Pamięć silniejsza niż zagłada. Ostatni rozdział historii Żydów z Wisznic

slowopodlasia.pl 1 godzina temu
Korzenie osadnictwa żydowskiego w Wisznicach sięgają drugiej połowy XVII wieku. Pierwsze udokumentowane wzmianki źródłowe, datowane na lata 1676–1677, wskazują, iż ówczesna diaspora żydowska w powiecie brzeskim Wielkiego Księstwa Litewskiego liczyła w samych Wisznicach 129 osób. Ponadto, istnienie tej społeczności potwierdza hebrajska mapa Rady Czterech Ziem z 1667 roku, na której miejscowość została wyraźnie odnotowana.Żyli obok PolakówPrzed wybuchem I wojny światowej nastąpił szczytowy rozwój demograficzny tej grupy – Wisznice liczyły wówczas 3140 mieszkańców, z czego aż 1823 osoby były wyznania mojżeszowego. W okresie międzywojennym nastąpił spadek populacji o niemal połowę, w wyniku czego liczba ta wynosiła 990 osób. Mimo to, Żydzi stanowili wciąż dokładnie 50 procent ogółu stałych mieszkańców osady i nadawali jej ton pod względem ekonomicznym.Miejscowość była powszechnie znana w całym regionie dzięki organizacji cotygodniowych targów oraz dwóch dużych jarmarków rocznych, które stanowiły główną oś wymiany handlowej między miastem a wsią. Układ urbanistyczny Wisznic opierał się na charakterystycznej szeregowej zabudowie skupionej wokół centralnego Rynku. Głównymi arteriami komunikacyjnymi były ulice Dubicka i Kościelna, a także biegnąca na północ ulica Rowińska oraz trakt południowy wiodący obok kościoła w stronę Wygody.Zdecydowana większość budynków w centrum miała konstrukcję drewnianą. Domy zlokalizowane bezpośrednio przy Rynku i głównych ulicach pełniły podwójną funkcję: ich fronty zagospodarowano na sklepy, kramy, wyszynki oraz warsztaty, podczas gdy tylna część budynków służyła celom mieszkaniowym. Żydzi zdominowali lokalny sektor handlowy, rzemieślniczy oraz usługowy.Pod względem administracji religijnej zamieszkująca tu ludność tworzyła samodzielną żydowską gminę wyznaniową, do której należeli również współwyznawcy z sąsiednich gmin Romanów i Opole. Na terenie Wisznic gmina dysponowała pełnym zapleczem instytucjonalnym: funkcjonowała tu drewniana bożnica, mykwa, rzeźnia rytualna, szkoła wyznaniowa, przytułek dla ubogich oraz kirkut.Żydzi na progu domu, fot. z arch. T. DoroszukaPierwsze restrykcjeW wyniku działań wojennych we wrześniu 1939 roku Wisznice przechodziły z rąk do rąk. Niemcy zajęli miejscowość po raz pierwszy 21 września, by następnie 24 września przekazać ją czasowo Armii Czerwonej. Ostatecznie, na mocy korekty granicznej z 7–8 października 1939 roku, rejon ten powrócił na stałe pod okupację niemiecką.Po ogłoszeniu dekretu o utworzeniu Generalnego Gubernatorstwa (26 października 1939 r.), gmina Wisznice została włączona do powiatu bialskiego wchodzącego w skład dystryktu lubelskiego. Ze względu na rozległość obszaru powołano tzw. Komisariat Wiejski (Landkomisariat), pod którego jurysdykcję podlegały Wisznice wraz z przyłączoną gminą Romanów. W tym okresie wielu Żydów, szczególnie młodych, w tym żydowscy członkowie Komunistycznego Komitetu Rewolucyjnego, zwanego "czerwoną wstążką, zdecydowało się na ucieczkę na wschód, przekraczając rzekę Bug w ślad za wycofującymi się wojskami radzieckimi.Nowa administracja natychmiast przystąpiła do wdrażania zarządzeń o charakterze dyskryminacyjnym. Zamknięto szkołę żydowską, zakazano publicznego odprawiania modłów, a budynek wisznickiej bożnicy skonfiskowano z przeznaczeniem na wojskową pralnię. W październiku 1939 roku nałożono powszechny przymus pracy, który od maja 1940 roku przybrał formę zorganizowaną – wszyscy zdolni do pracy mężczyźni zostali skierowani do robót ziemnych przy