Rodzice zawsze dbają o swoje dzieci. Jednak czasami dorosłe potomstwo potrafi ich rozczarować. Tak jest też w tej historii.
Opowieść matki.
Barbara wychowała troje dzieci. Wszyscy dziś są dorośli, prowadzą własne życie. Najstarszy syn, Wojciech, mieszka z rodziną w Niemczech. Przesyła pocztówki i zdjęcia z wakacji, a Barbara chowa je w specjalnym pudełku i często do nich wraca z nostalgią.
Bardzo za Tobą tęsknimy, synu. Może przyjechalibyście na kilka dni? Chciałabym poznać wnuki i Twoją żonę, pisze do Wojciecha w kolejnych listach.
Środkowa córka, Grażyna, jest żoną wojskowego, więc przeprowadzki to dla nich codzienność. Wychowują córkę, czasem wpadają z wizytą. Zięć Barbary, Marcin, wzbudza szacunek teścia: Grażyna dobrze wybrała.
Najmłodsza córka, Bożena, nie ułożyła sobie rodziny. Rozwiodła się, została z synem, a potem na radę matki wyjechała do Warszawy, aby poszukać innej pracy. Znalazła zatrudnienie jako szwaczka w zakładzie krawieckim i zabrała ze sobą syna.
Teraz Barbara postanawia odwiedzić Bożenę.
Poradzisz sobie sam przez tydzień? pyta męża Dawida. Chciałabym zobaczyć, jak radzi sobie Bożena.
Dawid odprowadza żonę na dworzec. Niełatwo jej z ciężkimi torbami, ale za nic w świecie nie odmówiłaby Bożenie odwiedzin. Barbara jedzie przez kilka godzin pociągiem drugiej klasy, ciesząc się na spotkanie. Minęło już przecież trzy lata, odkąd widziała najmłodszą córkę.
Mamo, mogłaś zadzwonić przed przyjazdem. Jestem teraz w pracy, mogę odebrać Cię z dworca dopiero wieczorem słyszy przez telefon.
Przepraszam, chciałam sprawić Ci niespodziankę! Dasz radę odebrać mnie z dworca? dopytuje Barbara.
Tak, poczekaj tam, przyjadę po Ciebie zgadza się Bożena, ale Barbara postanawia dotrzeć sama.
Pod drzwiami zastaje wnuka, Jarka. Wysoki, podobny do dziadka, poważny.
Witaj, skarbie! Barbara mocno go obejmuje.
Dobra, babciu Jarek gwałtownie wyplątuje się z uścisku.
Czemu wcześniej nie przyjechałaś? mówi zmęczona Bożena, stojąc już w korytarzu. Musiałam gwałtownie wysprzątać i coś przygotować do jedzenia. Wyszłam wcześniej z pracy, żeby ugotować barszcz i usmażyć schabowe.
Telefon Barbary dzwoni, Dawid pyta, czy wszystko w porządku. Uspokaja go: ktoś pomógł jej dotrzeć, siedzą już z Bożeną przy stole, który córka nakryła specjalnie dla niej.
Podając talerze z barszczem, Bożena pyta:
Zjesz jeden schabowy, czy dwa?
Głodna i zmęczona Barbara najchętniej zjadłaby trzy, ale odpowiada ostrożnie:
Połóż, ile jest, zobaczymy.
Na stole ląduje talerz z pięcioma schabowymi. Tyle jeżeli chodzi o uroczysty posiłek na powitanie matki. Barbara podejrzewa, iż Bożena ma trudności finansowe, więc postanawia pomóc. Ale przy kolacji córka od razu pyta:
Mamo, kiedy wracasz do domu?
To ją boli, więc odpowiada urażona, iż choćby jutro, jeżeli jej przeszkadza.
Kolejne dni są samotne. Barbara całe dnie siedzi sama w mieszkaniu. Wieczorami każdy zamyka się w swoim pokoju, zajęty własnymi sprawami. Jarek idzie do sąsiadki, Bożena do znajomych. Nikt nie siada z mamą choćby na chwilę.
Barbara zaczyna rozumieć, iż jest tu zbędna. Postanawia się zabrać do powrotu, kiedy przypadkiem słyszy rozmowę:
Kiedy przyjedzie wujek Wojtek? pyta Jarek.
Jak babcia już wyjedzie odpowiada Bożena.
Zasmucona Barbara natychmiast się pakuje i wychodzi, choćby się nie żegnając. Dawid, stęskniony, odbiera ją z pociągu z prawdziwą radością. I tak okazuje się, iż choć tyle serca i troski włożyli w wychowanie dzieci, dziś są im prawie zupełnie niepotrzebni.













