Na kieleckiej wsi Popielec był ważnym świętem i chociaż chłopi szli do kościoła, by uczestniczyć we mszy świętej z posypaniem głów popiołem, to do liturgii dokładali swoje wierzenia, bo w tradycji ludowej dzień ten łączył elementy kultu religijnego z pozostałościami dawnych wierzeń pogańskich – informuje etnolog dr Alicja Trukszyn.
– W wierzeniach ludowych popiół poświęcony w Środę Popielcową miał adekwatności lecznicze. Dawniej bywało, iż zapraszano choćby księży do domów, by posypywali popiołem głowy chorych członków rodziny. Dzisiaj możemy przynieść z kościoła popiół dla domowników, którzy sami nie mogą brać udziału w nabożeństwach, wsypując jego odrobinę między strony książeczek do nabożeństwa, w chusteczki lub serwetki – wyjaśnia etnolog.
Środa Popielcowa rozpoczynająca Wielki Post zwana była również Wstępną Środą – bo stanowiła „wstęp” do tego okresu liturgicznego. Zwyczaj posypywania popiołem głów wiernych przez księdza przypomina o znikomości ludzkiego życia.
Na wsi kieleckiej Popielec był ważnym świętem i chociaż chłopi szli do kościoła, by uczestniczyć we mszy świętej z posypaniem głów popiołem, to do liturgii dokładali swoje wierzenia, bo w tradycji ludowej dzień ten łączył elementy kultu religijnego z pozostałościami dawnych wierzeń pogańskich[1]. W wierzeniach ludowych popiół poświęcony w Środę Popielcową miał różnorakie adekwatności lecznicze.
– Chyba trochę z karnawałowego rozpędu, następnego dnia po kusokach, zwyczaj posypywania głów popiołem był dla młodzieży okazją do psot. Rankiem w Popielec na drogach wsi i małych świętokrzyskich miasteczek pojawiała się para dziada i baby, za których przebierało się dwóch mężczyzn. Jeden w starym, podartym ubraniu, opleciony powrósłami słomianymi, szedł z korbaczem, czyli batem ze sznura konopnego w ręku. Para zatrzymywała każdą przejeżdżająca furę i wymuszała na woźnicy datek, za który otrzymywał rymowany wierszyk jako podziękowanie. o ile nie chciał dać grosza, wówczas był symbolicznie chłostany batem. Powszechne było wierzenie, iż spotkanie takiej pary zapewnia obfite plony zbóż. Zdecydowanie mniej religijny charakter miały zabawy popielcowe, zwane tańce na urodzaj, podczas których mężatki zebrane w karczmie podskakiwały, wierząc, iż im wyżej będą skakać, tym wyższy urośnie len i konopie, ponadto zwyczaj wożenia grajka symbolizujący koniec wesołych zabaw i zimy oraz przywiązywanie do kawałka drewna dziewcząt, które w czasie karnawału nie wyszły za mąż [Bystroń 1976:51-52]. Im dalej od kościoła parafialnego, tym częściej w Środę Popielcową chłopi udawali się zbiorowo do karczmy, gdzie ucztowali przy muzyce i alkoholu: „W Środę Popielcową (która rozpoczynała Wielki Post) w wielu regionach Polski gromadzono się w karczmie. Kobiety tańczyły na len i konopie, wyskakując wysoko w tańcu, następnie mężczyźni tańczyli na owies, również skacząc przez pień. Czynność ta miała zapewnić obfitość upraw”. Chwilę przed północą mężczyźni podrzucali czapki pod sufit – na wysoki len. W tańcach tych i zabawach widać bardzo wyraźne relikty archaicznych praktyk magicznych – wyjaśnia dr Alicja Trukszyn.
Popielec wiązał się też na wsi z wieloma zakazami, np. zakazem dotykania wrzeciona i przędziwa. Panowało przekonanie, iż złamanie tego zakazu spowoduje, iż nie udadzą się produkowane w gospodarstwie sery. W Środę Popielcową myto z tłuszczu wszystkie naczynia, aby w ten sposób zadeklarować gotowość do wielkopostnych wyrzeczeń i umartwień. Gotowano żur postny z mąki żytniej lub owsianej z dodatkiem skórki z czarnego chleba i czosnku.