regulacji koryta rzeki Zielawy w Horodyszczu.Od 1 grudnia 1939 roku wprowadzono obowiązek noszenia opasek identyfikacyjnych z gwiazdą Dawida dla wszystkich osób powyżej określonego roku życia. Równolegle oznakowano sklepy, a ludność zobowiązano do zgłoszenia całego posiadanego majątku u starosty powiatowego w terminie do 1 marca 1940 roku. W maju 1940 roku przeprowadzono masowe konfiskaty inwentarza żywego (koni, krów) oraz pojazdów konnych.W tym samym roku władze niemieckie nakazały sporządzenie dokładnego, imiennego spisu ludności żydowskiej. Rejestracja wykazała obecność 834 osób w samych Wisznicach. Obciążenia finansowe wspólnoty rosły: 1 grudnia 1939 roku nałożono pierwszą kontrybucję pieniężną w wysokości 15 000 złotych, a kolejną – 10 lipca 1940 roku – na sumę 6 000 złotych.Powołanie Rady StarszychW ramach ujednolicania administracji okupacyjnej na terenie dystryktu lubelskiego, pod koniec 1939 roku w Wisznicach powołano Żydowską Radę Starszych (Judenrat). Instytucja ta miała charakter ściśle wykonawczy wobec zarządzeń władz niemieckich, a zakres jej autonomii ograniczono wyłącznie do spraw administracyjno-gospodarczych. Do głównych obowiązków Rady należało terminowe wyznaczanie kontyngentów robotników do prac przymusowych, egzekwowanie nałożonych kontrybucji finansowych oraz organizacja minimalnej pomocy charytatywnej i prowadzenie jadłodajni dla najuboższych warstw społecznych oraz dzieci. W skład wisznickiego Judenratu wchodziło sześciu członków.Dla zapewnienia wewnętrznej kontroli i realizacji rozkazów okupanta, powołano również Żydowską Służbę Porządkową. Funkcjonariusze tej formacji byli uzbrojeni w pałki i odpowiadali bezpośrednio za utrzymanie dyscypliny na wyznaczonym obszarze, meldowanie żandarmerii o przypadkach niesubordynacji, a także za zwalczanie nielegalnego obrotu towarowego i potajemnego uboju zwierząt. Dokumenty historyczne zachowały nazwisko jednego z lokalnych funkcjonariuszy tej służby, którym był Szaja Pułka.Utworzenie gettaFormalny proces pełnej izolacji ludności żydowskiej w Wisznicach rozpoczął się 22 września 1940 roku. Na mocy rozporządzenia władz dystryktu lubelskiego utworzono wydzieloną dzielnicę zamkniętą (Judenviertel), która była jednym z pierwszych tego typu obszarów w tym rejonie okupowanej Polski. Strefę tę zlokalizowano na tyłach Rynku Głównego, a jej granice wytyczono w oparciu o istniejącą sieć drogową: od wschodu granicę wyznaczała ulica Fabryczna, od południa obszar zamykał tak zwany Koński Targ (późniejsza ulica Krótka), od północy oraz zachodu linię graniczną stanowiła ulica Rowińska (w pobliżu dawnej łaźni).Obszar ten obejmował zaledwie kilkanaście drewnianych budynków mieszkalnych, w których znajdowało się łącznie około 50 izb. Całość terenu została otoczona ogrodzeniem z drutu kolczastego, wzdłuż którego wykopano głęboki i szeroki rów uniemożliwiający swobodne przejście. Wjazd i wyjazd z terenu zamkniętego kontrolowano przez dwie wyznaczone bramy: bramę główną umiejscowioną od strony ulicy Rowińskiej oraz bramę pomocniczą (techniczną) od strony ulicy Fabrycznej. Wewnątrz wydzielonej strefy panowały krytyczne warunki infrastrukturalne – nie znajdowała się tam ani jedna studnia głębinowa. Wodę zdatną do picia dowożono regularnie beczkowozem z Rynku, natomiast do celów gospodarczych pobierano wodę z tak zwanych glinek (rejon ulicy Żabiej). Standardy sanitarne ograniczały się do jednego publicznego szaletu wybudowanego na potrzeby całej populacji dzielnicy. Żydzi przed bramą główną getta w Wisznicach, 1942 r., fot. a arch. T. DoroszukaTrudne warunki bytoweW początkowym okresie funkcjonowania