Blokada Wenezueli nałożona przez Stany Zjednoczone oraz naciski Waszyngtonu na Meksyk sprawiły, iż Kuba została odcięta od dwóch kluczowych źródeł surowców: ropy naftowej i oleju opałowego. Gospodarka wyspy znajduje się już na skraju zapaści, a bez nowych dostaw kryzys może osiągnąć skalę, która „zagrozi samemu istnieniu kubańskiego reżimu”. Eksperci szacują, iż zapasy ropy wystarczą Kubie jedynie na dwa do trzech tygodni.
Ropa naftowa i olej opałowy są na Kubie podstawą produkcji energii elektrycznej. Przy obecnym poziomie zużycia oraz bardzo ograniczonym krajowym wydobyciu, dostępne zasoby gwałtownie się wyczerpią – informuje „Financial Times”.
– Gospodarka wyspy już balansuje na granicy załamania, a brak kolejnych dostaw sprawi, iż kryzys może stać się tak głęboki, iż zagrozi przetrwaniu kubańskich władz – powiedział dziennikowi Nicholas Watson z firmy doradczej Teneo.
Na Kubie dramatycznie brakuje również oleju opałowego, którego do połowy ubiegłego roku jedynym dostawcą była Wenezuela. Ostatni transport dotarł na wyspę w listopadzie.
Nawet bez ograniczeń w dostawach ropy Kuba walczy z najcięższym i najdłużej trwającym kryzysem gospodarczym od momentu przejęcia władzy przez komunistów w 1959 roku. Według wyliczeń demografa Carlosa Albizu-Camposa z Hawajów, od 2020 roku kraj opuściła około jedna czwarta mieszkańców, czyli ponad 2,7 mln osób.
Około 40 proc. ropy Kuba sprowadzała z Wenezueli. Sytuacja gwałtownie pogorszyła się pod koniec ubiegłego roku, gdy Donald Trump wprowadził morską blokadę Wenezueli.
Narastająca – jak dotąd głównie na poziomie deklaracji – konfrontacja między USA a Kubą osiągnęła najwyższy poziom napięcia od dziesięcioleci. Dodatkowo zaogniło ją zatrzymanie 3 stycznia przez amerykańskich żołnierzy przywódcy Wenezueli Nicolasa Maduro, bliskiego sojusznika Hawany i kluczowego dostawcy ropy.
– Kuba niedługo się załamie. To kraj naprawdę bardzo bliski upadku. Otrzymywali pieniądze z Wenezueli, dostawali od niej ropę, a teraz już jej nie mają – powiedział Donald Trump we wtorek dziennikarzom.
Na te słowa odpowiedział kubański minister spraw zagranicznych Bruno Rodriguez. W oświadczeniu zaznaczył, iż prognozom Trumpa „najlepiej przeczą trwające właśnie antyimperialistyczne marsze młodzieży ulicami Hawany, organizowane ku czci kubańskiego bohatera i poety Jose Martiego, znanego z bezkompromisowej postawy wobec imperializmu”.
Jak podaje „New York Times” oraz liczne media latynoamerykańskie, zapowiedzi Trumpa dotyczące upadku kubańskiej gospodarki znajdują potwierdzenie we wszystkich dostępnych wskaźnikach ekonomicznych.
Zdaniem opozycyjnych kubańskich ekonomistów już sam widok pustych sklepowych półek pokazuje, iż kraj przeżywa najpoważniejszy kryzys gospodarczy od 67 lat – od zwycięstwa rewolucji Fidela Castro. To właśnie wtedy Castro w swoim pierwszym przemówieniu w Hawanie obiecał rodakom: „przyjaciele, będziemy jeść mało, ale będziemy jeść wszyscy”.
Obecnie niemal 90 proc. Kubańczyków żyje w skrajnym ubóstwie, a 70 proc. nie jest w stanie regularnie spożywać choćby jednego posiłku dziennie – wynika z badania przeprowadzonego latem ubiegłego roku przez Obserwatorium Praw Społecznych. Ponad 70 proc. respondentów wskazało jako główne problemy braki żywności oraz chroniczne przerwy w dostawach energii elektrycznej, które w niektórych regionach realizowane są choćby 18 godzin lub dłużej każdego dnia.
W czwartek 29 stycznia administracja Donalda Trumpa wprowadziła cła wobec państw dostarczających ropę naftową na Kubę.
W sobotę Trump oświadczył, iż przypomniał prezydent Meksyku Claudii Sheinbaum, aby Meksyk zaprzestał eksportu ropy na Kubę. „Kuba była uzależniona od pieniędzy i ropy z Wenezueli, ale to już przeszłość. Później prezydent Meksyku, Claudia Sheinbaum, zachowała się bardzo uprzejmie. Powiedziałem jej: »Proszę nie wysyłać tam ropy«, i ona przestała” – stwierdził Trump.
Prezydent Meksyku zaprzeczyła jednak tej wersji wydarzeń. „Nigdy nie rozmawiałam z prezydentem Trumpem o dostawach ropy na Kubę” – powiedziała w niedzielę. Dodała, iż temat pojawił się tylko raz, podczas rozmowy ministra spraw zagranicznych Juana Ramóna de la Fuente z sekretarzem stanu USA Marco Rubio.
Meksyk eksportuje ropę na Kubę od 1993 roku, jednak od 2024 roku skala tych dostaw znacząco się zwiększyła. W ostatnich tygodniach Sheinbaum wyjaśniała, iż Meksyk przekazuje Kubie dwa rodzaje wsparcia: pomoc humanitarną oraz surowce wynikające z obowiązujących umów między państwowym koncernem Pemex a rządem Kuby. Z dostępnych danych wynika, iż Meksyk zapewnia około jednej piątej zapotrzebowania Kuby na ropę, czyli blisko 17 tys. baryłek dziennie.
Sheinbaum ostrzegła, iż zapowiedzi wprowadzenia ceł na dostawy ropy naftowej na Kubę mogą doprowadzić do poważnego kryzysu humanitarnego na wyspie. Jej zdaniem wstrzymanie dostaw surowca odbiłoby się bezpośrednio na pracy szpitali, stabilności systemu energetycznego oraz dostępie do żywności.
„Nałożenie ceł na państwa eksportujące ropę na Kubę może wywołać kryzys humanitarny o bardzo szerokich konsekwencjach” – podkreśliła Sheinbaum.
Prezydent Meksyku zaznaczyła, iż Kuba „znajduje się dziś w bardzo trudnej sytuacji”, jednocześnie przyznając, iż Meksyk nie może narażać się na negatywne skutki taryf celnych.
W tym tygodniu Meksyk planuje wysłać na Kubę żywność oraz podstawowe artykuły niezbędne mieszkańcom wyspy w ramach pomocy humanitarnej – zapowiedziała Claudia Sheinbaum.
„Mamy już przygotowany plan wsparcia Kuby na najbliższe dni. Marynarka Wojenna Meksyku dostarczy tam żywność i inne niezbędne produkty. Równolegle będziemy prowadzić rozmowy z innymi państwami, aby umożliwić ponowne dostawy ropy na Kubę” – powiedziała Sheinbaum podczas wizyty w stanie Sonora.












