Randka w ciemno: Poszukiwanie miłości w nieznanym świecie

polregion.pl 23 godzin temu

Po sprzeczce z Ulią czułem się trochę winny. Po rozwodzie z żoną spotykałem się z Ulią, koleżanką z pracy, ale twierdzić, iż wszystko między nami jest spokojne, to kłamstwo. Ula była roztrzepana i zawsze znajdowała pretekst do kłótni.

Mogłem nie rozwijać tego problemu, ale już miałem dosyć kaprysów Uli myślałem, wracając samochodem z biura w Warszawie. Gdybyśmy się pokłócili w cztery oczy, to w porządku. A tu ona kłóci się przy wszystkich w otwartym biurze, a koledzy się śmieją. Przecież wszyscy, jak jeden, byli zdumieni, iż w ogóle coś w niej widzę. Dobrze, iż usunąłem jej numer

Wieczorem postanowiłem odpocząć, zjadłem kolację, położyłem się na kanapie i wpatrywałem się w telefon, od czasu do czasu zerkając na telewizor. Miałem na sumieniu nieco ciężko.

Jagoda już spała, kiedy telefon wybił z nieznanego numeru. Zasnął, ale odruchowo odpowiedziałam sennym głosem.

Tak?

Cześć usłyszała mój męski nieznajomy głos wciąż się gniesz?

Nie odpowiedziałam, choć wciąż była w połowie snu, i od razu zrozumiałam, iż nie do mnie jest skierowany ten głos.

Dobra, przepraszam, wybuchłem. Ale wiesz, robienie sceny przy wszystkich jest nieeleganckie, a ja i tak się poczułem zraniony. Usunąłem od razu Twój numer, ale potem przypomniałem sobie, iż znam go na pamięć. Mogę przyjechać?

Już? spojrzała na zegarek, był pierwszy wstępny z rana.

Jagoda chciała już iść spać i nie zamierzała tłumaczyć mężczyźnie, iż pomylił numer. To zajęłoby trochę czasu, więc po prostu powiedziała:

Przyjedź odłączyła się.

Nie chciała choćby myśleć o tym facecie, choć uśmiechnęła się, wyobrażając sobie, iż pewnie pojechał po swoją dziewczynę Potem natychmiast zatonęła w śnie.

Rano, po wypiciu kawy i umyciu filiżanki, Jagoda usłyszała dzwonek telefonu.

O Boże, kto dzwoni tak wcześnie przed pracą O, to ten sam nieznany numer, co w nocy pomyślała i odebrała.

Cześć znów usłyszała ten sam głos.

Cześć.

Moja dziewczyna wyrzuciła mnie w nocy i zamknęła mi drzwi w twarz zażartował.

Widzę, iż nie przejmujesz się tym zbytnio od razu przeszli na ty.

Tak, masz rację Ale jako przyzwoita dziewczyna powinnaś mi zrekompensować moralny szkodę.

Jagoda roześmiała się szczerze, potem zdziwiła się.

Ja? Co ja mam z tym zrobić? Powinno się numer lepiej zapamiętać.

Dlaczego od razu nie powiedziałaś, iż się pomyliłeś?

Bo chciałam spać. Grzeczni ludzie nie dzwonią do dziewczyn w nocy.

Może się z tobą zgadzam, ale musisz mi dać randkę

To już za dużo, marzyłeś

Dlaczego nie? Spotkaliśmy się w nocy, nie było to przypadkowe.

Nie spotkaliśmy się.

W takim razie ja Grzegorz. A ty?

Jagoda odpowiedziała bez namysłu.

No i świetnie, bardzo podoba mi się twoje imię zaśmiał się Grzegorz spotkajmy się wieczorem w kawiarni, powiedzmy o szóstej.

O Boże, nie widziałeś mnie, a już proponujesz spotkanie Może jestem starą i straszną babą Czarownicą.

Słysząc twój głos, wyobrażam cię młodą i piękną roześmiał się Grzegorz ja też jestem w szczytowej formie. Wiesz, jestem wróżbitą i widzę wszystko Od razu ci się podobam.

Jagoda roześmiała się.

Po co więc pytałeś o imię?

No wiesz, choćby wróżbici popełniają błędy. Co powiesz na randkę? Czekam cię w kawiarni Szczęście.

Nie, nie zamierzam się z tobą spotykać, jesteś zbyt pewny siebie i zarozumiały odpowiedziała.

Nie namawiam, ale zdecydowanie polecam, masz czas do wieczora odłączył się.

Jagoda pojechała samochodem do biura w lekkim zdumieniu.

Co to było? Kto to był?

Cały dzień Jagoda kręciła się z dokumentami niczym wiewiórka w kołowrotku, w biurze przygotowywano się do kontroli, trzeba było wszystko poukładać i dopasować.