strefy zamkniętej rygor przemieszczania się nie był w pełni egzekwowany, co pozwalało na ograniczony kontakt ekonomiczny z ludnością polską, korzystającą z usług żydowskich krawców i szewców. Z czasem jednak nadzór uległ radykalnemu zaostrzeniu – opuszczenie wyznaczonego terenu bez specjalnej przepustki groziło karą śmierci. Do 1942 roku wewnątrz strefy legalnie działały warsztaty i zakłady rzemieślnicze, których produkcja została przestawiona na potrzeby zaopatrzenia frontowego armii niemieckiej.Sytuacja humanitarna uległa gwałtownemu pogorszeniu pod koniec 1940 roku. 16 grudnia 1940 roku do Wisznic deportowano grupę 925 osób wysiedlonych przymusowo z Mławy. Według zachowanego protokołu komitetu przyjęcia uchodźców, nowo przybyli zostali pozbawieni odzieży zimowej, środków finansowych oraz zapasów żywności. Początkowo ulokowano ich w domach prywatnych poza ścisłą strefą, jednak w lutym 1942 roku cała ta grupa została ostatecznie przesiedlona do ciasnego rejonu zamkniętego, co wywołało krytyczne przeludnienie. W każdej z dostępnych izb zmuszonych było mieszkać po kilkanaście osób.W szczytowym punkcie koncentracji liczebność populacji żydowskiej w Wisznicach wahała się w granicach od 1800 do 2000 osób, wliczając stałych mieszkańców oraz przesiedleńców. Przykładowo, dane z lipca 1941 roku wskazywały na obecność 1016 osób, z czego 550 stanowiły osoby deportowane, a 466 to ludność miejscowa. Skutkiem braku żywności, opału oraz podstawowych medykamentów były liczne zgony wywołane tyfusem i głodem. Działania ratunkowe próbowała podejmować Żydowska Samopomoc Społeczna (ŻSS), kierowana przez Uszera Kuperkacha (a w późniejszym okresie przez Borucha Rajsa). Instytucja ta dystrybuowała zapomogi pozyskiwane z American Jewish Joint Distribution Committee oraz współpracowała z regionalnymi delegaturami ŻSS w Sławatyczach, Opolu, Parczewie i Białej Podlaskiej. Taki poziom zaludnienia utrzymał się w przybliżeniu do momentu ostatecznej likwidacji dzielnicy latem 1942 roku.Przebieg akcji wysiedleńczej z sierpnia 1942 rokuOstateczna faza likwidacji skupiska żydowskiego w Wisznicach została przeprowadzona w ramach szerszych działań logistycznych o kryptonimie Akcja „Reinhardt”. Kryptonim „Reinhardt” oznaczał operację eksterminacji Żydów z Generalnego Gubernatorstwa i okręgu białostockiego przeprowadzoną w latach 1942-1943 na terytorium okupowanej Polski w ramach Endlösung der Judenfrage (tzw. ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej). Akcja Reinhardt rozpoczęła się w nocy z 16 na 17 marca 1942 r. od likwidacji getta na lubelskim Podzamczu.Decyzja o wymordowaniu Żydów na terenie Generalnego Gubernatorstwa zapadła w Berlinie na przełomie września i października 1941 roku. 20 stycznia 1942 roku w Wannsee uzgodniono plan „Endlösung der Judenfrage” (,,ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej”). Jego realizację powierzono dowódcy SS i policji w dystrykcie lubelskim Odilo Globocnikowi. Operacja o kryptonimie „Reinhardt” składała się z czterech elementów: koncentracji Żydów w gettach i ich deportacji do obozów zagłady, selekcji zdolnych do pracy, eksterminacji w obozach, grabieży mienia. Działania rozpoczęto 16 marca 1942 roku od deportacji żydowskich mieszkańców Lublina i Lwowa. Akcja trwała do pierwszych dni listopada 1943 roku, obejmując całe Generalne Gubernatorstwo. W tym czasie wymordowano ok. 1,5 mln Żydów, zaś kolejne setki tysięcy poniosło śmierć w gettach, obozach pracy czy masowych egzekucjach.W powiecie bialskim akcja „Reinhardt’’ rozpoczęła się 11 czerwca 1942 roku od deportacji ok. 3 tys. Żydów z Białej Podlaskiej do Sobiboru. Część ludności żydowskiej z gett z Opola i Sławatycz skoncentrowano w barakach w Wisznicach. 