Słuchaj, muszę Ci coś opowiedzieć, bo to było naprawdę dziwne przeżycie Byłam ostatnio u faceta, z którym się spotykam ma 62 lata, wdowiec, i wydawał się taki właśnie poukładany. Poznałam go jakieś pół roku temu, po swoim rozwodzie, i pierwszy raz od dawna miałam poczucie, iż między nami jest prawdziwa chemia i dojrzałość. Inteligentny, oczytany, całkiem czarujący, z dobrymi manierami normalnie ideał. No i zaprosił mnie na działkę, która znajduje się czterdzieści kilometrów od Warszawy.
Pojechałam do niego w sobotę z nadzieją, iż nic mnie nie zaskoczy w tym wieku chyba wszyscy mamy już dosyć gierek, nie? On dużo mówił o szacunku, partnerstwie, iż nie potrzebuje już udawać czy kombinować. I ja naprawdę mu wierzyłam.
Jak przyjechałam, zobaczyłam piękną działkę trawnik jak z katalogu, róże przy oknach, wszystko zadbane aż do przesady. Trochę aż za bardzo sterylnie. Powitała nas jego córka, Emilia ma 37 lat, mieszka razem z ojcem i pomaga mu w prowadzeniu domu. On ją przedstawił z dumą:
To moja prawa ręka, nie wiem co bym bez niej zrobił!
Uśmiechnęła się, ale to był taki uśmiech grzecznościowy, bez cienia ciepła.
Wieczorem kolacja na tarasie. Siedzimy, on opowiada anegdotki, ja się śmieję, Emilia milczy i tylko dogląda ojca dolewa herbaty, przynosi dokładkę, wszystko na tip-top. W innych okolicznościach to może by było wzruszające, ale ona robiła to jak robot, bez żadnych emocji.
Zagadnęłam ją po chwili:
Emilia, a Ty gdzie pracujesz?
Pomagam tacie.
A wcześniej gdzieś byłaś?
Byłam, ale po śmierci mamy trzeba było zostać z tatą.
Wtrącił się pan Janusz:
Emilia to mój anioł, w najgorszym okresie mnie nie zostawiła.
Zrobiło mi się jakoś nieswojo, jakby byłam świadkiem czegoś zbyt prywatnego. Po kolacji gwałtownie poszłam spać, choć czułam się trochę spięta i sama nie wiedziałam czemu.
Rano Janusz wyjechał na zakupy, zostałam z Emilią. Cisza taka, iż choćby radio nie grało. Robiła śniadanie w pełnym milczeniu, ja starałam się jej nie przeszkadzać. Nagle zapytała, czy chcę zobaczyć dom. Pomyślałam, czemu nie.
Obejrzałyśmy salon: masa książek, stare meble, obrazy na ścianach wszystko wyprasowane, jak w muzeum. Przeszłyśmy przez kuchnię, łazienkę, gabinet ojca. W końcu docieramy do ostatnich drzwi.
To moja sypialnia mówi i otwiera.
I wtedy mnie po prostu zamurowało. Pokój totalnie dla nastolatki różowe ściany, plakaty Kombii i Varius Manx, półki z pluszakami, łóżko z falbankami, biurko z zeszytami i podręcznikami do gimnazjum. Na toaletce dziecięcy krem, spinki do włosów, choćby pamiętnik zamykany na kłódkę.
Wyglądało to jak zamrożone w czasie. Obracam się do Emilii, patrzę pytająco:
To Twój pokój…? pytam z niedowierzaniem.
Tak. Tata nie chciał nic zmieniać po śmierci mamy, mówi, iż tak jest mu lżej.
Ale Ty masz trzydzieści siedem lat…
Wzruszyła ramionami:
On czuje się wtedy spokojniejszy. Mówi, iż przypomina mu to szczęśliwe czasy.
Wtedy mnie olśniło ona utknęła tam dla ojca i przestała być sobą. Emilia nie żyje własnym życiem, ona tylko trwa, bo ojciec nie pozwolił jej odejść i dorosnąć. Ta różowa sypialnia to nie tylko pokój, to symbol, iż dla niego ona ma być ciągle małą dziewczynką, która go nie opuści.
Wyobraziłam sobie przez moment siebie w tej rodzinie. Przestać być partnerką, stać się tylko jakąś wygodną funkcją w idealnie zorganizowanym życiu Janusza. Nigdy nie zaburzyć jego systemu.
Po powrocie Janusza powiedziałam, iż muszę pilnie ruszać do Warszawy. Zrobił wielkie oczy:
Jak to? Przecież mieliśmy zostać do niedzieli!
Coś mi wypadło, przepraszam.
Ale przecież mówiłaś, iż masz wolne.
Spojrzałam na niego. Zupełnie nie rozumiał, co się dzieje. Stał tak z siatką zakupów, zdziwiony.
Janusz, Twoja córka ma 37 lat, a mieszka w pokoju jakby była nastolatką. Nie wydaje Ci się to trochę dziwne?
Skrzywił się:
A co z tego? Emilii tak wygodnie. Mi też. I po co to zmieniać?
Puściły mi nerwy.
Bo ona jest dorosłą kobietą!
No i? Może robić, co chce.
Serio? A kiedy ostatni raz była na randce?
Zamilkł. W końcu powiedział tylko:
Nie rozumiem, do czego pijesz…
Zrozumiałam wtedy, iż on wcale nie chce zrozumieć. Tak mu jest dobrze córka wciąż jest dzieckiem, a inne kobiety to chwilowi goście.
Wróciłam do domu tego samego dnia.
Później się zastanawiałam: może to ja przesadzam, może to tylko trochę nietypowa sytuacja? Ale potem przypomniałam sobie to spojrzenie Emilii i jej cichy głos. To nie było nic normalnego. To była jakaś psychiczna klatka.
Janusz więzi Emilię w swoim smutku i nie pozwala jej żyć. Każda kobieta w jego życiu miałaby być podporządkowana tym samym zasadom. Ja nie chcę być kolejną zabaweczką w czyimś życiu. Nie chcę, żeby ktoś mówił mi, jak mam żyć i gdzie mam spać.
Jeszcze kilka razy Janusz dzwonił, nie rozumiał w czym rzecz, prosił o wyjaśnienie. Ale jak wyjaśnić komuś, kto nie chce słuchać?
Powiedz, spotkałaś kiedyś faceta, który w taki sposób trzyma dorosłe dzieci w emocjonalnej niewoli?
Albo ty, spotkałeś się z czymś takim? Naprawdę uważasz, iż normalne, gdy dorosła córka śpi w pokoju nastolatki u boku tatusia?
I powiedz szczerze czy można stworzyć związek z kimś, kto żyje ciągle przeszłością i nikogo nie chce wpuścić do swojego świata? Czy to w ogóle ma sens?











