24 sierpnia 1994
Dzisiaj znowu mamę wyprowadziłem z równowagi. Synku, jeżeli nie przestaniesz się zadawać z tą przebiegłą babą, to nie masz już matki! krzyczała na mnie już chyba setny raz. Ta Nikola jest od ciebie starsza o jakieś piętnaście lat!
Mamo, naprawdę próbuję Ale nie daję rady, tłumaczyłem się słabo.
Wszystko zaczęło się kilka lat temu. Miałem wtedy 18 lat, a w liceum poznałem Darię, śliczną, czternastoletnią dziewczynę cichą, skromną, po prostu wymarzoną. Spotkałem ją na szkolnej dyskotece w Łodzi. Od pierwszego wejrzenia mnie oczarowała.
Poprosiłem jej koleżankę o pomoc, żeby umówić się z Darią. Czy przyszła? Oczywiście, iż nie. Nie poddałem się: zdobyłem do niej numer telefonu, dzwoniłem, prosiłem o spotkanie. W końcu się zgodziła, ale powiedziała, żebym najpierw poprosił jej mamę o zgodę.
Stałem na progu ich mieszkania, trzęsły mi się ręce. Jej mama okazała się serdeczną, uśmiechniętą kobietą. Pozwoliła nam spotkać się na dwie godziny.
Spacerowaliśmy po Parku Źródliska, rozmawialiśmy, śmialiśmy się całkiem niewinnie. Nagle Daria powiedziała:
Wojtek, mam chłopaka. Chyba go kocham, ale to straszny bawidamek. Mam już dość widoku jego z innymi dziewczynami. Mam przecież swoją dumę. Może spróbujemy się zaprzyjaźnić? Zgoda?
Byłem zaskoczony. Daria wydawała się taka niewinna, a jednak potrafiła kochać! Zacząłem jeszcze bardziej o niej myśleć.
Dwie godziny minęły błyskawicznie, odprowadziłem Darię do mamy.
Z każdym kolejnym spotkaniem stawałem się coraz bardziej od niej uzależniony. Moja mama też ją pokochała ta iskierka szczęścia zaczęła często do nas zaglądać, a mama dzieliła się z nią kobiecymi tajemnicami. Zdarzało się, iż o mnie zupełnie zapominały.
Gdy Daria skończyła 18 lat, zaczęliśmy planować ślub. Ani ja, ani ona a już najmniej nasi rodzice nie mieliśmy żadnych wątpliwości.
Ślub zaplanowaliśmy na jesień.
Latem Daria pojechała do babci na wieś pod Piotrkowem Trybunalskim, a ja spędzałem lato na działce z mamą, pomagając jej w ogródku.
Pewnego dnia podlewałem pomidory. Nagle słyszę:
Młody człowieku, dasz się napić wody?
Odwracam się, stoi kobieta około trzydziestki, rozczochrana, w brudnej sukience, z błyskiem w oku. Zupełnie nieznana. Ale jak odmówić wodzie? Podałem jej kubek wody ze studni.
Z wdzięcznością wypiła i wyciągnęła do mnie butelkę:
Mam tu swoją, domową nalewkę. Słodziutka. Weź w podziękowaniu.
Wziąłem, podziękowałem, chociaż mama by na pewno nie pozwoliła mi jej dotknąć.
Wieczorem, gdy byłem sam, wypiłem tę nalewkę. Następnego dnia kobieta znowu przyszła. Zaczęliśmy rozmawiać, dowiedziałem się, iż ma na imię Nikola, mieszka w pobliskiej wiosce. Zaprosiłem ją do środka, przyniosła kolejną buteleczkę nalewki. Posiedzieliśmy, pogadaliśmy, choćby nie wiem, kiedy wypiliśmy wszystko.
Po wszystkim… czuję się jak hipnotyzowany. Nikola zaczęła nade mną panować, przewracała całe moje życie. Potem ocknąłem się nie było jej. Mama stała nade mną przestraszona:
Wojtek, co tu się wyprawia? Z kim piłeś? Dlaczego pościel wygląda, jakby tu galopowały konie?
Byłem zamroczony, w głowie huczało, nie umiałem niczego wyjaśnić. Dopiero wieczorem ze wstydem zrozumiałem, przed czym zawiodłem Darię
Zaledwie tydzień później Nikola znów przyszła, a ja ucieszyłem się na jej widok.
Mama stanęła w drzwiach, dłonie w bok:
Czego tu szukasz, kobieto?
Poprosiłem mamę, żeby się tak nie złościła. Próbowałem ją uspokoić, powiedziałem, iż Nikola może po prostu jest spragniona i nie trzeba się czepiać.
Spragniona? Toż to Nikola, wiejska gaduła każda plotkara ją zna! Lata po działkach, wdzięczy się do mężczyzn! Won mi stąd! wrzeszczała mama.