12 czerwca 1942 roku na polecenie Landkomissarza Klemmera 80 furmanek przewiozło Żydów do Łomaz. Żydzi z Opola pozostali w getcie w Łomazach, zaś sławatyckich skierowano do getta w Międzyrzecu Podlaskim.Druga faza masowej zagłady przypadła na sierpień i wrzesień 1942 roku. Wiązała się z likwidacją gett. Getto wisznickie zostało otoczone 12 sierpnia 1942 roku przez policjantów z 2 plutonu 2 kompanii 101 Rezerwowego Batalionu Policji z Hamburga stacjonującego w Wisznicach oraz miejscową żandarmerię. Żydów deportowano do getta w Międzyrzecu Podlaskim, a następnie transportem kolejowym do obozu zagłady w Treblince i tam zamordowano w komorach gazowych. Getto w Wisznicach zlokalizowano za Rynkiem Głównym. Od południa wyznaczał ją tzw. Koński Targ (dzisiejsza ul. Krótka), od wschodu ul. Fabryczna do ul. Żabiej (tzw. glinki), od północy i zachodu ul. Rowińska (łaźnia), fot. www.pamietamyogetcie.gokiowisznice.plMord nad ZielawąPo masowym wywozie z 12 sierpnia, na terenie Wisznic pozostała jedynie nieliczna grupa robotników przymusowych zatrudnionych w lokalnych warsztatach oraz osoby, które podjęły próbę ukrycia się w rejonach leśnych (m.in. w lasach parczewskich i romanowskich) bądź u okolicznych mieszkańców. Przypadki udanej ucieczki należały jednak do rzadkości – dokumenty wspominają m.in. o młodej kobiecie nazwiskiem Helen Rozenwaks, deportowanej pierwotnie z Mławy, której udało się przeżyć dzięki schronieniu udzielonemu przez polskie rodziny z miejscowości Wygoda i Łyniew.Ostateczne „zamknięcie i czyszczenie terenu” nastąpiło jesienią, 18 listopada 1942 roku. W tym dniu oddziały żandarmerii przeprowadziły zorganizowaną akcję w rejonie Dubicy. Według zachowanych relacji świadków naocznych, w tym szczegółowych zapisów kronikarskich Mariana Romanowicza, przebieg tego dnia wyglądał następująco:”Dwa samochody ciężarowe zatrzymały się na szosie w odległości ok. 300 m od naszego domu. Zobaczyliśmy wychodzącą grupę ludzi, za którymi szli żandarmi. Gdy podeszli bliżej, zdrętwieliśmy z przerażenia. Gdy podeszli na pole blisko rzeki, przedstawił nam się widok strasznej śmierci, gdy po kilku seriach padło jak ścięte drzewa. niedługo dowiedzieliśmy się, iż są to Żydzi z Wisznic, którzy pracowali dotąd w tartaku. Gdy wszyscy z tej grupy leżeli, żandarmi odjechali, zostawiając dwóch Niemców na warcie. Dobijali jeszcze tych, którzy dawali oznaki życia. Po 20 minutach jeden z leżących wstał, zaczął gwałtownie uciekać.Niemcy nie strzelali, tylko zaczęli za nim biec, ale odległość zwiększała się i wtedy zaczęli strzelać. Obserwując to, za każdym strzałem spodziewaliśmy się, iż ten uciekający padnie, ale on biegł dalej i coraz bardziej się oddalał i znikł w lesie. Po tym jeszcze cztery razy przywozili po kilkunastu Żydów, którzy byli tylko w bieliźnie. Ustawili ich w rzędzie i kazali opuścić kalesony na kolana, żeby nie mogli uciekać. Innym kazali klękać przed pobitymi i w tej pozycji do nich strzelali. Jeszcze jeden próbował uciekać, ale wszyscy za nim strzelali i padł.Po tym przywieźli z Wisznic ludzi – Polaków do zakopywania, a od nas wzięli wozy do wożenia trupów w jeden dół. Strasznie wyglądali ci hitlerowscy bandyci, ręce mieli jeszcze z krwią, mundury i buty zakrwawione. Straszne były ich twarze, nie podobne do ludzkich. Zdawało się, iż będą strzelać do ludzi. Wszyscy drżeliśmy ze strachu przed nimi. Czuło się, iż nogi chcą uciekać przed nimi, to jednak trzeba było spokojnie stać, żeby nie okazać im tego, co działo się w sercach naszych. Zdawało się, iż chwycą za karabiny i będą strzelać do nas, dlatego wewnętrznie człowiek się buntował przeciwko ich zbrodniom. Potem kazali dać sobie obiad, wódki i pojechali.”Wydarzenia te w sposób definitywny zakończyły kilkusetletni okres obecności i rozwoju struktury społecznej wyznania mojżeszowego w Wisznicach, zmieniając strukturę demograficzną i kulturową tej podlaskiej osady bezpowrotnie.