PIERWSZA MIŁOŚĆ

newsempire24.com 2 tygodni temu

Pierwsza miłość

Olek nerwowo czekał przy wejściu do warszawskiego bistro Uśmiechnięte Gniazdo, nieustannie zerkał na zegarek i drzwi. Wokół niego rozmawiali koledzy i koleżanki ze szkoły kiedyś mali uczniowie, a teraz już dorośli dżentelmeni i damy.

Jednak Olek czekał na Walerię, swoją pierwszą, najczystszą miłość. Dzwonek przy drzwiach zadzwonił, Olek spojrzał wprost na portal i nagle wszystko zamarło, jakby świat przestał istnieć. Tam stała ona promień słońca w szarej codzienności, chuda, piękna, z jasnymi lokami na ramionach i niebieskimi, figlarnymi oczami.

Cześć, Lidi! powiedział, prawie tracąc równowagę.

Hej, Olek uśmiechnęła się, a w sercu Olka poczuł, iż czas cofnął się o lat kilka. Przypomniał sobie szkolny korytarz, kiedy podawał jej walentynkę. Waleria przyjęła ją z taką lekkością i ciepłem, iż od razu rozgrzała mu serce.

Chwycił ją za dłonie delikatne, długie palce, lekko chłodne.

Cieszę się, iż cię widzę. Wyglądasz wspaniale.

Dziękuję, ja też się cieszę, iż cię spotkałam odparła, lekko spuszczając wzrok, tak jak po pierwszym pocałunku, nieco zawstydzona.

Nagle podbiegły koleżanki Walerii, przywitując ją głośno. Olek został sam ze swoimi myślami.

Zakochał się w Walerii od pierwszego spotkania, tak jak każdy chłopak w klasie ciągnął jej warkocze, popychał na przerwie, nie wiedząc, jak zwrócić na siebie uwagę. Pomagał nieść tornister, pisał kartki i wiersze. Na studniówce wymienili pierwszy pocałunek, potem spacerowali po Warszawie, podziwiając wschód słońca. To był początek ich związku.

Ale życie nie jest bajką. Studenckie lata wciągnęły ich w nowe znajomości, różne pasje, inne plany. Najpierw rozmawiali codziennie, potem rzadziej, a w końcu przestali dzwonić. Waleria wyszła za mąż, Olek poślubił kogoś innego. Obaj rozpoczęli własne życie, ale Olek nie potrafił wyrzucić Walerii z pamięci. Kochał żonę, ale w sercu wciąż tliła się pierwsza, czysta miłość coś ciepłego, rodzinnego i przytulnego, co rozświetlało najczarniejsze dni.

Po kilku latach małżeństwa Olek rozwiódł się spokojnie, bez dram. Z wdzięcznością podziękował byłej żonie za wspólny czas. Próbował kolejnych związków, ale nic nie grało. Co jakiś czas natrafiał na zdjęcia Walerii w mediach społecznościowych i z nostalgią wspominał ich spacery po parkowych alejach.

Kilka tygodni przed spotkaniem absolwentów dowiedział się, iż Waleria też jest rozwiedziona. Uśmiech rozświetlił mu twarz prawie zatańczył z radości. Dlatego dziś czekał na nią z niecierpliwością. Gdy wreszcie stanęli razem na werandzie:

Waler zaczął Olek, serce biło jak oszalałe, a po całym ciele przeskakiwał dreszcz.

Rozumiem, iż może brzmieć to dziwnie, ale słuchaj mnie uważnie. Całe życie noszę w sobie uczucia do ciebie. To nie żart, to pierwsza, najczystsza miłość. Próbowałem cię zapomnieć, nie udało się. Nie chciałem ci przeszkadzać, bo byłaś zamężna. A teraz może spróbujemy? Pozwól, iż zaproszę cię na randkę. Chcę być przy tobie i zrobię wszystko. Wierzysz?

Waleria trzymała na szyi łańcuszek, patrząc w dal jakby szkło.

Olek, miło słyszeć takie słowa. Naprawdę czuję do ciebie ciepłe emocje, pewnie to właśnie ta pierwsza, czysta miłość. Ale myślę, iż lepiej zostawić to w spokoju, nie psuć wspomnień kłótniami. Niech to będzie piękna nostalgi­a.

Olka ogarnęło, jakby świat runął. Był pewien, iż Waleria nie odrzuci go.

