PO ZIMOWYCH ŚWIĘTACH

polregion.pl 1 dzień temu

Kaja, dokąd zmierzasz? zapytał zaskoczony mąż, widząc, iż żona kieruje się w stronę łóżka.

Do łóżka, a co? odpowiedziała zmęczona.

A zmywać naczynia? odparł z rezygnacją Maksymilian.

Goście już opuścili dom. Świętowanie w Warszawie było głośne i wesołe. W mieszkaniu została tylko jego mama, ale i ona już zasypiała. Kaja spakowała resztki jedzenia do pojemników, wcisnęła brudne naczynia do zlewu i pomyślała, iż to wystarczy. Maksymilian nie zgodził się z nią.

Jutro to zrobię! Albo zrób to sam, jeżeli wolisz!

Kochanie, wiesz, iż u nas gości mama. Nie mogę sobie wyobrazić jej twarzy, kiedy rano zobaczy ten bałagan!

Ojej, Maks, nie przejmuj się! Naczynia to nie najważniejsze. Najważniejsze, iż impreza się udała, bawiliśmy się, choćby tańczyliśmy! Teraz chcę po prostu spać. Proszę, nie dręcz mnie. Jutro umyję naczynia, dziś nie mam sił.

Znowu się podrażniłaś?

Wyobraź sobie! Podczas gdy ty się rozluźniałeś, ja ogarnęłam cały mieszkanie, przygotowałam jedzenie na całą kompanii, udekorowałam choinkę. Dzięki, iż córka mi pomagała. Obiecałeś przyjść wcześniej i coś zrobić.

Nie zdążyłem. Auto się zepsuło. Mówiłem ci!

A ja właśnie mówię, iż chcę spać! Nie podoba ci się brud w zlewie? Gąbka i płyn są w pobliżu. Działaj! Ja uciekam do łóżka!

Kaja nie kontynuowała kłótni. Zmęczona po prostu położyła się, by natychmiast zatopić się w poduszce.

Maksymilian jeszcze chwilę przeglądał internet, nie ruszając się do zmywania. Leżył w łóżku, ale był wyraźnie niezadowolony. Martwił się, iż jutro usłyszy od teściowej krytykę, ale nie zamierzał wchodzić do kuchni.

Nowy Rok przywitał ich późnym porankiem wstali około czwartej, bo wczoraj wpadli w sen po świętowaniu. Zofia, teściowa, tak przetańczyła, iż poszła spać najdłużej.

Pierwsza wstała Kaja. Zamiast chwytać szmatkę, zaparzyła kawę i otworzyła przeglądarkę, szukając opowiadania. Tak zawsze zaczynała swój poranek i nie zamierzała sobie tego zabraniać, zwłaszcza w pierwszy dzień roku.

Maksymilian obudził się przy zapachu kawy unoszącym się z kuchni.

Dzień dobry! powiedział, patrząc gnębko na brudne naczynia. Nie umyłaś jeszcze?

Dzień dobry, kochanie! Niech dzień będzie równie słodki. jeżeli chcesz kawy, nalewaj sobie, zrobiłam dwie w kawiarce.

Wlał sobie kawę do kubka i usiadł przy stole. Przypominając sobie wczorajszy tort, postanowił odciąć kawałek.

Chcesz spróbować? zaproponował żonie.

Nie, szybkie węglowodany na śniadanie to zło. Wczoraj już zjadłam za dużo. Dwa dni będę się trzymała suchara. A tobie smacznego, mój smukły cypryjski! dodała złośliwie, wskazując na mały brzuszek, który wystawał spod koszulki.

Ha, ha, potem wpadnę na siłownię!

No tak, no tak! Jedz, jak chcesz. To twoja sprawa!

Maksymilian wypił kawę, dorzucając kawałek tortu, i jego nastrój wyraźnie się polepszył.

A Zosia już wstała? zapytał o córkę.

Wstawała, zjadła płatki z mlekiem i chyba wróciła do łóżka. Nie widziałam jej, ale słyszałam.