Żołnierze niemieccy obcinają brodę Żydowi, fot. z arch. T. DoroszukaMateriał powstał w oparciu o broszurę „Byli od wieków, odeszli na zawsze...Wisznicyy Żydzi w czasach zagłady” oraz książkę "„Gmina Wisznice w latach okupacji hitlerowskiej 1939-1944” dr. Tadeusza Doroszuka.Wisznickie getto – wspomnienie Augusta Jacka Romanowicza z Gdańska (źródło: www.wisznice.pl)"Wisznice, mała osada ze wschodniej części Polski. Jesień 1941 roku. W tym czasie byłem uczniem w powszechnej szkole podstawowej. Ponieważ budynek szkolny zabrało gestapo na swoją siedzibę, szkołę przeniesiono do prywatnego budynku. Budynek ten przylegał do getta, w którym umieszczono mieszkańców Wisznic pochodzenia żydowskiego. Podczas przerw lekcyjnych widzieliśmy jak toczyło się życie w getcie.Mężczyźni i kobiety zdolni do pracy rano opuszczali getto i wychodzili do różnych prac porządkowych. Starcy i dzieci pozostawali w getcie pod nadzorem żydowskiej policji, którą tworzyli młodzi Żydzi z niebieskimi opaskami z gwiazdą Dawida na rękawie. Pamiętam jak pewnego dnia podczas przerwy lekcyjnej, gdy jadłem kanapkę, dzieci żydowskie z za ogrodzenia prosiły mnie bym dał im jedzenie, bo są głodne. Przerzuciłem im chleb i dwa jabłka. Widziałem jak z chęcią jadły. Po powrocie do domu opowiedziałem o tym swoim rodzicom. Na drugi dzień moja mama dała mi cały bochenek chleba /sama chleb piekła/ i powiedziała. „Weź synku i zanieś tym dzieciom. Żydzi są teraz prześladowani i trzeba im pomagać”. Podczas przerwy podszedłem do płotu, zawołałem dzieci i przerzuciłem im bochenek chleba. Zauważył to jeden z policjantów żydowskich, podbiegł do płotu i chciał mnie uderzyć policyjną pałką. Wyzywał mnie i krzyczał, abym tego więcej nie robił. Przestraszony uciekłem do klasy. W czasie lekcji przyszedł ten policjant wraz z kierownikiem szkoły i nakazał, aby nie przynosić jedzenie do getta, gdyż tego zabrania prawo niemieckie.Getto wisznickie likwidowano etapami. W połowie lata prowadzono ludzi starszych i dzieci pod eskortą kilkunastu uzbrojonych w karabiny żołnierzy niemieckich. Nikt Niemcom nie pomagał, ani policja żydowska, ani też inni ludzie w cywilu [...] „Po prośbie” chodziła starsza głucha Polka. Moja mama znała ją od wielu lat. Przynajmniej raz w miesiącu przechodziła przez wioskę i żebrała. Przejeżdżający samochodem gestapowcy widząc ją zatrzymali się. Jeden podszedł do niej i coś spytał. Ponieważ ona nie wiedziała, o co mu chodzi, na znak, iż jest głucha rozłożyła ręce. Gestapowiec wyjął z kabury pistolet i zastrzelił.Czasem udało się młodym Żydom zbiec z getta. Pamiętam jak pewnego ranka przybiegła do nas młoda Żydówka. Prosiła o jedzenie i bardzo się bała. Mama postawiła na stole miskę z jedzeniem, a ta łapczywie nie czekając na łyżkę wszystko zjadła. Pytała o drogę do Radzynia, bo tam ma znajomych, którzy ją ukryją i tam nikt jej nie rozpozna, iż jest Żydówką. Ojciec dał jej trochę pieniędzy, mama chleba na drogę. Gdy ta wychodziła moja mama woła. „Ale jak ty dziecko w tym ubraniu będziesz szła to wszyscy będą wiedzieli, iż jesteś Żydówka. Tę chustkę schowaj do torby a masz tu żakiecik i beret na głowę. O teraz nikt Cię nie rozpozna. Niczego się nie bój. Mów, iż jesteś Polką i wracasz do domu. Z Bogiem Dziecko.”
Idź do oryginalnego materiału