Rodzony syn
Lena, nie wyobrażasz sobie! Wiesz, z Michałem ustaliliśmy, iż w przyszłym roku znów lecimy do Grecji! ojczym aż promieniał ze szczęścia. Mówi, iż koniecznie musi być ten hotel z widokiem na morze. No jak tu odmówić rodzonemu synowi?
Nieświadomie podkreślił słowo rodzony.
Cieszę się waszym szczęściem odpowiedziała Lena, przypominając sobie chwile, gdy życie było dobre, zanim w jej świecie pojawił się Michał. Rodzony syn A ty przecież zawsze mi mówiłeś, iż jesteśmy rodziną. Że nie ma znaczenia, czy jestem rodzoną córką, czy nie.
Powtarzał to. Że jest jej ojcem, iż to nieistotne, czy krew, czy nie krew.
Znowu swoje Lena! Jesteś dla mnie jak córka, to się nie zmieni! Przecież wiesz, kocham cię jak własną. Ale Michał
Sam nie zauważył, iż potwierdził jej przeczucia.
Michał to syn. A ja jestem, rozumiem, po prostu znajomą.
Lena, no co ty! Jesteś dla mnie jak rodzina!
Jak rodzina A zabrałeś mnie kiedyś nad morze? W ciągu tych piętnastu lat, odkąd nazywasz się moim ojcem?
Nie zabrał. Artur wielokrotnie powtarzał, iż nie robi różnicy między nią a Michałem, ale Lena dobrze widziała, ile dla syna jest gotów poświęcić. Różnica była kolosalna.
Wiesz przecież, Lena, kiedyś było gorzej z pieniędzmi. A dwa tygodnie w pięciogwiazdkowym hotelu nad morzem Wiesz, ile to kosztuje Dużo.
Rozumiem Lena skinęła głową Wydatki. Za drogo byłoby mnie tam zabrać. Ale Michałowi, o którym dowiedziałeś się pół roku temu, już chcesz kupić mieszkanie na kredyt, żeby miał gdzie żonę sprowadzić. Rozumiem, iż to już niewielki koszt, jeżeli chodzi o rodzonego syna?
Żadnego mieszkania nie kupuję! Kto ci tak powiedział?
Życzliwi ludzie.
Przekaż tym życzliwym, żeby nie rozpowiadali plotek.
Lena lekko ożywiła się:
Naprawdę nie kupujesz?
Oczywiście, iż nie. A zgadnij, gdzie idziemy z Michałem w sobotę! sam od razu odpowiedział: Na gokarty! On choćby na studiach ścigał się w takich wyścigach, ja tylko towarzysko.
Gokarty powtórzyła Lena Brzmi ekscytująco.
No pewnie!
A mogę pójść z wami? zapytała, zanim zdążyła pomyśleć.
Artur, który wcale jej nie chciał ze sobą brać, zaraz zaczął tłumaczyć się:
Eee… Lena… Tam ci będzie nudno. Naprawdę. To taka… męska sprawa. Z Michałem pogadamy o ojcowsko-synowskich rzeczach.
Jak to zabolało…
Czyli… tobie to się może podobać, a mi nie?
Nie do końca Artur zaczął się wiercić Po prostu się całe życie nie widzieliśmy. Chcemy nadrobić stracony czas, pójść we dwóch. Zrozum, proszę.
Oczywiście, iż rozumiesz. To zrozum było najgorszym słowem w ich nowym słowniku. Trzeba było rozumieć, iż rodzone jest ważniejsze niż przybrane. Trzeba było zrozumieć, iż jej miejsce jest już poza ogrodzeniem.
Michał naprawdę był dobrym człowiekiem. Dorastał bez ojca, bo jego mama nie powiedziała Arturowi o dziecku. Mimo wszystko osiągnął wiele, był zdolny, przystojny i serdeczny.
Tata, pomogłem w schronisku, robiłem remont kojców dla psów.
Tata, mam czerwony dyplom, wiedziałeś?
Tata, naprawiłem ci telefon!
Nie był zwykłym synem. Był synem idealnym.
Wieczorem tego dnia, kiedy Artur wyszedł od Leny po krótkiej wizycie, Lena przeglądała stare fotografie. Ślub Artura i jej mamy (tej, która pięć lat temu odeszła, zostawiając ich samych). Potem zdjęcia z działki I jej zakończenie szkoły
Już nic nie będzie jak dawniej.
***
Lena, nie śpisz? Mam pilne pytanie ojczym przyjechał do niej z samego rana.
Co za pilne sprawy o tej porze?
Lena odgarnęła grzywkę opaską i włączyła ekspres do kawy.
Chodzi o to mieszkanie dla Michała.
Czyli to jednak prawda? odetchnęła ciężko.
Wybacz, ale tak prawda.
Okłamałeś mnie.
Nie chciałem cię martwić. Ale muszę się poradzić! Wydaje mi się, iż trzeba się pospieszyć. Przecież zamierza kiedyś się żenić. Póki młody, trzeba mu kupić własny kąt. Wiesz, jak ja miałem
To weź kredyt Lena powiedziała z niesmakiem, nie chcąc dalej rozmawiać o kupnie mieszkania dla Michała. Dobrze się ten Michał ustawił!
Wiem, wiem. Ale znasz moją historię kredytową A Michałowi trzeba pomóc. Należy mu się od ojca, którego całe życie nie miał, to mieszkanie.
Do czego zmierzasz?
Pomożesz mi? Gdybym cię poprosił?
Zależy, w czym.
Już tłumaczę. Mam oszczędności dwieście pięćdziesiąt tysięcy złotych. Starczy na wkład własny. Ale bank i tak mi kredytu nie przyzna. Tobie tak. Masz czystą historię. Weźmiemy na ciebie, ja będę spłacał. Obiecuję.