Jagodzie było trzydzieści trzy i dwa lata od rozwodu. Nie mieli dzieci, mąż nie chciał, choć ona nalegała. Z czasem zrozumiała, iż nie może znieść, gdy mąż ma dzieci. Kiedy odwiedziła ją młodsza siostra z bliźniakami, mąż od razu wyjechał. Wieczorem wrócił i wściekle wygłosił:

Nie wytrzymam tych małych, pierdolą, krzyczą, wszędzie się wbijają Powiedz siostrze, niech nie przychodzi, kiedy jestem w domu.

Wkrótce się rozwiedli, oboje bez żalu. W biurze Jagoda nie miała czasu myśleć o Grzegorzu i jego porannym telefonie. Tego typu znajomości nie brała pod uwagę poważnie, szczególnie spotkania na ślepo.

Jagodo, przynieś mi te dokumenty, które wczoraj mi pokazałaś powiedział szef, zaglądając do ich gabinetu, najwyraźniej coś mu się nie podobało.

Jagoda była w firmie uznawana za solidną specjalistkę, więc szef zlecał jej trudne zadania. Wiedziała, iż dostanie ładną premię. Niektóre koleżanki, zwłaszcza kobiety, zazdrościły i szeptały:

Co ona tak robi, iż nasz Boryś tak nazywali szefa pod nosem podsuwa jej dokumenty, a my nie jesteśmy tacy głupi Dodatkowo premię przyznaje.

Największą oburzenie wywołała Rita, a jej reakcje zawsze tłumaczył Tymon:

Zazdrość to czarna sprawa, Ritosiu, sama nie potrafisz nic bezbłędnie policzyć. A nasz szef ma oczy jak sokół, widzi, kto na co zdolny.

Ojej, to już na tej polskiej skale?

Tymon nigdy nie kłócił się z kobietami, po prostu wyjaśniał sytuację sprawiedliwie.

W końcu dzień pracy dobiegł końca, Jagoda westchnęła z ulgą był bardzo produktywny. Wsiadła do swojego samochodu na parkingu i ruszyła w drogę. Nie spodziewając się tego, zlekowała w stronę kawiarni Szczęście i zatrzymała się, nie wysiadając.

Patrzyła na przechodniów i na tych, którzy stali przy wejściu. Tuż przy drzwiach stał młody mężczyzna z bukietem białych róż, odwrócony w połowie w stronę przejścia, najwyraźniej czekający, aż dziewczyna podejdzie.

W końcu odwrócił się ku niej, a Jagoda nie mogła uwierzyć w swoje oczy.

To Grzegorz, moja pierwsza miłość! wykrzyknęła.

Od tego momentu nie spotkała go już nigdy.

W liceum Grzegorz podziwiał Jagodę. Był w klasie pierwszej, a ona w trzeciej. Wiele dziewczyn byłoby w nim zakochanych, a wokół zawsze były rówieśniczki i przyjaciele. Jednak nie zwracał na Jagodę uwagi, bo była młodsza. Wtedy przyjaźnił się z Lidią, piękną i wyniosłą dziewczyną, której ojciec był burmistrzem, więc miała wszystko.

Ciekawe, czy Grzegorz na mnie czeka, czy kogoś innego Nie pamiętam jego głosu, nie rozmawiałam z nim. Odszedł po szkole, studiował dalej. Nie spotkałam go od tamtego czasu myślała Jagoda. Dobra, zobaczę, kogo on czeka.

Grzegorz kręcił głową, wyczekując kogoś, wyraźnie nerwowo. Jagoda wysiadła z samochodu i podeszła do kawiarni. Gdy zobaczył dziewczynę zmierzającą w jej stronę, szeroko się uśmiechnął.

Nie pomyliłem się pomyślał to na pewno ona. Tak ją sobie wyobrażałem.

Podszedł i podał róże.

Jagodo, to dla ciebie.

Skąd wiesz, iż to właśnie ja? I skąd wiesz, iż kocham białe róże?

Widziałem cię w wyobraźni, a to dziwne, bo przypominasz mi kogoś, roześmiała się Jagoda. Co do róż, to intuicja, od razu wybrałem białe.

Nie przypuszczam, iż mnie pamiętasz, ale wiem, iż byłeś w tej samej szkole, tylko ja byłam młodsza. Wtedy nie patrzyłeś na mnie.

Jagodo, byłaś naszą najlepszą siatkarką w szkole, pamiętam twoje podania i ataki. Byłaś mała, ale piękna, długie i smukłe nogi zawsze przyciągały uwagę, dodał, wspominając wspólne mecze.

W kawiarni siedzieli do późna, potem pojechali własnymi autami i umówili się na kolejny wieczór. Od tego czasu spotykali się regularnie, rozmawiali i żałowali, ile czasu stracili.

Po pół roku Grzegorz i Jagoda pobrali się, a rok później urodziła się piękna córeczka, a potem syn. Byli szczęśliwi i ciągle wspominali szkolne lata. To nocne, przypadkowe spotkanie doprowadziło do szczęśliwego małżeństwa, choć w rzeczywistości znali się od dawna. Los połączył ich w końcu, mimo iż życie pociągnęło ich w różne strony.

Idź do oryginalnego materiału