Katarzyna nie mogła już dłużej znieść, jak traktowali ją rodzice. Po raz pierwszy rozłączyła się gwałtownie z matką, wyrzuciła telefon o ścianę huk, trzask, pożegnanie z ekranem. Wiedziała, iż to przesada, ale emocje gotowały się w niej jak bigos na niedzielnym obiedzie agresja, żal i bezsilność. Żal ścisnął jej gardło, łzy popłynęły jak Wisła po roztopach, a ona czuła, iż sprawa nabiera powagi.
Pracowała na dwóch etatach, a rodzice nie dorzucali jej choćby złotówki. To ją dodatkowo irytowało zwłaszcza, iż cała uwaga rodziny skupiała się na jej siostrze. Być może powinna cieszyć się z sukcesu siostry, ale myśli o pieniądzach nie dawały jej spokoju.
Telefon dzwonił bezlitośnie. Pierwszy telefon mama, która zamiast jak się masz? pyta, czy pożyczy jej trochę złotych. Katarzyna, przy swojej własnej kiepskiej sytuacji finansowej, zdecydowała się odmówić. Następnie przyszło zaproszenie na parapetówkę u siostry, a ona znowu powiedziała nie. Kilka dni później do drzwi jej mieszkania zapukała mama. Katarzyna miała nadzieję, iż może przeszła przeprosić za to niefortunne pytanie o pieniądze na mieszkanie siostry, wiedząc, w jakiej sytuacji się znajduje.
Niestety, rozmowa potoczyła się w zupełnie inną stronę. Mama zgadywała, iż Katarzyna czuje się urażona, dociekała, skąd ta jej fiksacja na punkcie pieniędzy. Katarzyna próbowała tłumaczyć, iż to nie tylko sprawy finansowe chodziło też o jej własny kredyt hipoteczny, o którym rodzice doskonale wiedzieli, ale postanowili go ignorować. Mama wymijała szczere wyjaśnienia, oskarżając Katarzynę o bycie materialistką.
Zraniona, Katarzyna wdała się w sprzeczkę z mamą, mówiąc o potrzebie docenienia i miłości. Zapytała, czy zrobiła coś złego, iż jest traktowana inaczej niż siostra. Po tej rozmowie Katarzyna czuła się wyczerpana emocjonalnie, ale w duchu kombinowała, jak odnaleźć spokój i odrobinę rodzinnej miłości choćby jeżeli do końca życia będzie musiała stawiać czoła domowej wojnie o złotówki i zrozumienie.







