Więcej niż jedna czwarta Polaków stara się mieć dziś w domu większe zapasy żywności niż jeszcze dwa lata temu. Przyczyną są rosnące ceny produktów, obawy o ich jakość i pochodzenie oraz ogólna niepewność na świecie – wynika z najnowszego raportu zaprezentowanego przez Provident Polska.
– Niemal 83 procent pytanych osób zgadza się, iż warto mieć w domu zapas podstawowej żywności na nieprzewidziane sytuacje. Grupą wiekową najchętniej gromadzącą jedzenie są osoby powyżej 65. roku życia – mówi Karolina Łuczak, rzeczniczka prasowa Provident Polska.
– Gdyby z dnia na dzień zablokowano możliwość robienia zakupów, seniorzy okazaliby się znacznie lepiej przygotowani od młodszego pokolenia. Niemal co trzeci emeryt deklaruje posiadanie żywności wystarczającej na przetrwanie ponad miesiąca bez potrzeby wychodzenia z domu. Tymczasem 1/3 badanych w przedziale wiekowym od 25 do 34 lat dysponuje zapasem wystarczającym na dłużej niż dwa tygodnie, to około 29 procent badanych – mówi.
Gospodarstwa domowe starszych osób wydają się zatem lepiej zabezpieczone pod względem ilości żywności, choćby jeżeli te osoby rzadziej niż młodsze deklarują, iż w ostatnich latach zwiększyły swoje zapasy.
– To sugeruje, iż znaczenie ma nie tylko obecna sytuacja na świecie, ale utrwalone przez lata zwyczaje. Wzrost zainteresowania gromadzeniem zapasów w ostatnich 2–3 latach obserwuje się głównie u młodszego pokolenia – zauważa Karolina Łuczak i dodaje, iż ponad trzy czwarte Polaków wskazuje drożyznę jako najważniejszy motyw do budowania rezerw. Ich niepokój w tej kwestii wzmaga niestabilność sytuacji międzynarodowej.
Istotną rolę odgrywają również obawy dotyczące spadku jakości produktów spożywczych.
– Ponad 82 procent badanych przekonuje, iż własna uprawa warzyw czy owoców daje realną kontrolę nad jakością jedzenia. Do łask wracają też tradycyjne metody konserwacji, bowiem jak wynika z badania, przetwory i weki zwiększają poczucie bezpieczeństwa i samowystarczalności rodziny – mówi Karolina Łuczak.
Zjawiska społeczne uwidocznione w badaniu tłumaczy dr hab. Janina Kowalik, socjolog i rektor Wyższej Szkoły Administracji Publicznej w Kielcach. Ekspertka zwraca uwagę, iż korzenie różnych postaw postrzegania zapasów tkwią w doświadczeniach międzypokoleniowych.
– Trwałe zabezpieczanie się na wypadek trudnych czasów poprzez kupowanie kaszy, mąki, cukru czy makaronu to odruch utrwalony głównie u osób starszych, które pamiętają jeszcze czasy socjalizmu i niedoborów. Młodsze pokolenia funkcjonują w zupełnie innym paradygmacie dostępu do żywności, często zakładając, iż choćby w sytuacji kryzysowej jedzenie zawsze będzie dostępne – wyjaśnia dr hab. Janina Kowalik.
Zdaniem socjolog obecny wzrost zainteresowania domowymi przetworami czy gromadzeniem żywności wśród młodszych Polaków wynika z innych impulsów.
– Młodsi ludzie sięgają po własne przetwory czy lokalne produkty głównie z pobudek zdrowotnych i ekologicznych, chcąc dbać o jakość tego, co jedzą, i zachować żywność pozyskaną w sezonie. Z kolei, jeżeli w ich domach pojawiają się większe zapasy gotowych produktów ze sklepów, to bardzo często jest to efekt podatności na promocje i kupowania wielopaków pod wpływem impulsu – wskazuje ekspertka.
Doktor Janina Kowalik odnosi się również do wpływu czynników finansowych i wahań rynkowych na decyzje zakupowe.
– Rosnące koszty paliw i niepewność na rynku energetycznym stopniowo przekładają się na koszty transportu oraz produkcji, co może potęgować obawy konsumentów i skłaniać ich do bardziej kompleksowego planowania domowych wydatków oraz tworzenia rezerw żywnościowych – podsumowuje dr hab. Janina Kowalik.
Według przeprowadzonego badania Polacy podchodzą do bezpieczeństwa żywnościowego pragmatycznie, chcą mieć w domu podstawowy zapas i chcą wiedzieć, jak poradzić sobie w nieprzewidzianej sytuacji. Ale jednocześnie dostrzegają, iż kupowanie nadmiernych ilości może prowadzić do marnowania żywności, z czym zgadza się 44,3 procent ankietowanych. Najważniejsze jest dla nich dopasowanie zapasów do potrzeb gospodarstwa.











