Powrót Ryszarda Rynkowskiego po trudnym roku. Na scenie mówił wprost o swoim stanie

zycie.news 2 godzin temu
Zdjęcie: Ryszard Rynkowski. Źródło: Youtube grzegorz Urban


Po miesiącach ciszy, naznaczonych osobistą tragedią i głośnym incydentem drogowym, artysta ponownie spotkał się z publicznością. 31 stycznia wystąpił w centrum kultury w Pruszkowie, dając pierwszy od dłuższego czasu koncert na żywo. Choć fani przyjęli go z ogromnym wzruszeniem, nie sposób było nie zauważyć, iż muzyk nie pozostało w pełni sił.

Pierwszy koncert po długiej przerwie

Występ w Pruszkowie był dla Ryszarda Rynkowskiego symbolicznym momentem. Artysta poruszał się po scenie z wyraźnym trudem, co gwałtownie wzbudziło niepokój wśród zgromadzonych widzów. Sam piosenkarz postanowił jednak otwarcie wyjaśnić, z czego wynikają jego problemy zdrowotne, podkreślając, iż nie mają one związku z toczącymi się sprawami prawnymi.

— Trochę gorzej chodzę, bo mam tutaj taki kawałek metalu, w środku... W związku z tym trochę wolniej chodzę i nie jest to sprawa ta, która czeka na mnie w sądzie, broń Boże — powiedział ze sceny.

„Dostałem dużą pałką po łbie”

Rynkowski nie ukrywał, iż miniony rok był dla niego jednym z najtrudniejszych w życiu. W szczerych słowach przyznał, iż wydarzenia ostatnich miesięcy mocno go przytłoczyły — zarówno fizycznie, jak i psychicznie.

— Cieszę się z tego, iż ten rok się skończył. Mam nadzieję, iż już nic gorszego spotkać mnie nie może. To jest pierwszy koncert, jaki gram dla publiczności... Nie chcę się rozczulać nad sobą, ale dostałem dużą pałką po łbie. To jest coś, co mnie bardzo powaliło. Przepraszam, iż o tym mówię, ale jest mi ciężko — wyznał artysta.

Te słowa wywołały wśród publiczności ciszę i wzruszenie, pokazując, jak trudną drogę przeszedł muzyk, zanim zdecydował się wrócić na scenę.

Poruszające przesłanie do publiczności

Podczas koncertu Ryszard Rynkowski zwrócił się także do słuchaczy z refleksją, która wykraczała poza muzykę. Jego słowa dotyczyły przemijania, wartości czasu i kruchości ludzkiego życia.

— Czas to jest taki dar, dar losu, który pozwala przetrwać, pozwala zapomnieć. Ja nie wiem, czy ja potrafię zapomnieć, ale chciałbym wam powiedzieć, iż to jest największy dar. Dbajcie o to, dbajcie o każdą chwilę swojego życia, bo czas to jest tylko to, co dostajemy od Pana Boga. Każdy z nas to otrzymał, ale nikt nie wie, ile to będzie trwało — mówił ze sceny.

Cień wypadku i wycofanie z życia publicznego

Przypomnijmy, iż w czerwcu 2025 roku Ryszard Rynkowski nie dotarł na zaplanowany występ podczas festiwalu w Opolu. Jak ujawniono później, artysta uczestniczył w kolizji drogowej podczas manewru wyprzedzania, uderzając w nadjeżdżający z naprzeciwka samochód. Policja potwierdziła, iż muzyk prowadził pojazd pod wpływem alkoholu — badanie wykazało około 1,6 promila.

Po tym zdarzeniu Rynkowski wycofał się z życia publicznego i zawiesił działalność koncertową, znikając na wiele miesięcy z medialnej przestrzeni.

Najboleśniejsza strata

Dodatkowym, niezwykle bolesnym ciosem była dla artysty śmierć żony, która zmarła we wrześniu 2025 roku. Pogrzeb odbył się 27 września i był dla muzyka czasem głębokiej żałoby oraz wycofania się z życia zawodowego.

Powrót pełen emocji i nadziei

Powrót Ryszarda Rynkowskiego na scenę nie jest jedynie kolejnym koncertem w kalendarzu artysty. Dla wielu fanów to symbol siły, próby odbudowania życia po dramatycznych doświadczeniach i dowód na to, iż choćby po najtrudniejszych momentach można znaleźć w sobie odwagę, by znów stanąć przed publicznością.

Choć droga do pełnej formy może być jeszcze długa, występ w Pruszkowie pokazał jedno — muzyka wciąż pozostaje dla Rynkowskiego przestrzenią, w której potrafi dzielić się emocjami i odnajdywać sens po czasie pełnym bólu.

Idź do oryginalnego materiału