Nie zdawała sobie sprawy, iż było już za późno. Chyba Nikola czymś mnie zaczarowała. Biegałem za nią, choć czułem, iż nie jest dla mnie. O Darcie zapomniałem całkowicie. Nikola, gdy jej o niej wspomniałem, rzuciła:
W pierwszej miłości nie ma z narzeczeństwa.
Zaręczyny się rozpadły.
Mama zaprosiła Darię do nas do domu i wszystko jej powiedziała:
Dziecko, wybacz głupotę Wojtka. Sam nie wie, co wyprawia. Przepadnie z tą kobietą na dobre. Nie czekaj na niego, ułóż sobie życie przepraszała mama za mnie.
Daria poukładała sobie wszystko po swojemu i wyszła dobrze za mąż.
Tymczasem moja mama, nie mogąc mnie uratować, poszła do WKU i poprosiła, aby mnie wzięli do wojska bez zwłoki. Miałem odroczenie, ale wtedy dostałem wezwanie. Trafiłem z poboru aż do Afganistanu. Nie chcę choćby pisać, co tam przeszliśmy Wróciłem bez trzech palców, ale żywy.
Psychicznie byłem kompletnie innym człowiekiem: odważny, obojętny. Nikola jednak na mnie czekała. Doczekaliśmy się syna. Bojąc się, iż nie wrócę, chciałem zostawić po sobie pamiątkę. Tam, na wojnie, marzyłem, iż będę mieć pięcioro dzieci.
Mama przez cały czas serdecznie nienawidziła Nikoli. Przyjaźniła się za to z Darią, dziergała czapeczki dla jej córeczki. Mama była przekonana, iż wnuczka to jednak moja krew. Bardzo bym się wtedy cieszył, ale trudno…
Daria często odwiedzała mamę, pytała o mnie, a ona ze smutkiem wzdychała:
Oj Daria, Wojtek dalej z tą kobietą, nie wiem, co on w niej widzi
Dowiedziałem się o tym później od samej Dari.
Podjąłem się pracy na północy, w Suwałkach. Nikola i trójka naszych dzieci pojechała ze mną. Tam przyszło na świat jeszcze dwoje. Moje marzenie się spełniło.
Niestety, nasza najmłodsza, pięcioletnia córeczka, zmarła na zapalenie płuc. Surowy klimat północy okazał się zabójczy. Wróciliśmy do Łodzi. W domu, pod ukochanymi brzozami, łatwiej przeżyć żałobę.
Coraz częściej w mojej głowie pojawiała się Daria, ta odrzucona narzeczona. Tęsknota aż ściskała za serce. Odnalazłem jej numer przez mamę. Dała mi też adres, ale przestrzegła nie burz czyjegoś małżeństwa, nie szukaj kłopotów.
Zadzwoniłem. Spotkaliśmy się niedługo potem. Daria wypiękniała, zaprosiła mnie do siebie, przedstawiła mężowi jako kolegę z dzieciństwa. Mężczyzna był zaskakująco spokojny, poszedł do pracy na nocną zmianę, zostawiając nas samych. Na stole stało napoczęte szampan i owoce. Jej córka była u babci.
No, Wojtek, opowiadaj, jak życie? westchnęła Daria, patrząc na mnie przenikliwie.
Przepraszam cię, Daria. Tak się życie potoczyło. Mam czwórkę dzieci zająknąłem się.
Wojtek, nie zmieniajmy już wszystkiego. Zobaczyliśmy się, powspominali, wystarczy. Tylko mamę swoją ucałuj. Przez te lata bardzo za tobą tęskniła poprosiła Daria.
Nie mogłem oderwać od niej oczu. Czas był dla niej łaskawy, wciąż piękna, wciąż tak samo upragniona. Ująłem jej dłoń, pocałowałem w najdelikatniejszy sposób.
Daria, kocham cię tak, jak wtedy, w młodości. Nasza miłość minęła bokiem. Życie się nie cofnie. Przepraszam cię.
Już późno, Wojtek. Czas wracać położyła kres naszej rozmowie.
Nie potrafiłem ot tak odejść. Zalały mnie uczucia, zapłonęła stara namiętność.
Rankiem wyszedłem cicho. Daria smacznie spała.
Potem spotykaliśmy się w tajemnicy przez trzy lata. W końcu jej rodzina przeprowadziła się pod Łódź, kontakt się urwał.
Z Nikole rozstałem się tuż przed dorosłością naszych dzieci. Mama miała rację. Przebiegła kobieta przeszła przez moje życie, zadeptała serce.
I wiecie co? Po tylu latach zrozumiałem, iż tak naprawdę z rodziny pozostał mi tylko jeden syn, ten pierwszy…
Tak to już jest ilekroć by nie próbować gotować wody, i tak zostaje tylko woda.