W kuchnię wślizgnęła się niemal bezgłośnie teściowa. Maksymilian napiął się, przewidując kłótnię, ale kobieta go zaskoczyła.

O Boże, o jak długo marzyłam, by choć raz zobaczyć taki widok! uśmiechnęła się Zofia, patrząc na dwójkę.

Co masz na myśli? dopytał syn.

Gdybyś wiedział, jakie to jest koszmary mycie naczyń po noworocznym święcie. To czysta tortura! Cieszę się, iż nie jesteś taki jak twój ojciec!

Co? Myślałem, iż to cię wkurzy!

Bzdury! To twój ojciec mnie denerwował. Zawsze nalegał, by naczynia myto wieczorem, dokładnie przeze mnie. Kiedyś spieraliśmy się o to poważnie. Musiałam ustąpić, więc myłam w nocy, nienawidząc go! Często ustępowałam mu w domowych sprawach

Ojciec Maksymiliana zmarł pięć lat temu na zawał. Matka już dawno przestała o tym mówić, ale teraz wypowiadała dziwne rzeczy. Syn zawsze myślał, iż to ona była mistrzynią porządku, choć jej słowa sugerowały co innego.

Mamo, serio?

Oczywiście! Twój ojciec miał obsesję na punkcie czystości. To mnie doprowadzało do szału, ale miał wiele zalet, więc musiałem się z tym pogodzić. Czasem aż tak drażniło, iż dom musiał być w stanie chirurgicznym. Czasem myślę, iż to przez to tak wcześnie odszedł. Zbyt mocno przywiązywałem wagę do pustych spraw, jak nieumyte naczynia po przyjęciu.

Trochę przesadzasz, mamo!

Kaja nie wtrącała się w ich rozmowę, tak pochłonięta telefonem, iż ledwie słyszała.

Nie, synku, tak uważam. Wiesz, mój Janek naprawdę często rozpaczał nad drobnymi rzeczami. Szkoda. Próbowałam mu to wyjaśnić, ale jego rodzice go tak wychowali. Pamiętasz swoją babcię? Była maniakiem czystości i zmuszała dzieci do perfekcji. Może dlatego Janek stał się taki. Tak mi się wydaje! odwróciła się do synowej. Kaja, jesteś wspaniała! Nie dajesz się prowokacjom!

Co? przerwała telefon, gdy usłyszała swoje imię.

Dobra robota, zostawiłaś naczynia na rano! Zawsze marzyłam o takiej sytuacji. A ty, Maksymilian, brawo, iż nie dręczysz żony drobiazgami!

No tak, nie dręczy! uśmiechnęła się Kaja, przywołując w pamięci wczorajszy spór, ale nie chciała go podważać przy teściowej.

Tak myślę! z uśmiechem dodała Zofia, parząc herbatę. Żona się stara, gotuje na święta, a mąż ledwo pomaga przy sprzątaniu. Nie zawsze, więc dla sprawiedliwości zostawiam mu najgorsze!

Co to ma być? zdziwił się Maksymilian, domyślając się, co ma na myśli.

Najbardziej odrażające! pomruknęła matka, wskazując w stronę zlewu. No, Kaju, chodźmy obejrzeć wczorajsze zdjęcia. Zrobiliśmy ich mnóstwo. A Maks już wypił kawę, niech sam zmywa!

O, popieram! Maks, masz taką wrażliwą i sprawiedliwą mamę! Jestem zachwycona! powiedziała Kaja z rozbrajającym uśmiechem, wstając z krzesła i zabierając swój ostudzony kubek.

Wszyscy wyszli z kuchni, zostawiając Maksymiliana samego. Spojrzał smutno na pełny zlew i skrzywił się.

Po co w ogóle zaczynałem tę rozmowę! zadrwił, odkręcając kran.

Gdyby byli we dwoje, wymyśliłby wymówki, ale przeciw matce nie da się się oprzeć. Tak narodziła się w ich młodej rodzinie tradycja, którą żona uwielbiała, a mąż nienawidził.

Cóż, życie nie zawsze jest sprawiedliwe!

Idź do oryginalnego materiału