No, sama z córką bałabym się jechać, rozumiesz przecież dwie kobiety, języka nie znamy, a jak coś się stanie machnęła ręką przyszła teściowa. A z wami dwoma już i nie tak strasznie.
Będziemy razem, w razie czego.
O, Lena jeszcze nie zdawała sobie sprawy, jak bardzo razem będą musieli być.
Ale przykra sprawa westchnęła Lena.
Razem z Pawłem, jego siostrą Basią i jej mężem Piotrem zaczęli snuć wakacyjne plany już pół roku wcześniej.
Brat przyszłego męża i jego żona byli dla nich tą idealną kompanią zresztą razem bawili się już dwa razy na wyjazdach i zawsze wracali zadowoleni.
A tu nagle
Nie, Lena choćby nie pomyślałaby, żeby winić przyszłą bratową, iż akurat zachorowała.
Ale miała prawo poczuć żal, prawda?
Co zrobić Chyba będziecie musieli sami zwiedzać zamki i ruiny starych miast kiwnął głową Piotr.
Brat Pawła też był rozczarowany, iż plany się rozsypały, ale przecież nie zostawiłby chorej żony samej z myślą o własnej zabawie sumienie mu na to nie pozwalało.
Nikt zresztą nie oczekiwałby czegoś takiego od niego.
Szkoda tylko tych pieniędzy za wycieczkę teraz nie oddadzą już całości. No i rozczarowanie straconym urlopem
Paweł, Lenka, mam świetny pomysł! niemal wieczorem zadzwoniła do nich pani Grażyna, mama Pawła i Piotra.
Jej wizyty nie były niczym nowym Paweł miał z matką bardzo bliski kontakt.
A i sama Grażyna była całkiem miłą osobą.
Miała swoje za uszami, jak przystało na tradycyjną polską teściową, czasem próbowała pouczać Lenę jak prowadzić dom, ale Lena wiedziała, iż wszystkie jej koleżanki borykają się z podobnymi poradami swoich teściowych.
Na ich tle Grażyna wydawała się choćby bardzo delikatną wersją.
Owszem, potrafiła zjawić się u nich choćby cztery razy w tygodniu.
Ale rzuty pouczania o domowych sprawach miała co najwyżej raz na dwa tygodnie.
I czasem choćby jej rady się przydawały, więc Lena nie uważała jej za jakiekolwiek większe zło.
Dlatego propozycję wspólnego urlopu przyjęła z dozą optymizmu.
Grażyna zaproponowała, iż weźmie z nimi młodszą córkę, dziewiętnastoletnią Marysię, wykupi wycieczki od Piotra i Basi, i poleci z Pawłem i Leną do Egiptu, trochę się wygrzać i nałapać nowych wrażeń.
Sama z córką to stres, dwie baby, języka nie znamy, jedna drugiej nie pomoże w razie czego teściowa znów powtórzyła swoje. A z wami to już zupełnie co innego, bezpieczniej.
Będziemy blisko, gdyby coś się wydarzyło.
Lena choćby nie podejrzewała, jak bardzo blisko przyjdzie im być
Gdyby tylko wiedziała w życiu nie zgodziłaby się na wspólny urlop z przyszłą teściową i szwagierką.
A z drugiej strony: dobrze, iż jeszcze przed ślubem przyszło jej poznać prawdziwe oblicza przyszłych krewnych i narzeczonego; nie musiała wpakować się po uszy i potem męczyć się z rozwodem.
Może więc trafiła jej się lekka wersja.
Przystając na wspólne wakacje, Lena nasłuchała się od koleżanek, iż postradała zmysły.
Z własnej woli jechać na urlop z teściową? Przecież ona ci życia nie da, będzie cię ustawiać do pionu i Pawła każe obsługiwać siebie naokoło!
A córkę przy okazji każe którejś z was zabawiać, żeby się nie nudziła!
Lena broniła się, iż Marysia już dziewiętnastolatka, nie wymaga animatorek z rodziny.
Na co dzień prawie wcale z Leną nie rozmawiała przywitała się, pożegnała, czasem poprosiła przy obiedzie o sól albo cukiernicę to wszystko.