Iluzja, iż między wami nie ma różnicy, ostatecznie się rozwiała. Różnica była. Przecież to nie Michał ma ponosić ryzyko.
Czyli Michał dostaje mieszkanie, a ja kredyt? Na to wychodzi?
Artur pokręcił głową z takim żalem, jakby to Lena była niesprawiedliwa.
Co ty gadasz! Ja będę płacić… Nie proszę cię o kasę. Chodzi tylko o formalność. Przemyśl to…
Wiesz, Artur, nie zastanawiam się, czy brać kredyt, tylko nad tym, iż już nie jestem dla ciebie córką. Masz syna, którego znasz kilka miesięcy. Mnie znasz piętnaście lat, ale to cię nie obchodzi. Liczy się, iż on jest twój.
Nieprawda! Artur się zagotował Kocham was tak samo!
Nie. Nie tak samo.
Lena, to nie w porządku! On jest rodzony
Koniec. Przestała być córką. Była przybrana, wygodna do czasu, aż pojawił się ten prawdziwy.
Rozumiem Lena starała się być spokojna Nie mogę ci pomóc, Artur. Też kiedyś będę potrzebowała mieszkania. Drugiego kredytu na pewno mi nie przyznają.
Artur jakby dopiero sobie przypomniał, iż ona też nie ma własnego kąta.
No tak, tobie też będzie potrzebne poprawił zegarek Ale teraz, póki nie kupujesz swojego, możesz mi pomóc. Mam te dwieście pięćdziesiąt tysięcy, kilka brakuje. To na kilka lat…
Nie. Na nic się nie zgodzę.
Nie liczyła, iż Artur zrozumie.
Dobrze powiedział w końcu jeżeli nie możesz mi pomóc jak córka poradzę sobie.
Czy kiedykolwiek czuł, iż jest ona jego córką? Teraz to nie miało znaczenia. Teraz widywała Artura tylko na zdjęciach.
Pewnego wieczora, przeglądając Facebooka, zobaczyła to.
Zdjęcie z lotniska. Artur z Michałem. Obaj w jasnych kurtkach. Artur trzyma rękę na ramieniu Michała, a pod spodem podpis: Lecimy z tatą do Dubaju. Rodzina jest najważniejsza.
Rodzina.
Lena odłożyła telefon.
Przypomniała sobie wtedy moment z dzieciństwa, jeszcze zanim mama wyszła za Artura. Miała może pięć lat. Żyły z mamą bardzo skromnie, a jej ukochana lalka, prezent od babci, popsuła się. Gdy płakała, jej rodzimy ojciec tylko rzucił: Lena, nie płacz z głupoty. Nie przeszkadzaj!
Nie wolno było mu nigdy przeszkadzać. Tylko butelka go obchodziła. Tak naprawdę ojca Lena nigdy nie miała. Myślała, iż Artur go zastąpił
Niebawem Artur jeszcze raz próbował ją przekonać.
Lena, muszę coś z twoim brakiem zaufania zrobić
Jakim brakiem zaufania, Artur? Powiedziałam jasno: nie.
Ty nie rozumiesz sytuacji. Michał on mnie nie znał. Nie miał ojca. Muszę jakoś nadrobić te straty. To dorosły facet, potrzebuje mieszkania. A od ciebie to nic nie wymagam tylko, żebyś była obecna, gwarantuję iż nic nie zapłacisz.
Kto mi moje straty zrekompensuje
To go nieoczekiwanie rozzłościło.
Lena, dość! Nie chcę kłótni. Kocham cię, naprawdę! Ale musisz zrozumieć Michał to moja prawdziwa rodzina. Gdy będziesz miała własne dzieci, pojmiesz. Tak, kocham was inaczej, ale to nie znaczy, iż jesteś mi obojętna.
Potrzebna. Jak zasób.
Lena, uspokój się! Przesadzasz.
Przerzuciłeś się na niego w pół roku, Artur powiedziała Lena Nie każę ci wybierać. I tak wybór jest prosty. Sam powiedziałeś: Michał jest ci rodzony. A ja nigdy nie byłam.
Minęło pół roku. Artur nie zadzwonił. Ani razu.
Pewnego dnia zobaczyła nowe zdjęcie w sieci.
Artur i Michał. Stali na tle gór. Artur w nowiutkim zestawie narciarskim. Podpis: Uczymy tatę jeździć na snowboardzie! Niby już nie ten wiek, ale z synem wszystko się da!
Lena długo patrzyła na to zdjęcie.
Już miała dokończyć raport przy komputerze, gdy na telefon przyszedł SMS. Numer był nieznany.
Cześć, Lena. Tu Michał. Tata dał mi twój numer, sam nie ma odwagi zadzwonić. Prosi, żebym przekazał: znalazł sposób na mieszkanie bez twojej pomocy i martwi się o ciebie. I bardzo chciałby, żebyś przyjechała do nas na majówkę. Nie umie wyjaśnić dlaczego, ale bardzo cię prosi.
Napisała odpowiedź, skasowała, napisała ponownie.
Hej, Michał. Przekaż Arturowi, iż cieszę się, iż wszystko u niego dobrze. Myślę o nim. Ale nie przyjadę. Mam swoje plany na majówkę. Jadę nad morze.
Nie wspomniała, iż bilety kupiła sama, iż jedzie nad Bałtyk, nie do Grecji, i w dodatku z przyjaciółką, a nie z ojcem.
Lena wysłała wiadomość.
I pomyślała, iż można być szczęśliwym choćby jeżeli rodzina nie zawsze wygląda tak, jak się tego pragnie. Szczęście można odnaleźć także w sobie, nie tylko w innych.














