogólnego osłabienia organizmu.
Początkowo leczenie przynosiło poprawę
Według informacji przekazanych redakcji zastosowane leczenie początkowo przynosiło wyraźną poprawę objawów. Lekarze zdecydowali się również na antybiotykoterapię. Z uzyskanych przez nas informacji wynika, iż zastosowany antybiotyk okazał się skuteczny. Sytuacja skomplikowała się jednak pod koniec tygodnia. Badania miały wykazać, iż Salmonella przedostała się do krwi dziecka, co doprowadziło do ponownego pogorszenia jego stanu. To szczególnie poważna informacja, ponieważ oznacza, iż sytuacja nie ograniczała się wyłącznie do objawów ze strony układu pokarmowego.
Czy źródłem był strogonow?
To w tej chwili jedno z najważniejszych pytań. o ile potwierdzi się, iż osoby, które zachorowały, spożywały tę samą potrawę, będzie to istotny trop w dochodzeniu epidemiologicznym.
Nie oznacza to jednak automatycznie, iż właśnie ta potrawa była źródłem zakażenia. Do potwierdzenia takiej hipotezy konieczne są odpowiednie badania próbek żywności oraz materiału pobranego od osób chorych, a także analiza pozostałych okoliczności. W przypadku Salmonelli szczególnie istotne jest ustalenie, czy szczep wykryty u chorych może być powiązany ze źródłem znajdującym się na terenie wydarzenia.
Nieoficjalnie: zabezpieczono próbki z większości stoisk
Jeszcze bardziej niepokojąco brzmią informacje dotyczące zabezpieczenia próbek żywności. Jak nieoficjalnie ustaliła redakcja, służby miały zabezpieczyć próbki z niemal wszystkich stoisk gastronomicznych obecnych podczas dożynek.
Według naszych informacji jedno ze stoisk miało nie zostać objęte zabezpieczeniem próbek. Ma chodzić o punkt, w którym serwowany był strogonow. Na tym etapie nie możemy jednak potwierdzić tej informacji jako oficjalnego ustalenia. Nie wiadomo również, z jakiego powodu próbka z tego konkretnego stanowiska miałaby nie zostać zabezpieczona. Dlatego tę część informacji traktujemy jako nieoficjalny trop wymagający potwierdzenia przez Sanepid.
Kluczowa będzie odpowiedź Sanepidu
W tej sprawie skierowaliśmy zapytanie prasowe do Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Gnieźnie. Pytamy m.in. o liczbę osób, u których stwierdzono zachorowania, zakres prowadzonego postępowania, wyniki badań oraz ewentualny związek przypadków z dożynkami w Mieleszynie. Chcemy również ustalić, czy Sanepid bada żywność serwowaną podczas imprezy i czy zabezpieczono próbki ze wszystkich punktów gastronomicznych.
Na odpowiedź przez cały czas czekamy. Do czasu jej otrzymania nie można odpowiedzialnie wskazać konkretnego produktu, stoiska czy osoby jako źródła zakażenia.
Sprawa wymaga szczególnej ostrożności
W przypadku podejrzenia zatrucia pokarmowego łatwo o pochopne wnioski. Tym bardziej iż w grę wchodzi zdrowie dzieci oraz innych mieszkańców. Z jednej strony mamy kilka elementów, które mogą wskazywać na wspólne źródło zachorowań – czas wystąpienia objawów, uczestnictwo w tym samym wydarzeniu oraz, według naszych nieoficjalnych ustaleń, spożycie tej samej potrawy przez co najmniej dwie osoby.
Z drugiej strony przez cały czas brakuje najważniejszego elementu: oficjalnego potwierdzenia związku pomiędzy zachorowaniami a konkretną żywnością.