Nie ma podstaw, żeby na urlopie nagle zapragnęła godzinnych rozmów.
A Grażyna… Owszem, planowanie wycieczek będzie trzeba dostosować do obecności kobiety w średnim wieku, ale nie powinno być tak źle.
A choćby gdyby były drobne kłopoty dwa tygodnie można przeżyć.
Potem już można oficjalnie odmówić kolejnych wspólnych wyjazdów pod dowolnym pretekstem. Przecież należy spróbować, zanim się coś skreśli.
Przyjaciółki nie znały Grażyny mierzyły ją miarą własnych teściowych, a one trafiały się wyjątkowo uciążliwe.
Zresztą same im mówiły, iż Lena trafiła na najlepszą opcję, rodzinę Pawła miała za wprost złotą.
A teraz namawiają, żeby czym prędzej wycofała się z urlopu!
Jak miałaby teraz zrezygnować, skoro już teściowa się ucieszyła, a Paweł chodził zachwycony, iż mama poleci z nimi do Egiptu?
Pierwszy sygnał ostrzegawczy pojawił się już w samolocie.
Marysia usiadła przy oknie nikt nie miał nic przeciwko.
Lena latała często służbowo i nie robiło to na niej wrażenia.
Paweł woli filmy dostępne podczas lotu.
Sama Lena zawsze wybiera miejsce przy przejściu żeby móc łatwo wstać i przejść się do toalety, nie przebierając przez sąsiadów.
Po drugiej stronie przejścia siedziała Grażyna, wyraźnie spięta. Kiedy samolot wpadł w turbulencje, dygotała tak, iż prawie płakała.
I Lena nie mogła odmówić, kiedy teściowa poprosiła, by się zamieniły, bo bliżej syna będzie jej raźniej.
Sęk w tym, iż gdy turbulencje minęły, nikt już nie zaoferował jej zwrotu miejsca.
Mało tego, Grażyna udawała zainteresowanie filmem Pawła, a potem choćby zasnęła, opierając głowę na jego ramieniu.
Nie denerwuj się, Lena, strofowała się w duchu. Pewnie sama po takim strachu nie myślałabyś o zamianie z powrotem.
Poza tym, nie wypada budzić śpiącej osoby
Jednak intuicja podpowiadała, iż taka śpiąca osoba nie przebudziłaby się dokładnie w momencie, kiedy zaczęto rozdawać jedzenie.
A zresztą Grażyna mogła przecież zamienić się z Marysią, która dawno już zamknęła okienko i, tak jak Paweł, gapiła się tylko w ekran.
Patrząc na tę sielankę rodzinną, Lena z każdą chwilą czuła coraz większe poirytowanie. Które tylko nasiliło się na lotnisku.
Paweł choćby nie spojrzał na Lenę od razu rzucił się pomagać mamie przy odebraniu bagażu, potem przy automacie z wodą.
Miała wrażenie, iż w tej podróży jest dla wszystkich niewidzialna. Jak duch, o którym się zapomniało.
Kochanie, dlaczego takie pretensje? Przecież nikt cię nie ignoruje, nie przesadzaj. Mama pierwszy raz za granicą, ty widziałaś jak się stresowała lotem
To po co w ogóle leciała? pomyślała Lena, ale tej myśli głośno nie wypowiedziała.
I ten cichutki głosik z dzieciństwa, wpajający odruchy typu ustąp starszym, pomagaj słabszym, nie bądź egoistką, odezwał się, przypominając, iż to ona jest młodą, zdrową kobietą, a nie ktoś wymagający specjalnej uwagi.
Ale matka narzeczonego przecież naprawdę przeżyła stres, a Paweł, kochający syn, bardzo się o nią troszczył.
No i nic złego Lenie się nie stało z tego powodu, iż mąż zaniósł mamie walizki i spytał, czy czegoś nie potrzebuje.
Nie mogła jednak wiedzieć, iż to dopiero początek kłopotów.
Bo już wieczorem mama narzeczonego z pełną pompą wprowadziła się do ich wspólnego pokoju.












