Rozumiem odpowiedziała Jagoda i popędziła do kuchni po telefon. Wysłała komuś wiadomość, po czym wróciła do salonu, zupełnie niewzruszona, jakby właśnie sprawdziła pogodę na jutro. Od tego momentu Ryszard był już absolutnie przekonany, iż żona go zdradza. Aż za łatwo go puszczała z kolegami, choćby w delegacje. Nie złościła się, gdy wracał do domu pijany, pachnąc jak perfumeria z promocją. Koledzy Ryszarda jednogłośnie twierdzili, iż takie kobiety to rzadkość, adekwatnie gatunek chroniony. Ale Ryszard miał wyrzuty sumienia, jakby jadł schabowego bez ziemniaków czegoś mu brakowało.
Był starszy od Jagody o osiem lat. A co, jak ona znalazła młodszego, bo już nie interesuje się starymi porami? Na szczęście Ryszard miał rozum na miejscu podzielił się swoimi podejrzeniami tylko z samym sobą. Oskarżać bez dowodów w Polsce to przecież faux pas. Chciał mieć stuprocentową pewność, a nie szóstkę z matematyki na sprawdzianie. I tak wymyślił, iż najlepszym rozwiązaniem będą kamery we wszystkich zakątkach mieszkania.
W drodze na delegację Ryszard był naburmuszony jak polska szynka bez świąt. choćby Jagoda zauważyła, iż jest jakiś spięty już miała wyciągać z szafki pastylki na uspokojenie. Jednak jej troskliwość trochę go uspokoiła, przez chwilę łudził się, iż wszystko jest w najlepszym porządku. Nie miał głowy ani czasu, by oglądać nagrania online. Wieczorami uruchamiał aplikację i patrzył przez pięć minut, by potem laptop odłożyć tak daleko od siebie, jak tylko się dało może do sąsiada.
Delegacja zleciała szybciej niż ciepła majówka. Tego dnia, odprawiwszy Jagodę do pracy, Ryszard zasiadł przed laptopem i zaczął przeglądać nagrania nie do końca chciał się dowiedzieć prawdy, jakby się szykował na wyniki matur.
Uruchomił nagrania. Początek klasyka Jagoda wstała, zjadła śniadanie, posprzątała mieszkanie. Ale po południu Ryszard zobaczył swoją żonę, zawsze elegancką, teraz w rozciągniętych szortach i jego spranym T-shircie, siedzącą przed komputerem i grającą w jakąś grę. Z głośników wyłaniały się głosy innych graczy Jagoda uzależniła się od gry komputerowej.
Szału nie ma, hobby jak hobby uspokoił się Ryszard, bo przecież każdy Polak musi mieć odskocznię od rzeczywistości Przewinął wszystkie pozostałe nagrania na turbo. Nic nowego komputer, sprzątanie, gotowanie. Najważniejsze, nikt trzeci nie pojawił się w domu przez ten czas.
Zamknął laptopa i westchnął głęboko. Teraz czuł się po prostu głupio, iż mógł mieć takie pomysły o żonie. Postanowił więc kupić jej wielki bukiet polskich róż i zaprosić na romantyczną kolację. Kamery jednak na razie zostawił, bo w kraju nad Wisłą ostrożność nigdy nie jest zła. Nie wiedział jeszcze, żeWieczorem, kiedy Jagoda wróciła z pracy, Ryszard czekał na nią w kuchni, przy stole udekorowanym świecami i obsypanym płatkami róż. W rękach trzymał jeszcze kartkę papieru, na której wypisał swoje ulubione wspólne wspomnienia. Jagoda uśmiechnęła się, lekko zaskoczona takim obrotem spraw, ale od razu poczuła ciepło w sercu nie z powodu kolacji czy róż, ale tego, iż Ryszard w końcu patrzył na nią jak dawniej.
Kiedy siedzieli razem nad kolacją, śmiejąc się z własnych potknięć w kuchni, Ryszard zrozumiał, iż miłość to nie prosta suma dowodów czy wyliczeń, tylko codzienny wybór taki, jak schabowy z ziemniakami. Tego wieczoru, zamiast szukać brakujących składników w życiu, Ryszard znalazł to, czego najbardziej mu brakowało pewność, iż Jagoda była po prostu obok. Kamery zostawił, ale już nie patrzył w nie z niepokojem.
A gdy Jagoda zaproponowała partię w swoją ulubioną grę, Ryszard bez wahania usiadł przed komputerem, gotów przegrać i śmiać się z własnej nieporadności. Bo czasem największą wygraną jest bycie razem choćby w rozciągniętej koszulce i z komputerem zamiast świec.