Waler, ale czemu? Dlaczego myśmy mieli rozbić to, co mogło być piękne? Może przeznaczeni jesteśmy razem, aśmy po prostu nie wykorzystali szansy.

Waleria uśmiechnęła się, ale Olkowi przyświeciło, iż ten uśmiech skrywa smutek.

Olek, jesteś wspaniałym człowiekiem

Nie musisz tak mówić, to niepotrzebne.

Nie przerywaj, jesteś dobry, ale ja wzięła głęboki oddech nie kocham cię i nigdy nie będę.

Olek poczuł, jak łzy spływają po policzkach. Zaciśnięte pięści i nagle opuścił restaurację, chwycił płaszcz i wybiegał jak strzała z budynku. Nie odwrócił się, nie widział, jak Waleria płacze na werandzie.

Po powrocie w domu usunął wszystkie profile w mediach, wyrzucił numer Walerii i się upił. Złość i żal minęły po czasie, a Obrzęd życia wrócił na tory. Rok minął, gdy Olek przygotowywał prezentację w pracy, zadzwonił telefon. To Natalia, koleżanka ze szkoły.

Olek, dzięki Bogu, iż odezwałeś się! mówiła, a Olek odrzucił połączenie, bo nie planował żadnych romansów. Gdy później zobaczył 28 nieodebranych połączeń, poczuł, iż coś jest nie tak.

Zadzwonił do Natalii, serce przyspieszyło.

Olek, cieszę się, iż odezwiesz się. Co chcesz?

Natalia, o co chodzi? jeżeli chodzi o spotkanie, to nie

Olek, Waleria umarła.

Usta Olka zaschły, a w gardle zaciął się ciężka kula strachu i żalu.

Co? Jak umarła?

Musimy się spotkać, muszę ci coś powiedzieć, ona prosila Czy możesz teraz?

Mogę.

Spotkali się w kawiarni. Natalia była pod krzywym makijażem, łzy obrzucały jej policzki.

Olek, posłuchaj. Na spotkaniu absolwentów, kiedy odmówiła ci, stałam przy jej werandzie. Zobaczyłam, iż płacze, ma atak paniki. Uspokoiłam ją i dowiedziałam się, iż Waleria jest ciężko chora. Lekarze dali jej kilka miesięcy. Nie chciała, byś widział ją cierpiącą, żebyś miał jedynie piękne wspomnienia o pierwszej, czystej miłości. Dlatego tak surowo odpowiedziała. Przeżyła rok. Pogrzeb jutro. Proszę, przyjdź, bardzo tego chciała.

Rano padało. Olek czekał, aż wszyscy odejdą, by zostać sam z Walerią.

Jak to możliwe, Waler? Mogliśmy razem spędzić ten ostatni rok. Mógłbym dać ci tyle miłości. Zazdrościłem sobie, myślałem tylko o sobie. Zdradziłem cię. Co teraz? Jak żyć bez ciebie? Chciałbym po prostu umrzeć.

Łzy mieszały się z kroplami deszczu.

Olek, nie możesz umrzeć.

Obok niego stanęła Waleria, piękna w białej sukni, delikatna niczym porcelanowa lalka, nie dotknięta deszczem, niebieskie oczy i białe loki.

Kochany Olek, chcę, żebyś przeżył długie, pełne życie. Spotkasz jeszcze kobietę, będziesz miał dzieci i wnuki, będziesz podróżował i cieszył się. Wszystko to się stanie, ale nie zapomnisz mnie, bo przeznaczenie nas połączyło, a my nie wykorzystaliśmy szansy. Spotkamy się ponownie, ale dopiero po twoim całym życiu. jeżeli weźmiesz sobie życie, już nigdy nie zobaczysz mnie. Dlatego żyj i czekaj na nasze spotkanie.

Waleria przesunęła rękę po policzku Olka dotyk przeszył go jak ciepły podmuch, choć ręka była niematerialna. Gdy Olek otworzył oczy, dziewczyny już nie było.

Dobrze, kochana, będę czekał na nasze spotkanie szepnął.

Lata później Olek ożenił się, miał troje dzieci i siedmiu wnuków. Podróżował, śmiał się, cieszył. Kiedy nadszedł jego czas, cała rodzina zebrała się przy jego łóżku.

Uśmiechając się, pożegnał się:

Odchodzę do mojej pierwszej, najczystszej miłości, w końcu będę szczęśliwy.

Wziął ostatni oddech i odszedł, a na jego twarzy pozostał spokojny uśmiech.

Idź do oryginalnego materiału