Walizka stała już przy drzwiach, a na kuchence wciąż bulgotał barszcz. Z bułeczkami czosnkowymi. Tak jak on lubił. Agnieszka wycierała suche ręce ręcznikiem – machinalnie. Patrzyła na znajomy kark, na znamię za uchem, które tysiąc razy całowała. I nie poznawała. – Jesteś w delegację? – Nie, Agnieszko. Odchodzę. Słowo zawisło w kuchni jak zapach spalenizny. […]